Proszę państwa do gazu
Tadeusz Borowski
krótki utwór lub fragment klasy 1–4 liceum

Proszę państwa do gazu

Jeden dzień i jedna noc na obozowej rampie w Oświęcimiu, opowiedziane przez więźnia z komanda „Kanada”, które rozładowuje transporty Żydów wiezionych do gazu. Najbardziej znane opowiadanie Tadeusza Borowskiego.

Przeczytaj lub pobierz — bezpłatnie
Audiobook — Proszę państwa do gazu 44:01
2 rozdziałów · czyta Robert Koszucki

Tadeusz Borowski, Proszę państwa do gazu. Książka pochodzi z serwisu Wolne Lektury — domena publiczna, opracowanie redakcyjne na licencji CC BY-SA 3.0.

Materiały do lektury

O książce

Proszę państwa do gazu to opowiadanie Tadeusza Borowskiego, byłego więźnia Auschwitz. Narrator, polski więzień z Birkenau, idzie z komandem zwanym „Kanadą” na rampę kolejową. Przez jeden upalny dzień i jedną noc pomaga rozładowywać pociągi z Żydami z Sosnowca i Będzina. Większość przywiezionych jedzie ciężarówkami prosto do komór gazowych. Więźniowie zabierają ich bagaże, a z jedzenia i rzeczy po zamordowanych obóz będzie żył przez kilka następnych dni.

Borowski nie opisuje obozu z perspektywy ofiary, która zachowała niewinność. Jego narrator jest częścią machiny: ma paczki z domu, je chleb z Warszawy i sardynki z transportów, a na rampie wykonuje polecenia esesmanów. Tekst jest krótki i czyta się go w pół godziny, ale należy do najczęściej omawianych utworów polskiej literatury o Zagładzie.

Utwór jest lekturą obowiązkową w liceum i technikum. Na maturze przydaje się w tematach o człowieku w sytuacji granicznej, o złu i odpowiedzialności, a także jako przykład literatury obozowej, często obok Innego świata Gustawa Herlinga-Grudzińskiego.

Czas i miejsce akcji

Akcja trwa niecałą dobę: od upalnego przedpołudnia do świtu następnego dnia. Rozgrywa się latem 1943 roku, w czasie, gdy do Auschwitz przychodziły transporty z likwidowanych gett w Sosnowcu i Będzinie. Narrator mówi, że więźniowie wybrani z tego transportu do pracy dostaną numery ze 131 i 132 tysiąca.

Miejsca akcji i miejsca, o których mowa w opowiadaniu:

  • blok w Birkenau, przerobiony z końskiej stajni, gdzie na pryczach (buksach) gnieździ się ponad pół tysiąca nagich po odwszawianiu więźniów;
  • brama obozu, przez którą komando przechodzi, licząc się piątkami;
  • droga przez obóz: puste odcinki, obóz czeski, kwarantanna, sad przy szpitalu SS i linia wielkiego łańcucha straży;
  • rampa kolejowa wśród drzew, podobna do prowincjonalnej stacyjki, z drewnianym barakiem, w którym esesmani mają kantynę, ze stosami szyn, desek i cegieł;
  • wagony towarowe, do których więźniowie wchodzą po wyładowaniu ludzi;
  • obóz kobiecy (FKL), widoczny z bloku, i krematoria, do których jadą ciężarówki;
  • droga powrotna do obozu o świcie, kiedy dym z krematoriów płynie nad Birkenau w stronę Trzebini.

W rozmowach i wspomnieniach pojawiają się też miejsca spoza obozu: Warszawa, skąd matka narratora przysyła chleb, a ojciec pomidory z ogródka (w pewnej chwili przed oczami narratora majaczą warszawskie Aleje); Sosnowiec i Będzin, skąd przyjechał transport; Saloniki, Strasburg, Rotterdam, Paryż i Marsylia, skąd przychodziły wcześniejsze transporty; komando Harmenze, na które przeniesiono część „Kanady”; Sewastopol, z którego pochodzi marynarz Andrej, oraz Berlin, do którego odsyła się złoto.

Kluczowe wątki

Kanada i życie z transportów. „Kanadą” nazywano w obozie magazyny rzeczy zrabowanych przywiezionym Żydom i komanda, które je obsługiwały, także przy rozładunku na rampie. Nazwa kojarzyła się z krajem bogactwa. Więźniowie z Kanady mają co jeść i co wymieniać, dlatego nie życzą sobie końca transportów. Otyły marsylczyk mówi wprost, że wszyscy w obozie żyją z tego, co przywiozą ludzie wiezieni do gazu.

Rampa. Esesmani przyjeżdżają na rampę jak do biura: witają się, pokazują sobie zdjęcia dzieci, piją wodę mineralną w kantynie. Gdy z wagonów słychać krzyk o wodę i powietrze, jeden z nich każe strzelić serią po ścianach. Więźniowie wyrywają przybyłym bagaże, a karetka z czerwonym krzyżem, jak mówi narrator, wozi gaz. Esesman z notatnikiem liczy kreskami ciężarówki. Pod koniec nocy zapisuje piętnaście tysięcy.

Kłamstwo jako litość. Na pytania przybyłych, co z nimi będzie, więźniowie odpowiadają, że nie rozumieją po polsku. Henri mówi ludziom z transportów, że idą się kąpać. Narrator przyjmuje obozową zasadę, że ludzi idących na śmierć oszukuje się do końca, bo to jedyna możliwa forma litości.

Matka i dziecko. Młoda kobieta ucieka od biegnącego za nią dziecka i krzyczy, że to nie jej. Wie, że kobiety z dziećmi idą do gazu. Rosyjski więzień Andrej powala ją, wrzuca na ciężarówkę i rzuca jej dziecko pod nogi, a esesman chwali go za ukaranie „wyrodnej matki”.

Dziewczyna o jasnych włosach. Młoda kobieta zeskakuje z wagonu i pyta narratora, dokąd ich zawiozą. On milczy. Dziewczyna rozumie wszystko, z pogardą odrzuca głowę i sama wbiega na ciężarówkę.

Rozpad narratora. Po pierwszym transporcie narrator czuje złość na przybyłych. Pyta Henriego, czy są dobrymi ludźmi. W nocy, gdy dłoń trupa zaciska mu się na ręce, wymiotuje i ucieka pod szyny. Obóz wydaje mu się wtedy „zatoką spokoju”.

Geneza utworu

Tadeusz Borowski został aresztowany w lutym 1943 roku w Warszawie, a wiosną trafił z Pawiaka do Auschwitz, gdzie dostał numer 119198. W obozie był między innymi sanitariuszem. W sierpniu 1944 roku przewieziono go do obozów w Niemczech, a wyzwolenia doczekał w filii Dachau w Allach.

Opowiadanie powstało wkrótce po wojnie, gdy Borowski przebywał w Niemczech. Weszło do tomu Byliśmy w Oświęcimiu, wydanego w Monachium w 1946 roku wspólnie z dwoma innymi byłymi więźniami, Januszem Nel Siedleckim i Krystynem Olszewskim. W Polsce utwór trafił do zbioru Pożegnanie z Marią, z którego pochodzi dziś czytany tekst.

Od 1 sierpnia 1943 roku Niemcy likwidowali getta w Sosnowcu i Będzinie, a mieszkańców wywozili do Auschwitz. Pociągi zatrzymywały się na tak zwanej starej rampie między obozem macierzystym a Birkenau i tam dokonywano selekcji. Z rzeczy zamordowanych korzystało komando „Kanada”.

Znaczenie tytułu

Tytuł brzmi jak grzeczna zapowiedź: „proszę państwa” to zwrot, którym zaprasza się gości do stołu albo pasażerów do wagonu. Tu zaprasza do komory gazowej. Zderzenie uprzejmej formuły z celem, do którego prowadzi, oddaje sposób działania obozu: przybyłych oszukuje się do ostatniej chwili, uspokaja, mówi o kąpieli.

Podobnie brzmią słowa esesmana z opowiadania: „Meine Herrschaften, moi państwo, nie rozrzucajcie tak rzeczy”. Ta ironia mówi, że zbrodnia miała w Auschwitz formę zwykłej pracy: z porządkiem, notatnikiem i uprzejmym tonem.

Kompozycja, narracja, język

Opowiadanie ma budowę chronologiczną. Zaczyna się w bloku w porze obiadu, prowadzi przez przemarsz na rampę, dwa dzienne transporty i nocny rozładunek, a kończy się powrotem do obozu o świcie. Z każdą sceną narrator jest bardziej zmęczony.

Narrator mówi w pierwszej osobie, często w czasie teraźniejszym, i chętnie sięga po formy bezosobowe: „wskakuje się do środka”, „wynosi się je jak kurczaki”. Taki sposób mówienia oddaje stan człowieka, który przestał odróżniać swoje czyny od obozowej rutyny. Narrator nie komentuje moralnie tego, co widzi. Pokazuje zachowanie ludzi, a ocenę zostawia czytelnikowi. Krytycy nazywali tę metodę behawioryzmem.

Język jest mieszaniną polszczyzny, niemieckich komend i obozowego żargonu: „lager”, „antreten”, „organizować”, „muzułmanie”, „posty”. Pojawiają się francuskie wtrącenia Henriego, rosyjskie przekleństwa Andreja i „krematoryjne esperanto”, w którym Grecy porozumiewają się z Polakami. Zdania są krótkie, rzeczowe, a najokropniejsze fakty podane są zwykłym tonem. W kilku miejscach narrator wybiega w przyszłość i mówi, że po wojnie policzy się spalonych, o rozbudowie obozu i o ulepszonych komorach. Opowiadanie kończy się obrazem dymu nad Birkenau i śpiewem przechodzących esesmanów.

Bohaterowie — Proszę państwa do gazu

Tadeusz Borowski O autorze Tadeusz Borowski (1922–1951)

Polski poeta i prozaik z pokolenia Kolumbów, więzień Auschwitz, autor opowiadań obozowych, w tym „Proszę państwa do gazu” i „Pożegnania z Marią”. Zmarł w wieku 28 lat.

Twórczość — Tadeusz Borowski

Częste pytania — Proszę państwa do gazu

O czym jest opowiadanie „Proszę państwa do gazu”?

O jednym dniu i jednej nocy na rampie kolejowej w Auschwitz-Birkenau. Polski więzień z komanda „Kanada” pomaga rozładowywać transporty Żydów z Sosnowca i Będzina, którzy w większości idą prosto do komór gazowych.

Kto jest narratorem opowiadania?

Polski więzień Birkenau, który mówi w pierwszej osobie. W tym opowiadaniu jego imię nie pada. W innych opowiadaniach obozowych Borowskiego podobny narrator ma na imię Tadek.

Co to jest „Kanada” w opowiadaniu Borowskiego?

Komando więźniów, które rozładowywało transporty i sortowało rzeczy zabrane przywiezionym. Nazwa wzięła się od skojarzenia Kanady z krajem bogactwa, bo w tym komandzie było jedzenie, ubrania i kosztowności.

Gdzie i kiedy rozgrywa się akcja?

W obozie Auschwitz-Birkenau latem 1943 roku: w bloku więźniów, na drodze przez obóz i na rampie kolejowej. Akcja trwa od przedpołudnia do świtu następnego dnia.

Skąd przyjeżdżają transporty opisane w opowiadaniu?

Z Sosnowca i Będzina. Obóz nazwie je potem transportem „Sosnowiec-Będzin”. Latem 1943 roku Niemcy likwidowali getta w tych miastach.

Kim jest Henri?

Francuskim więźniem z Kanady, przyjacielem narratora. Jest doświadczony, praktyczny i ironiczny. To on zabiera narratora na rampę i tłumaczy mu, dlaczego czuje złość na ofiary.

Dlaczego matka wypiera się dziecka?

Wie, że kobiety z dziećmi idą od razu do gazu, a młode i zdrowe mogą trafić do obozu. Ucieka od dziecka, żeby przeżyć. Andrej wrzuca ją na ciężarówkę, a dziecko rzuca jej pod nogi.

Co mówi dziewczyna o jasnych włosach?

Pyta narratora, dokąd ich zawiozą. Gdy on milczy, mówi „Już wiem” i sama wbiega na ciężarówkę jadącą do gazu.

Dlaczego więźniowie okłamują ludzi z transportów?

Narrator mówi, że takie jest prawo obozu: ludzi idących na śmierć oszukuje się do ostatniej chwili i jest to jedyna dopuszczalna forma litości. Henri mówi przybyłym, że idą się kąpać.

Co znaczy tytuł „Proszę państwa do gazu”?

To ironiczne połączenie grzecznej formuły z zaproszeniem na śmierć. Oddaje sposób działania obozu, w którym ludzi prowadzonych do komór gazowych uspokajano i oszukiwano.

Co to jest behawioryzm Borowskiego?

Tak krytycy nazwali sposób opowiadania, w którym narrator opisuje zachowania ludzi bez komentarza moralnego. Ocena zostaje po stronie czytelnika.

Ilu ludzi zginęło według opowiadania i jak to się ma do faktów?

Narrator przewiduje, że po wojnie naliczy się cztery i pół miliona spalonych. Tak wysokie liczby podawano w pierwszych szacunkach powojennych. Dzisiejsze badania historyków mówią o około 1,1 miliona ofiar Auschwitz, w większości Żydów.

W jakim zbiorze znajduje się opowiadanie?

Po raz pierwszy ukazało się w tomie „Byliśmy w Oświęcimiu” wydanym w Monachium w 1946 roku. W Polsce weszło do zbioru „Pożegnanie z Marią”.

Czy Borowski był więźniem Auschwitz?

Tak. Trafił tam wiosną 1943 roku jako więzień polityczny z numerem 119198. Wyzwolenia doczekał w 1945 roku w filii obozu Dachau w Allach.

Z jakimi lekturami porównuje się „Proszę państwa do gazu”?

Najczęściej z „Innym światem” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, czyli z relacją z sowieckiego łagru, oraz ze „Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanny Krall. Porównanie dotyczy tego, jak system totalitarny odbiera ludziom człowieczeństwo.

Czy opowiadanie „Proszę państwa do gazu” jest w domenie publicznej?

Tak. Borowski zmarł w 1951 roku, więc jego utwory są w domenie publicznej. Tekst można przeczytać bezpłatnie w Wolnych Lekturach i stamtąd pochodzą cytaty w tym opracowaniu.

Pozostałe lektury obowiązkowe — liceum i technikum