Problematyka — Proszę państwa do gazu
Motywy, symbole i interpretacja — z odwołaniem do konkretnych scen utworu.
Mechanizm zagłady
Borowski pokazuje Auschwitz jako zakład pracy, w którym zabijanie ma swój porządek. Esesmani przyjeżdżają na rampę jak urzędnicy, z teczkami na złoto i notatnikiem do liczenia ciężarówek. Wszystko ma swoją procedurę: rozładunek, selekcję, transport, sprzątanie rampy tak, „żeby śladu po tym obrzydlistwie nie zostało”. Zbrodnia nie wymaga tu wściekłości, wystarczą organizacja i „Ordnung muss sein”.
Człowiek zlagrowany
Więzień, który przetrwał dłużej w obozie, przyswaja sobie jego zasady. Narrator je chleb od matki obok sardynek z transportów, handluje, zabiera rzeczy zamordowanych. Nie widzi w tym nic dziwnego, dopóki rampa go nie złamie. Obóz zmusza ludzi do współudziału, a przetrwanie ma swoją cenę.
Moralność w sytuacji granicznej
Pytanie narratora „czy my jesteśmy ludzie dobrzy?” jest centralnym pytaniem utworu. Matka ucieka od dziecka, żeby żyć. Andrej karze ją z oburzeniem, choć sam wysyła ludzi na śmierć. Więźniowie kłamią przybyłym, że idą się kąpać, i nazywają to litością. Odpowiedzi w tekście nie ma: zwykłe kategorie dobra i zła przestają tu działać.
Agresja wobec ofiar
Narrator czuje złość na ludzi z transportu, bo „przez nich” musi pracować na rampie. Henri tłumaczy mu, że to reakcja przewidziana: zmęczony człowiek wyładowuje złość na słabszym. Współczucie zamienia się w złość.
Godność wobec śmierci
W chaosie rampy kilka postaci zachowuje godność. Dziewczyna o jasnych włosach sama wbiega na ciężarówkę, zanim ktoś ją popchnie. Siwa pani bierze od narratora martwe niemowlęta i patrzy mu w oczy. Rabin na pryczy czyta modlitewnik.
Świadectwo i ostrzeżenie
Narrator kilka razy wybiega w przyszłość. Mówi, że po wojnie policzy się spalonych, że obóz będzie się rozrastał, a komory staną się „oszczędniejsze”. Końcowa pieśń esesmanów o tym, że jutro będzie do nich należał cały świat, przypomina, że system dążył do nieograniczonego podboju.