Opowieść wigilijna
Skąpiec, dla którego Boże Narodzenie to dzień straconego zarobku, dostaje w wigilijną noc trzy wizyty i jedną szansę. Dickens napisał to w sześć tygodni, żeby uderzyć mocniej niż broszurą o pracy dzieci.
Charles Dickens, Opowieść wigilijna. Książka pochodzi z serwisu Wolne Lektury — domena publiczna, opracowanie redakcyjne na licencji CC BY-SA 3.0.
Materiały do lektury
O książce
Opowieść wigilijna to krótka powieść — w polskiej tradycji szkolnej nazywana opowiadaniem — którą Charles Dickens napisał jesienią 1843 roku i wydał 19 grudnia tego samego roku w Londynie. Pełny tytuł oryginału brzmi A Christmas Carol. In Prose. Being a Ghost Story of Christmas, czyli „Kolęda prozą. Opowieść wigilijna o duchach”.
Fabuła mieści się w jednej nocy. Stary lichwiarz Ebenezer Scrooge, człowiek, dla którego Boże Narodzenie jest wyłącznie dniem straconego zarobku, dostaje w wigilijny wieczór wizytę ducha swojego zmarłego wspólnika. Po nim przychodzą trzy kolejne zjawy: Duch Wigilijnej Przeszłości, Duch Tegorocznego Bożego Narodzenia i Duch Przyszłych Wigilii. Każdy pokazuje mu jeden wycinek jego życia — ten, którego Scrooge nie chce oglądać. Rano bohater budzi się odmieniony.
Książka rozeszła się w sześciu tysiącach egzemplarzy przed samą Wigilią i od tamtej pory nie schodzi z półek. Jest najczęściej ekranizowanym utworem Dickensa i jednym z tych tekstów, które przeniknęły do kultury tak głęboko, że zna je nawet ten, kto ich nie czytał.
Czas i miejsce akcji
Czas. Akcja właściwa obejmuje niecałą dobę: wigilijne popołudnie i wieczór oraz poranek Bożego Narodzenia. Rok nie jest podany wprost, ale wszystko wskazuje na czas współczesny autorowi, czyli lata czterdzieste XIX wieku. Duchy rozciągają tę dobę na całe życie bohatera: wizja przeszłości sięga jego dzieciństwa i wczesnej młodości — około czterdzieści lat wstecz — a wizja przyszłości wybiega co najmniej rok naprzód, do następnych świąt i dalej, aż do śmierci Scrooge’a. Ważna data w tle: Jacob Marley umarł siedem lat wcześniej, również w Wigilię.
Miejsce. Całość rozgrywa się w Londynie i wokół niego, ale miejsc jest znacznie więcej niż jedno.
W teraźniejszości: kantor firmy „Scrooge i Marley” w City, z lodowatą klitką dla pomocnika; zamglone ulice City i giełda; ponura kamienica Scrooge’a w podwórcu, dawny dom Marleya, gdzie bohater mieszka sam w kilku pokojach.
W wizji przeszłości: wiejska szkoła z internatem, w której mały Ebenezer zostaje sam na święta; ta sama szkoła rok później, gdy przyjeżdża po niego siostra Fan; londyński skład kupca Fezziwiga, u którego Scrooge terminował, z pamiętnym balem wigilijnym; pokój, w którym narzeczona Belle zwraca mu słowo; wreszcie dom Belle wiele lat później, pełen dzieci i hałasu.
W wizji teraźniejszości: targ i ulice w bożonarodzeniowy poranek; skromne mieszkanie Cratchitów w Camden Town; dom siostrzeńca Freda, gdzie trwa zabawa w zgadywanki; samotna latarnia morska na skałach; statek na pełnym morzu; chata górników na pustym wrzosowisku.
W wizji przyszłości: giełda, na której kupcy obojętnie rozmawiają o czyjejś śmierci; nora pasera Starego Joego w najgorszej dzielnicy miasta; sypialnia zmarłego, którego twarzy Scrooge nie ma odwagi odsłonić; dom rodziny, która cieszy się ze śmierci swojego wierzyciela; mieszkanie Cratchitów po śmierci Małego Tima; zaniedbany cmentarz z zarośniętym grobem.
Kluczowe wątki
Przemiana Scrooge’a — oś całego utworu. Bohater nie zmienia się dlatego, że ktoś mu coś wytłumaczył, tylko dlatego, że zobaczył siebie z zewnątrz: najpierw jako dziecko, którym był, potem jako człowieka, o którym inni mówią za plecami, wreszcie jako trupa, którego nikt nie opłakuje.
Rodzina Cratchitów — ośmioro ludzi żyjących z piętnastu szylingów tygodniowo, którzy mimo to potrafią się cieszyć. Ich wigilia jest przeciwwagą dla samotnego posiłku Scrooge’a w pustej gospodzie.
Mały Tim — chory syn Boba, który w wizji przyszłości umiera. To on jest stawką całej opowieści: pytanie brzmi nie „czy Scrooge się zmieni”, tylko „czy zdąży”.
Wina Marleya — wspólnik pokazuje Scrooge’owi łańcuch, który sam sobie ukuł. Kara nie polega na piekle, tylko na przymusie oglądania krzywdy, której już nie można naprawić.
Nędza i Ciemnota — dwoje wynędzniałych dzieci ukrytych pod płaszczem Ducha Tegorocznego Bożego Narodzenia. Najbardziej publicystyczny fragment książki i jedyne miejsce, w którym Dickens mówi wprost, co myśli o swoim kraju.
Fred i otwarte drzwi — siostrzeniec, który co roku zaprasza wuja na święta i co roku dostaje odmowę, a mimo to zaprasza znowu. Bez niego przemiana Scrooge’a nie miałaby dokąd prowadzić.
Geneza utworu
W lutym 1843 roku Dickens przeczytał drugi raport parlamentarnej Komisji do spraw Zatrudnienia Dzieci — zbiór zeznań o siedmio- i ośmiolatkach pracujących w kopalniach, hutach i manufakturach. Zamierzał odpowiedzieć broszurą polityczną zatytułowaną Apel do narodu angielskiego w sprawie dziecka biedaka, ale zmienił zdanie. Napisał do przyjaciela, że opowieść uderzy „dwadzieścia tysięcy razy” mocniej niż pamflet.
Doszła do tego zwykła potrzeba pieniędzy: Marcin Chuzzlewit sprzedawał się słabo, wydawcy groziło zmniejszenie zaliczek, a Catherine spodziewała się piątego dziecka. Dickens napisał całość w sześć tygodni, chodząc nocami po Londynie po piętnaście, dwadzieścia mil — jak sam pisał, „płacząc i śmiejąc się, i znów płacząc”.
Uparł się przy wydaniu ozdobnym: cztery ręcznie kolorowane akwaforty i cztery drzeworyty Johna Leecha, złocone brzegi, cena pięć szylingów, żeby książkę mógł kupić także niezamożny czytelnik. Koszty zjadły zysk — zamiast tysiąca funtów zarobił dwieście trzydzieści. Nakład rozszedł się w kilka dni i do końca 1844 roku ukazało się trzynaście wydań.
Znaczenie tytułu
Angielski tytuł to A Christmas Carol, czyli po prostu „kolęda”. Dickens konsekwentnie trzyma się tej metafory: książka nie dzieli się na rozdziały, tylko na pięć staves — zwrotek. Pierwsza i ostatnia domykają się jak refren, bo obie dzieją się w tym samym mieszkaniu, przy tym samym kominku, z tym samym bohaterem, tyle że odmienionym. Utwór ma być nie traktatem, lecz pieśnią: krótką, rytmiczną, śpiewaną raz w roku.
Polski tytuł Opowieść wigilijna rezygnuje z muzycznego skojarzenia i podkreśla inną część oryginalnego podtytułu — „opowieść o duchach na Boże Narodzenie”. Zyskuje na jasności, traci metaforę kolędy. Starsze przekłady bywały wierniejsze: u Marii Feldmanowej książka nazywa się Kolęda prozą. W polskich wydaniach części utworu numeruje się zwykle jak zwykłe rozdziały, co dodatkowo zaciera zamysł autora.
Kompozycja, narracja, język
Kompozycja jest klamrowa i symetryczna. Pięć części: I — duch Marleya i zapowiedź trzech zjaw; II, III, IV — kolejno przeszłość, teraźniejszość, przyszłość; V — poranek i przemiana. Środkowe trzy części mają identyczny schemat: zjawa przychodzi, zabiera Scrooge’a w kilka miejsc, znika o wybiciu godziny. Powtarzalność jest celowa, jak zwrotki w pieśni.
Narracja jest trzecioosobowa, ale narrator nie kryje się za tekstem. Zwraca się do czytelnika bezpośrednio („niech mi więc będzie wolno”), komentuje, żartuje, ironizuje i od pierwszego akapitu zapewnia, że Marley naprawdę umarł, bo bez tego cała historia nie miałaby sensu. Ten gawędziarski, mówiony ton jest ważniejszy, niż się wydaje: książka była pisana do czytania na głos, przy rodzinie, przy ogniu.
Język łączy dwa rejestry. Opisy Londynu są rzeczowe i zimne — mgła, szron, kuty żelazem mróz. Sceny świąteczne są przesadnie obfite, wyliczeniowe, wręcz spisane jak inwentarz: kasztany, gęsi, pomarańcze, cebule „tłuste jak hiszpańscy mnisi”. Środki, na które warto zwrócić uwagę na lekcji: porównania („martwy jak ćwiek we drzwiach”), personifikacja mrozu i mgły, ironia narratora, wyliczenia w opisach targu, kontrast jako zasada budowy całości oraz symbolika łańcucha, ognia w kominku i pustego krzesła.
Bohaterowie — Opowieść wigilijna
O autorze
Charles Dickens (1812–1870)
Reporter parlamentarny, który w wieku dwudziestu czterech lat stał się najpopularniejszym pisarzem Anglii i pozostał nim do śmierci. Dzieciństwo spędził częściowo w fabryce pasty do butów i całą resztę życia pisał o tym, co widzą ludzie na dole.
Twórczość — Charles DickensCzęste pytania — Opowieść wigilijna
Ile duchów odwiedza Scrooge’a?
Cztery, choć często mówi się o trzech. Najpierw przychodzi duch zmarłego wspólnika Jacoba Marleya, który tylko ostrzega i zapowiada resztę. Dopiero po nim zjawiają się trzy właściwe zjawy: Duch Wigilijnej Przeszłości, Duch Tegorocznego Bożego Narodzenia i Duch Przyszłych Wigilii.
Jak długo trwa akcja Opowieści wigilijnej?
Niecałą dobę — od wigilijnego popołudnia do poranka Bożego Narodzenia. Wszystkie trzy zjawy odwiedzają Scrooge’a tej samej nocy, choć każda zapowiada się na kolejną. Dickens świadomie ściska czas, żeby przemiana zmieściła się w jednej nocy.
Dlaczego Marley dźwiga łańcuch?
Bo sam go sobie ukuł za życia, ogniwo po ogniwie. Łańcuch zrobiony jest z kas pancernych, kluczy, kłódek i ksiąg rachunkowych — czyli z narzędzi jego zawodu. To obraz odpowiedzialności: człowiek wytwarza to, co go potem więzi, i nie zauważa ciężaru, dopóki nie jest za późno.
Kim są Nędza i Ciemnota?
To dwoje wynędzniałych dzieci, które Duch Tegorocznego Bożego Narodzenia odsłania spod swojego płaszcza tuż przed zniknięciem. Chłopiec nazywa się Ciemnota, dziewczynka Nędza. Duch każe strzec się przede wszystkim chłopca, bo na jego czole napisane jest słowo „Zguba” — dla Dickensa niedouczenie jest groźniejsze od głodu.
Czy Mały Tim umiera?
Nie. W wizji przyszłości, którą pokazuje trzeci duch, chłopiec nie żyje, ale to obraz tego, co się stanie, jeżeli nic się nie zmieni. W ostatnim zdaniu książki narrator mówi wprost, że Mały Tim wcale nie umarł, a Scrooge był dla niego odtąd drugim ojcem.
Dlaczego Belle zerwała zaręczyny ze Scrooge’em?
Nie dlatego, że przestała go kochać, tylko dlatego, że on się zmienił. Zaręczali się, gdy oboje byli biedni; potem Scrooge zaczął bać się ubóstwa bardziej, niż pragnął jej. Belle mówi mu, że gdyby dziś miał wybierać, nie wybrałby dziewczyny bez posagu — i zwalnia go ze słowa, zanim on zdąży to zrobić sam.
Kim jest Fezziwig i po co Dickens go wprowadza?
To kupiec, u którego młody Scrooge terminował, i odwrotność jego późniejszego siebie: co roku urządzał czeladnikom wigilijny bal. Patrząc na niego, Scrooge sam przyznaje, że pracodawca może kilkoma dobrymi słowami dać podwładnym więcej niż pieniędzmi. To wzór, który bohater miał przed oczami i odrzucił.
Co znaczy angielski tytuł A Christmas Carol?
„Kolęda”. Dickens trzyma się tej metafory konsekwentnie: książka dzieli się nie na rozdziały, ale na pięć zwrotek, a pierwsza i ostatnia dzieją się w tym samym miejscu, jak refren. Polski tytuł rezygnuje z muzycznego skojarzenia; starszy przekład Marii Feldmanowej nosi wierniejszy tytuł Kolęda prozą.
Dlaczego Scrooge tak nienawidzi świąt?
Powodów jest kilka i książka podaje je stopniowo. Boże Narodzenie to dla niego dzień straconego zarobku i wypłacony bez pracy dzień wolny. Ale wizja przeszłości pokazuje głębszą przyczynę: z Wigilią wiążą się jego najboleśniejsze wspomnienia — samotne święta w internacie i zerwanie z Belle. Łatwiej odrzucić święto niż wrócić do tych obrazów.
Gdzie mieszkają Cratchitowie i z czego żyją?
W Camden Town, ubogiej wówczas dzielnicy północnego Londynu, w której mieszkał zresztą sam Dickens jako dziecko. Bob Cratchit zarabia u Scrooge’a piętnaście szylingów tygodniowo i utrzymuje z tego ośmioro ludzi. Najstarsza córka Marta pracuje u modystki, syn Piotr szuka posady.
Czym różni się trzeci duch od dwóch pierwszych?
Nie mówi ani słowa i nie ma twarzy — to milcząca postać w czarnym całunie, która tylko wskazuje ręką. Jest jedyną zjawą, której Scrooge się naprawdę boi, i jedyną, która niczego nie tłumaczy. Właśnie to milczenie zmusza bohatera do samodzielnego wyciągnięcia wniosków.
Czy Scrooge dostaje odpowiedź na pytanie o przyszłość?
Nie. Pyta ducha, czy widzi obraz tego, co musi się spełnić, czy tego, co może nastąpić, i nie dostaje żadnej odpowiedzi — zjawa tylko wskazuje grób. Cała książka opiera się na tej niepewności: gdyby przyszłość była przesądzona, przemiana nie miałaby sensu.
Co dokładnie robi Scrooge po przemianie?
Posyła anonimowo Cratchitom największego indyka u handlarza, daje hojny datek panom, których dzień wcześniej odprawił, idzie na obiad do siostrzeńca Freda, nazajutrz podnosi Bobowi pensję i obiecuje pomóc jego rodzinie. Narrator zaznacza, że dotrzymał wszystkiego i zrobił więcej, niż obiecał.
Dlaczego Dickens napisał tę książkę akurat w 1843 roku?
Na początku tego roku przeczytał parlamentarny raport o pracy dzieci w kopalniach i fabrykach. Chciał wydać broszurę interwencyjną, ale uznał, że opowieść uderzy dużo mocniej. Doszła do tego potrzeba pieniędzy — poprzednia powieść sprzedawała się słabo. Napisał całość w sześć tygodni.