Problematyka — Opowieść wigilijna
Motywy, symbole i interpretacja — z odwołaniem do konkretnych scen utworu.
Czy człowiek może się zmienić
To pytanie jest w książce najważniejsze i Dickens odpowiada na nie twierdząco, ale nie za darmo. Scrooge nie zmienia się dlatego, że ktoś go przekonał — duchy nie wygłaszają kazań, tylko pokazują obrazy. Przemiana zaczyna się dopiero wtedy, gdy bohater zobaczy sam siebie z zewnątrz: najpierw jako porzuconego chłopca, którym był, potem jako człowieka, o którym inni mówią za plecami, wreszcie jako trupa, którego nikt nie opłakuje. Dopiero wtedy prosi o litość.
Ważne jest też to, czego w tej przemianie nie ma. Scrooge nie przestaje być kupcem, nie rozdaje majątku i nie idzie do klasztoru. Zmienia się sposób, w jaki używa tego, co ma. Dickens nie potępia pieniądza, potępia człowieka, który uczynił z niego jedyną miarę.
Ubóstwo jako sprawa publiczna, nie prywatna
Cratchitowie nie są biedni dlatego, że są leniwi — Bob pracuje sześć dni w tygodniu i zarabia piętnaście szylingów. Górnicy z wrzosowiska, latarnicy i marynarze też pracują. Bieda w Opowieści wigilijnej jest skutkiem tego, jak urządzone jest społeczeństwo, a nie skutkiem cudzej winy.
Dlatego najostrzejsza scena książki nie dotyczy Scrooge’a, tylko całego kraju. Duch Tegorocznego Bożego Narodzenia odsłania dwoje dzieci: chłopca imieniem Ciemnota i dziewczynkę imieniem Nędza, i mówi, żeby strzec się przede wszystkim chłopca, bo na jego czole napisane jest słowo „Zguba”. To jest teza Dickensa: niedouczenie jest groźniejsze od głodu, bo głód mija, a ciemnota dziedziczy się dalej.
Łańcuch, czyli odpowiedzialność
Marley nie jest w piekle. Jego kara polega na tym, że musi patrzeć na krzywdę, której już nie naprawi, i dźwigać łańcuch ukuty z narzędzi własnego zawodu: kas, kluczy, kłódek i ksiąg. Obraz jest czytelny — człowiek sam wytwarza to, co go potem więzi, ogniwo po ogniwie, każdego dnia, nie zauważając ciężaru.
Kluczowe zdanie pada, gdy Scrooge tłumaczy wspólnikowi, że przecież zawsze sumiennie pilnował interesu. Marley wybucha: to właśnie było moim błędem, ludzkość powinna była być moim interesem. Zawodowa rzetelność bez odniesienia do drugiego człowieka jest w tej książce grzechem, nie zaletą.
Pamięć i wyobraźnia jako narzędzia sumienia
Trzy duchy to trzy czasy, ale też trzy zdolności umysłu: pamięć, uwaga i wyobraźnia. Pierwszy duch przywraca Scrooge’owi to, o czym kazał sobie zapomnieć. Drugi każe mu zobaczyć to, co dzieje się obok niego, a czego nie chce oglądać. Trzeci zmusza do wyobrażenia sobie skutków.
Dickens sugeruje, że człowiek okrutny to najczęściej człowiek, który przestał tych trzech zdolności używać. Scrooge nie jest potworem z natury — był kochanym bratem, zakochanym narzeczonym i lubianym czeladnikiem. Stwardniał stopniowo, przez zaniechanie.
Święto jako sprawdzian
Boże Narodzenie jest u Dickensa dniem, w którym widać, kto kim jest. Fred świętuje mimo odmów wuja. Cratchitowie świętują mimo biedy. Górnicy świętują na pustym wrzosowisku, marynarze na morzu, latarnicy na skale. Scrooge je samotny posiłek w pustej gospodzie i idzie spać.
Święto nie jest tu religijnym obrzędem opisanym z nabożeństwem — kościół pojawia się właściwie tylko w tle. Jest raczej jedynym dniem w roku, kiedy ludzie, jak mówi Fred, „otwierają swe zaryglowane serca” i widzą w innych towarzyszy podróży do tego samego grobu.
Dlaczego to opowieść o duchach
Opowieść wigilijna należy gatunkowo do bożonarodzeniowych historii o duchach, popularnych w wiktoriańskiej Anglii — opowiadano je przy kominku w długie zimowe wieczory. Dickens wykorzystuje konwencję, ale ją odwraca: jego duchy nie straszą dla samego strachu, tylko po coś.
Element grozy jest zresztą prawdziwy i mocny. Kołatka zamieniająca się w twarz, dzwonki dzwoniące same, powietrze pełne jęczących zjaw w kajdanach, milczące widmo bez twarzy, wreszcie własne nazwisko na płycie nagrobnej. Dickens wie, że strach otwiera człowieka szybciej niż argument — i używa tego z pełną świadomością.