Streszczenie — Reduta Ordona, Świtezianka, Pan Tadeusz (księgi I, II, IV, X, XI, XII)

Adam Mickiewicz · streszczenie krótkie i szczegółowe, plan wydarzeń oraz odsyłacze do charakterystyk bohaterów.

Streszczenie krótkie

„Reduta Ordona” to relacja adiutanta, który z generałem obserwuje szturm Rosjan na warszawską redutę. Sześć dział reduty zadaje wrogowi wielkie straty, ale tłum żołnierzy, pędzonych na rzeź przez dalekiego cara, wdziera się do środka. Generał uznaje redutę za straconą. Ordon skacze do lochów z prochem i wysadza redutę razem z obrońcami i napastnikami. Narrator ogłasza go patronem szańców. W „Świteziance” młody strzelec przysięga wierność tajemniczej dziewczynie spotykanej nad jeziorem Świteź. Wkrótce ulega pięknej istocie z wody i biegnie za nią w głębinę. To jego dziewczyna, która go wypróbowała. Za złamaną przysięgę strzelec ginie, a jego dusza cierpi pod modrzewiem.

Streszczenie szczegółowe — Reduta Ordona, Świtezianka, Pan Tadeusz (księgi I, II, IV, X, XI, XII)

Reduta Ordona. Ustęp 1 (w. 1–10)

Adiutant zaczyna od tego, że jego oddziałowi nie kazano strzelać. Wchodzi więc na działo i patrzy na pole. Grzmi dwieście rosyjskich armat, a ich szeregi ciągną się daleko jak brzeg morza. Widzi wodza, który skinął mieczem. Z boku wojska wylewa się piechota w długiej, czarnej kolumnie, połyskującej bagnetami. Czarne chorągwie prowadzą ją na śmierć.

Reduta Ordona. Ustęp 2 (w. 11–20)

Naprzeciw stoi reduta Ordona, biała, wąska i zaostrzona jak skała, o którą bije morze. Ma tylko sześć dział. Strzelają bez przerwy, a pocisków leci więcej niż słów z gniewnych ust. Granat wpada w środek kolumny, pułk znika w dymie i wybuch robi w szeregu wielką wyrwę.

Reduta Ordona. Ustęp 3 (w. 21–28)

Narrator opisuje kulę, która leci z wyciem i rykiem jak byk, a potem zwija się wśród żołnierzy jak wąż boa. Najstraszniejszej kuli nie widać, słychać ją tylko po jękach rannych i padających ciałach. Przewierca kolumnę od końca do końca, jakby przeszedł przez nią anioł śmierci.

Reduta Ordona. Ustęp 4 (w. 29–42)

Adiutant pyta, gdzie jest władca, który wysyła tłumy na rzeź. Nie walczy z nimi, tylko siedzi pięćset mil dalej w stolicy jako samowładca połowy świata. Gdy marszczy brwi, jadą tysiące kibitek z zesłańcami, gdy podpisuje rozkaz, płaczą matki, a od Niemna do Chiwy spadają knuty. Narrator nazywa go silnym jak Bóg i złośliwym jak szatan. Car straszy Turków za Bałkanem, a poselstwo z Paryża liże mu stopy. Tylko Warszawa podnosi na niego rękę i zdejmuje mu z głowy koronę dawnych królów polskich, bo ją ukradł i zbroczył krwią.

Reduta Ordona. Ustęp 5 (w. 43–48)

Gdy car się dziwi, drżą mieszkańcy Petersburga, a gdy się gniewa, ze strachu umierają dworzanie. Jego żołnierze nie myślą sami za siebie, bo car jest dla nich Bogiem i wiarą. Idą na śmierć, by go rozweselić. Na Warszawę wysłano wodza kaukaskiego z wojskiem z pół świata. Jest wierny i sprawny jak knut w ręku kata.

Reduta Ordona. Ustęp 6 (w. 49–58)

Z okrzykiem „Ura” Rosjanie dopadają reduty. Wpadają do rowów i kładą się na faszynie. Czernieją na białych palisadach. Reduta jeszcze błyska wystrzałami pośrodku czarnego tłumu, jak motyl wrzucony do mrowiska. W końcu gaśnie. Narrator zastanawia się, czy ostatnie działo spadło z łoża, a ostatni bombardier zalał krwią zapał działa. Rosjanie wyłamują już rogatki.

Reduta Ordona. Ustęp 7 (w. 59–76)

Adiutant pyta, czemu milczy także broń ręczna. Domyśla się odpowiedzi, bo nieraz widział, jak garstka Polaków walczy z masą wrogów. Żołnierz godzinami ładuje i strzela, aż działa jak maszyna, bez rozkazu i bez myśli. W końcu jego ręka szuka w ładownicy i nie znajduje naboju. Rozpalona broń parzy mu dłonie, więc ją upuszcza i pada. Tymczasem wrogowie wchodzą do szańca jak robactwo na świeży trup.

Reduta Ordona. Ustęp 8 (w. 77–92)

Narratorowi ciemnieje w oczach i ociera łzy. Generał długo patrzy przez lunetę wspartą na jego ramieniu i w końcu mówi, że reduta stracona. Też płacze. Prosi adiutanta, by młodym wzrokiem wypatrzył Ordona. Adiutant widzi w dymie jego rękę, która wydaje rozkazy, a potem trzyma zapalony lont. Wrogowie łapią Ordona. Narrator myśli, że zginął, ale Ordon skacze w dół, do lochów. Generał odpowiada, że Ordon nie odda im prochów.

Reduta Ordona. Ustęp 9 (w. 93–118)

Następuje błysk, dym, chwila ciszy i huk jak stu gromów. Ziemia wylatuje w powietrze, armaty podskakują i toczą się na kołach. Dym dociera aż do narratora. Gdy opada deszcz piasku, po reducie nie ma śladu. Wały, działa, obrońcy i napastnicy zniknęli jak sen. Zostaje czarna bryła ziemi, wspólna mogiła. Polacy i Rosjanie zawarli tam pierwszy szczery i wieczny pokój, a dusze Rosjan pierwszy raz nie słuchają cesarza. Narrator nie wie, gdzie są dusze poległych, ale wie, gdzie jest dusza Ordona. Nazywa go patronem szańców i mówi, że niszczenie w dobrej sprawie jest święte jak tworzenie. Na koniec zapowiada, że Bóg wysadzi ziemię opanowaną przez despotyzm, tak jak Ordon wysadził redutę.

Świtezianka. Strofa 1 (w. 1–4)

Narrator pyta, kim jest piękny i młody chłopiec i dziewczyna obok niego. Oboje idą brzegiem jeziora Świteź przy świetle księżyca.

Świtezianka. Strofa 2 (w. 5–8)

Dziewczyna daje chłopcu maliny z koszyka, a on jej kwiatki do wianka. Narrator przypuszcza, że to para zakochanych.

Świtezianka. Strofa 3 (w. 9–12)

Spotykają się prawie każdej nocy o tej samej porze pod modrzewiem. Chłopiec jest strzelcem w tutejszym borze. Narrator przyznaje, że nie wie, kim jest dziewczyna.

Świtezianka. Strofa 4 (w. 13–16)

Nikt nie wie, skąd przychodzi i dokąd odchodzi. Pojawia się jak mokry jaskier na bagnie i znika jak nocny ognik.

Świtezianka. Strofa 5 (w. 17–20)

Strzelec prosi dziewczynę, by wyjawiła swoje tajemnice. Pyta, jaką drogą przyszła, gdzie jest jej dom i kim są jej rodzice.

Świtezianka. Strofa 6 (w. 21–24)

Lato minęło, liście pożółkły i nadchodzi deszczowa pora. Strzelec pyta, czy zawsze ma czekać na nią nad dzikim jeziorem.

Świtezianka. Strofa 7 (w. 25–28)

Pyta, czy dziewczyna zawsze będzie błądzić po kniejach jak płochliwa sarna albo upiór. Prosi, by została z tym, kto ją kocha.

Świtezianka. Strofa 8 (w. 29–32)

Zaprasza ją do swojej chatki, która stoi niedaleko wśród gęstej leszczyny. Obiecuje, że nie zabraknie tam owoców, mleka ani zwierzyny.

Świtezianka. Strofa 9 (w. 33–36)

Dziewczyna każe mu się zatrzymać i nazywa go hardym młokosem. Przypomina słowa ojca, że mężczyźni mówią pięknie jak słowiki, ale w sercu mają lisie, podstępne zamiary.

Świtezianka. Strofa 10 (w. 37–40)

Mówi, że bardziej boi się męskiej obłudy, niż ufa zmiennym uczuciom. Może przyjęłaby jego prośbę, ale pyta, czy będzie jej wierny.

Świtezianka. Strofa 11 (w. 41–44)

Chłopiec klęka, chwyta w dłoń piasek, wzywa piekielne moce i przysięga przy blasku księżyca. Narrator pyta, czy dotrzyma przysięgi.

Świtezianka. Strofa 12 (w. 45–48)

Dziewczyna radzi mu, by dotrzymał słowa. Ostrzega, że biada temu, kto złamie przysięgę, za życia i po śmierci.

Świtezianka. Strofa 13 (w. 49–52)

Po tych słowach dziewczyna nie czeka dłużej. Wkłada wianek na głowę, żegna strzelca z daleka i odchodzi na swoje zwykłe błonie.

Świtezianka. Strofa 14 (w. 53–56)

Strzelec biegnie za nią, ale nie nadąża. Dziewczyna znika jak powiew wiatru, a on zostaje sam.

Świtezianka. Strofa 15 (w. 57–60)

Wraca dziką drogą po grząskiej ziemi. Wokół panuje cisza, słychać tylko szelest zwiędłej gałązki pod nogą.

Świtezianka. Strofa 16 (w. 61–64)

Idzie nad wodą niepewnym krokiem i błądzi wzrokiem. Nagle w lesie szumi wiatr, a woda zaczyna się burzyć i wzbierać.

Świtezianka. Strofa 17 (w. 65–68)

Fale pękają i nad srebrzystą powierzchnią jeziora wynurza się dziewicza piękność.

Świtezianka. Strofa 18 (w. 69–72)

Jej twarz przypomina płatki bladej róży zroszone poranną rosą. Lekkie jak mgła szaty otulają jej niebiańską postać.

Świtezianka. Strofa 19 (w. 73–76)

Dziewica czule śpiewa do strzelca. Pyta, czemu pięknemu i młodemu chłopcu błąka się przy księżycu wokół jeziora.

Świtezianka. Strofa 20 (w. 77–80)

Pyta, czemu tęskni za dziką wietrznicą, która wabi go w lasy, zawraca mu w głowie, zostawia go w tęsknocie i może jeszcze się z niego śmieje.

Świtezianka. Strofa 21 (w. 81–84)

Namawia go, by porzucił westchnienia i żale. Zaprasza go do siebie, by razem tańczyli po wodzie.

Świtezianka. Strofa 22 (w. 85–88)

Obiecuje, że będzie mógł muskać wodę jak jaskółka albo cały dzień pluskać się jak rybka.

Świtezianka. Strofa 23 (w. 89–92)

Na noc zasną razem w srebrnej toni, pod lustrzanymi namiotami, na białych liliach wodnych, wśród cudownych snów.

Świtezianka. Strofa 24 (w. 93–96)

Spod zasłon błyska jej biała pierś. Strzelec skromnie spuszcza wzrok. Dziewica zbliża się szybko i woła, by do niej przyszedł.

Świtezianka. Strofa 25 (w. 97–100)

Lekko jak wiatr krąży po wodzie, śmiga jak tęcza i rozpryskuje srebrne krople.

Świtezianka. Strofa 26 (w. 101–104)

Strzelec podbiega i zatrzymuje się. Chciałby skoczyć, ale się waha. Wtedy fala obmywa mu lekko stopy.

Świtezianka. Strofa 27 (w. 105–108)

Woda kusi go tak słodko, że mięknie mu serce. Narrator porównuje to do chwili, gdy nieśmiała ukochana potajemnie ściska rękę chłopca.

Świtezianka. Strofa 28 (w. 109–112)

Strzelec zapomina o swojej dziewczynie i lekceważy świętą przysięgę. Zwabiony nowym urokiem biegnie na oślep w głębinę, ku własnej zgubie.

Świtezianka. Strofa 29 (w. 113–116)

Biegnie i patrzy, a woda go niesie. Oddala się od brzegu i bawi się już na środku jeziora.

Świtezianka. Strofa 30 (w. 117–120)

Ściska śnieżną dłoń dziewicy, wpatruje się w jej twarz, szuka ustami jej ust i tańczy z nią w kółko.

Świtezianka. Strofa 31 (w. 121–124)

Nagle wiatr zwiewa obłoczek, który osłaniał dziewicę złudnym blaskiem. Strzelec poznaje z bliska swoją dziewczynę spod lasku.

Świtezianka. Strofa 32 (w. 125–128)

Dziewczyna pyta, gdzie jest jego przysięga i gdzie jej rada. Powtarza przestrogę, że biada temu, kto przysięgę złamie, za życia i po śmierci.

Świtezianka. Strofa 33 (w. 129–132)

Mówi, że nie jemu bawić się w srebrnych falach. Jego ciało pochłonie ziemia, a oczy zgasną pod żwirem.

Świtezianka. Strofa 34 (w. 133–136)

Jego dusza ma tysiąc lat cierpieć przy drzewie, które było świadkiem przysięgi. Będzie ją palił piekielny ogień, którego nie będzie mogła ugasić.

Świtezianka. Strofa 35 (w. 137–140)

Strzelec słyszy wyrok, idzie niepewnie i błądzi wzrokiem. Wicher szumi w lesie, a woda znów się burzy.

Świtezianka. Strofa 36 (w. 141–144)

Woda wrze aż do dna i porywa strzelca wirem. Otwiera się podwodna otchłań i dziewica znika razem z młodzieńcem.

Świtezianka. Strofa 37 (w. 145–148)

Narrator mówi, że woda do dziś się burzy i pieni. Przy świetle księżyca snują się nad nią dwa cienie młodzieńca i dziewicy.

Świtezianka. Strofa 38 (w. 149–152)

Ona tańczy po srebrnym jeziorze, a on jęczy pod modrzewiem. Narrator powtarza, że młodzieniec był strzelcem w borze. Kim była dziewczyna, wciąż nie wie.

Plan wydarzeń — Reduta Ordona, Świtezianka, Pan Tadeusz (księgi I, II, IV, X, XI, XII)

  1. Reduta Ordona – początek szturmu (w. 1–28).
    1. Adiutant wchodzi na działo, bo jego oddziałowi nie kazano strzelać (w. 1–2).
    2. Dwieście rosyjskich armat i rosyjski wódz na polu (w. 2–6).
    3. Czarna kolumna piechoty idzie na redutę (w. 7–10).
    4. Biała reduta Ordona z sześcioma działami (w. 11–13).
    5. Granat robi wyrwę w kolumnie (w. 17–20).
    6. Kula porównana do byka i węża boa (w. 21–24).
    7. Niewidoczna kula przewierca kolumnę jak anioł śmierci (w. 25–28).
  2. Reduta Ordona – oskarżenie cara (w. 29–48).
    1. Pytanie, gdzie jest władca, który wysyła ludzi na rzeź (w. 29–30).
    2. Car w stolicy odległej o pięćset mil (w. 31–32).
    3. Kibitki, płacz matek i knuty od Niemna do Chiwy (w. 33–35).
    4. Car silny jak Bóg, złośliwy jak szatan, groźny dla Turków i Paryża (w. 36–38).
    5. Warszawa odbiera carowi polską koronę (w. 39–42).
    6. Strach w Petersburgu i ślepe posłuszeństwo żołnierzy (w. 43–46).
    7. Wódz kaukaski jak knut w ręku kata (w. 47–48).
  3. Reduta Ordona – upadek reduty (w. 49–76).
    1. Okrzyk „Ura” i Rosjanie w rowach (w. 49–51).
    2. Reduta jak motyl w mrowisku gaśnie (w. 52–55).
    3. Domysły o ostatnim dziale i ostatnim artylerzyście (w. 55–58).
    4. Opis żołnierza, któremu zabrakło nabojów (w. 59–74).
    5. Wrogowie wdzierają się do szańca (w. 75–76).
  4. Reduta Ordona – wybuch (w. 77–104).
    1. Łzy adiutanta i generał z lunetą (w. 77–80).
    2. Słowa generała „Stracona” (w. 81).
    3. Pytanie o Ordona i wypatrywanie go w dymie (w. 82–90).
    4. Ordon skacze do lochów, generał mówi, że nie odda prochów (w. 91–92).
    5. Wybuch, dym i deszcz piasku (w. 93–100).
    6. Zniknięcie reduty i wspólna mogiła (w. 101–104).
  5. Reduta Ordona – zakończenie (w. 105–118).
    1. Wieczny pokój obrońców i napastników (w. 105–108).
    2. Dusza Ordona jako patrona szańców (w. 109–111).
    3. Myśl, że zniszczenie w dobrej sprawie jest święte (w. 111–113).
    4. Zapowiedź Bożej kary dla despotyzmu (w. 114–118).
  6. Świtezianka – spotkania nad jeziorem (strofy 1–8).
    1. Pytania narratora o chłopca i dziewczynę (strofa 1).
    2. Maliny i kwiatki do wianka (strofa 2).
    3. Nocne spotkania pod modrzewiem, chłopiec jest strzelcem (strofa 3).
    4. Tajemnicze przyjścia i odejścia dziewczyny (strofa 4).
    5. Pytania strzelca o dom i rodzinę dziewczyny (strofy 5–6).
    6. Prośba, by z nim zamieszkała, i opis chatki (strofy 7–8).
  7. Świtezianka – przysięga (strofy 9–15).
    1. Nieufność dziewczyny wobec męskich obietnic (strofy 9–10).
    2. Przysięga strzelca przy blasku księżyca (strofa 11).
    3. Przestroga „biada” dla wiarołomcy (strofa 12).
    4. Odejście dziewczyny i samotny powrót strzelca (strofy 13–15).
  8. Świtezianka – pokusa (strofy 16–30).
    1. Burza na jeziorze i pojawienie się dziewiczej piękności (strofy 16–18).
    2. Pieśń istoty z jeziora i zaproszenie do wodnego świata (strofy 19–23).
    3. Wahanie strzelca i fala, która go kusi (strofy 24–27).
    4. Złamanie przysięgi i bieg w głębinę (strofy 28–30).
Pełny plan wydarzeń — Reduta Ordona, Świtezianka, Pan Tadeusz (księgi I, II, IV, X, XI, XII)

Pozostałe materiały — Reduta Ordona, Świtezianka, Pan Tadeusz (księgi I, II, IV, X, XI, XII)