Streszczenie — Wybrane wiersze poetów epoki baroku
Mikołaj Sęp Szarzyński, Daniel Naborowski, Jan Andrzej Morsztyn, Wacław Potocki · streszczenie krótkie i szczegółowe, plan wydarzeń oraz odsyłacze do charakterystyk bohaterów.
Streszczenie krótkie
Sęp Szarzyński w trzech sonetach rozważa krótkość życia, walkę człowieka z szatanem, światem i ciałem oraz miłość do rzeczy nietrwałych. Ratunek widzi tylko w Bogu, jedynym trwałym dobru. Naborowski przypomina, że życie jest dźwiękiem, cieniem i dymem, radzi kochać i żartować pobożnie, a za jedyną trwałą wartość uznaje cnotę. Morsztyn porównuje cierpiącego kochanka ze zmarłym, wylicza paradoksy miłości i pokazuje, jak uroda kochanki zmienia się w brzydotę po kłótni. Potocki wyśmiewa szlachtę, która trwoni majątek na zbytki, gdy kraj traci ziemie, i taką, która w obozie nie chce wstać na alarm.
Streszczenie szczegółowe — Wybrane wiersze poetów epoki baroku
Sęp Szarzyński, Sonet I „O krótkości i niepewności na świecie żywota człowieczego”. Strofa 1
Poeta zaczyna od westchnienia „Ehej”. Patrzy na niebo i widzi, jak gwałtownie obracają się „obrotne obłoki”, a Tytan pędzi uciekający czas. Według przypisu Wolnych Lektur obłoki mogą tu oznaczać sfery niebieskie, a Tytan jednego z tytanów uosabiających ciała niebieskie, np. Heliosa, czyli słońce. Chciwa śmierć idzie tuż za ludźmi wielkimi krokami i w każdej chwili może przeciąć przyjemności życia i strącić człowieka w nędzę.
Sonet I. Strofa 2
Im dłużej poeta żyje, tym lepiej widzi głęboki cień swoich błędów, czyli grzechów. Nękają one jego wystraszone serce nieustanną udręką. Z płaczem gani dawne wybryki młodości.
Sonet I. Strofy 3–4
Poeta zwraca się do władzy, rozkoszy i bogactw zdobytych staraniem. Nawet jeśli nie są zupełnie bezwartościowe, szkodzą człowiekowi. Odciągają jego pragnienia od prawdziwego szczęścia, które nazywamy Bogiem. To dobra niestałe. Szczęśliwy jest ten, kto w porę pozna ich prawdziwą postać i zrozumie, że to tylko cienie.
Sęp Szarzyński, Sonet IV „O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem”. Strofa 1
Pokój oznacza szczęście, ale ludzkie życie na ziemi, byt „podniebny”, jest walką. Srogi hetman ciemności, czyli szatan, i chciwe marności świata usilnie starają się człowieka zepsuć.
Sonet IV. Strofa 2
Poeta zwraca się do Boga, możnego Pana. Mówi, że to jeszcze nie wszystko. Trzecim wrogiem jest dom duszy, czyli ciało. Z powodu przemijających przyjemności nieostrożnie zazdrości duchowi jego władzy i bez przerwy pragnie upaść na wieki, czyli zgubić człowieka na zawsze.
Sonet IV. Strofy 3–4
Poeta pyta, co ma zrobić w tak strasznej bitwie, skoro sam jest wątły, nieuważny i rozdwojony wewnętrznie. Odpowiada modlitwą. Nazywa Boga Królem całego świata i prawdziwym pokojem, w którym jest nadzieja jego zbawienia. Prosi, by Bóg postawił go przy sobie. Wtedy będzie walczył bezpiecznie i na pewno zwycięży.
Sęp Szarzyński, Sonet V „O nietrwałej miłości rzeczy świata tego”. Strofa 1
Nie kochać jest ciężko, a kochać to nędzna pociecha, kiedy myśli zwiedzione pożądaniem przesadnie osładzają sobie rzeczy, które muszą się zmieniać i psuć.
Sonet V. Strofa 2
Poeta pyta, komu złoto, berło, sława, rozkosz i piękna twarz wystarczą tak, by nasycić serce i obronić je przed lękiem. Pytanie jest retoryczne. Nikt nie znajdzie w tych rzeczach spełnienia.
Sonet V. Strofy 3–4
Miłość jest naturalnym ruchem ludzkiego istnienia. Ciało jednak powstało z żywiołów, więc chwali to, co ma podobne, ziemskie pochodzenie. W ten sposób zwodzi duszę, której nic na ziemi nie wystarcza. Dzieje się tak wtedy, gdy dusza nie widzi wiecznego i prawdziwego piękna, czyli Boga, jedynego celu swojej miłości. Ostatnie słowa sonetu skierowane są wprost do Niego.
Naborowski, „Krótkość żywota”. Wersy 1–4
Godzina mija za godziną w niepojęty sposób. Był przodek, był i ten, do kogo poeta mówi, a już rodzi się potomek. Sprawa jest krótka. Jutro człowiek nie będzie tym, kim jest dziś, a o tym, że kiedyś żył, przypomni tylko miano nieboszczyka.
„Krótkość żywota”. Wersy 5–8
Ludzkie życie słynie jako dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos i punkt. Słońce, które raz zaszło, już nie wschodzi. Lotny czas ucieka niczym koło bez hamulca, a spadło z niego wielu takich, którzy zamierzali dożyć starości.
„Krótkość żywota”. Wersy 9–12
Zanim człowiek zdąży pomyśleć o swoim życiu, już go nie ma. Czas między narodzinami a śmiercią można nazwać zaledwie czwartą częścią mgnienia oka. Wielu ludziom kolebka stała się grobem, a matka mogiłą, bo zmarli przy porodzie albo zaraz po nim.
Naborowski, „Marność”
Świat służy marności i wszystkim ziemskim dobrom. Nigdy nie przestanie być prawdą, że marność jest marna. Poeta nie wyciąga jednak z tego ponurych wniosków. Zachęca, by kochać i żartować, byle pobożnie, uczciwie i w czystości. Najważniejsze jest, by ponad wszystko bać się Boga. Wtedy śmierć i strach stają się fraszką, czyli drobiazgiem.
Naborowski, „Cnota grunt wszystkiemu”. Wersy 1–15
Wiersz zaczyna się od zdania, że wszystko na świecie jest fraszką. Potem czternaście wersów zaczyna się od słów „Nic to”. Poeta wylicza, co nic nie znaczy. Jest tu kosztowny pałac, stół zastawiony półmiskami, stosy złota i srebra, ładna żona z dobrego domu i wielu wnuków. Dalej liczne wsie, tłum sług, niezrównany rozum i podobanie się całemu światu. Nic nie znaczy nawet szczęście, które płynie bez przerwy, godność opata albo przeora, „papieskie i carskie korony”, wyniesienie ponad gwiazdy ani tysiąc lat szczęśliwego panowania.
„Cnota grunt wszystkiemu”. Wersy 16–20
Wszystkie te rzeczy przemijają, więc w końcu nic nie znaczą. Trwa wiecznie tylko cnota i sława, która z niej wypływa. Kto żyje cnotliwie, ma dość, choćby nic nie posiadał. Kto umiera bez cnoty, temu ze wszystkiego nic nie zostaje.
Morsztyn, „Do trupa”. Strofa 1
Kochanek mówi do zmarłego. Obaj są zabici. Trup zginął od strzały śmierci, a kochanek od strzały miłości. Zmarły nie ma krwi, a kochanek nie ma rumieńca. Przy trupie palą się świece, a w kochanku płonie ukryty ogień.
„Do trupa”. Strofa 2
Twarz zmarłego zakrywa żałobne sukno, a kochanek zamknął swoje zmysły w strasznej ciemności. Trup ma związane ręce, a kochanek stracił wolność i ma rozum spętany łańcuchem.
„Do trupa”. Strofy 3–4
Tu kończą się podobieństwa i zaczynają różnice. Trup milczy, a język kochanka zanosi się płaczem. Trup nic nie czuje, a kochanek okropnie cierpi. Zmarły jest zimny jak lód, a zakochany płonie w piekielnym żarze. Ciało trupa wkrótce rozsypie się w proch. Kochanek nie może nawet rozsypać się w popiół, bo stał się wiecznym paliwem dla własnego ognia. Jego los jest gorszy od losu zmarłego.
Morsztyn, „Niestatek” („Oczy są ogień…”). Wersy 1–4
Mówiący opisuje urodę panny. Jej oczy są ogniem, czoło zwierciadłem, włosy złotem, zęby perłami, cera kwaśnym mlekiem, usta koralem, a policzki purpurą. Dodaje jednak, że tak jest tylko wtedy, gdy panna się z nim zgadza.
„Niestatek”. Wersy 5–8
Kiedy się pokłócą, wszystko się odwraca. Policzki stają się trądem, usta czeluścią, cera białą farbą ołowianą, zęby końską kością, a włosy pajęczyną. Czoło staje się maglownią, czyli przyrządem do maglowania, a oczy perzyną, czyli zgliszczami. Wymienione części twarzy wracają w odwrotnej kolejności. Tytułowy niestatek dotyczy więc zarówno zmiennej panny, jak i zmiennych oczu zakochanego.
Drugi „Niestatek” Morsztyna („Prędzej kto wiatr w wór zamknie…”)
Ten szesnastowersowy wiersz jest jednym długim wyliczeniem rzeczy niemożliwych. Prędzej ktoś zamknie wiatr w worku, schowa promienie słońca do kieszeni, uspokoi groźbą burzliwe morze albo złapie obłoki w sieć. Prędzej zaleje Etnę łzami, niemy zaśpiewa, a szaleniec powie coś mądrego. Fortuna stanie się stała, poeta powie prawdę, słońce pójdzie spać do jaskini, a w więzieniu zapanuje spokój. Dopiero ostatni wers przynosi puentę. Wszystko to stanie się prędzej, niż znajdzie się stała kobieta.
Morsztyn, „Cuda miłości”. Strofy 1–2
Zakochany zadaje sobie pytanie za pytaniem. Jak może żyć, skoro nie ma już serca? Jak może czuć w sobie ogień, skoro nie żyje? Jeśli ten ogień go niszczy, czemu go pielęgnuje i lubi w nim płonąć? Jak żyje w płaczu, skoro płonie w ogniu? Dlaczego nie próbuje ogniem osuszyć łez, a łzami nie gasi ognia, choć cały w nich opływa?
„Cuda miłości”. Strofy 3–4
Cała jego pociecha jest w oczach dziewczyny. Dlaczego więc musi od nich uciekać? I dlaczego mimo to znów się na nie naraża? Odpowiedź przynosi ostatnia strofa. Te cuda sprawia miłość. Kto chciałby się przed nią bronić rozumem, tym szybciej wpadnie w jej sidła razem ze swoim rozumem.
Potocki, „Zbytki polskie”. Wersy 1–10
Poeta pyta, o czym Polska myśli we dnie i w nocy. Odpowiada wyliczeniem. O tym, żeby do karocy zaprzęgać sześć koni, ubrać pachołków w srebro od stóp do głów, a sługi w korale, i obić sufity drogą tkaniną. O tym, żeby na pani błyszczały perły i diamenty, a „po służbach” złociste sprzęty. Chodzi też o to, żeby sobole puszyły się na aksamicie, grały trąby, skrzypce i wiole, na stołach stały piramidy z cukru, a w kryształach pieniło się wino z suszonych winogron.
„Zbytki polskie”. Wersy 11–16
Kobiety zdobią złotem trzewiki, mężczyźni wyszywają nim buty. Perły i kanaki, czyli naszyjniki, noszą już przy kontuszach, a niedługo będą je nosić w uszach. W drodze karety, a w domu drzwi mają strzec dragoni z zapalonymi lontami.
„Zbytki polskie”. Wersy 17–28
O tym myślą szlachta, panowie i księża, choć ojczyzna co roku traci ziemie, żołnierze umierają bez zapłaty, a kres państwa widać gołym okiem. Cały ten przepych zgaśnie jak świece wrzucone do wody. Poeta proponuje przynajmniej tyle, żeby ludzie, skoro wolą sprawy świeckie od niebieskich, zadbali o to, by majątek został dla dzieci, a oni sami dożyli spokojnie swoich dni. Niech więc myślą o wojnie z poganami, skoro nie chcą walczyć ze światem i z zuchwałym ciałem, choć mają wyraźny przykład w Panu.
Potocki, „Pospolite ruszenie”. Wersy 1–8
Placowa straż donosi do obozu, że nieprzyjaciel szykuje nocny atak, a Kozacy często strzelają z samopałów. Rotmistrz każe doboszowi obudzić szlachtę i wezwać ją na wały. Każdy ma stanąć uzbrojony na swoim miejscu, a dobosz nie może pominąć żadnego namiotu. Dobosz chodzi więc po obozie i woła, by panowie wstawali „dla Boga”, bo rotmistrz rozkazuje, a w polu już trwoga.
„Pospolite ruszenie”. Wersy 9–16
W końcu ktoś odzywa się z namiotu. Zamiast wstać, każe obić kijem dobosza, żeby nie gadał. Pyta, kto widział budzić ludzi w pierwszym śnie. Uważa, że rotmistrz zwariował albo się upił gorzałką. Skoro jest takim tchórzem, niech sam pilnuje obozu i nie odbiera snu wolnej i równej szlachcie. Szlachcic zapowiada, że rotmistrz odpowie za to w Proszowicach, gdzie obradował sejmik szlachty województwa krakowskiego. Ma się tam tłumaczyć z tego, że kazał braci szlacheckiej stawać na straży razem z chłopami.
„Pospolite ruszenie”. Wersy 17–20
Dobosz widzi, że nikt go nie słucha. Idzie więc sam spać, zanim ktoś mu przetrzepie kożuch. Rotmistrz też zdejmuje zbroję i kładzie się z powrotem, skoro towarzystwo się nie niepokoi. Wiersz kończy się bez komentarza. Obóz śpi, choć wróg stoi blisko.
Plan wydarzeń — Wybrane wiersze poetów epoki baroku
- Sęp Szarzyński, Sonet I „O krótkości i niepewności na świecie żywota człowieczego”.
- Obraz obracającego się nieba i Tytana, które pędzą czas.
- Śmierć idąca tuż za człowiekiem.
- Żal za grzechy młodości.
- Władza, rozkosz i bogactwo odciągają od Boga.
- Szczęśliwy, kto w porę rozpozna w nich cienie.
- Sęp Szarzyński, Sonet IV „O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem”.
- Życie na ziemi jako bój.
- Szatan i marności świata jako wrogowie.
- Ciało, które zazdrości duchowi władzy.
- Pytanie o los słabego, rozdartego człowieka.
- Modlitwa do Boga i nadzieja zwycięstwa przy Nim.
- Sęp Szarzyński, Sonet V „O nietrwałej miłości rzeczy świata tego”.
- Kochać rzeczy przemijające to nędzna pociecha.
- Złoto, władza, sława i uroda nie nasycą serca.
- Miłość jako naturalny ruch duszy.
- Ciało zwodzi duszę ku rzeczom ziemskim.
- Bóg jako wieczne piękno i cel miłości.
- Naborowski, „Krótkość żywota”.
- Upływ godzin i następstwo pokoleń.
- Wyliczenie rzeczy ulotnych, do których podobne jest życie.
- Koło czasu, z którego spada wielu ludzi.
- Życie krótsze niż mgnienie oka.
- Kolebka, która staje się grobem.
- Naborowski, „Marność”.
- Świat służy marności.
- Zachęta do miłości i żartu w granicach uczciwości.
- Bojaźń Boża, która odbiera lęk przed śmiercią.
- Naborowski, „Cnota grunt wszystkiemu”.
- Wszystko na świecie jest fraszką.
- Czternastokrotne „Nic to” i wyliczenie dóbr ziemskich.
- Cnota i sława jako jedyne trwałe wartości.
- Morsztyn, „Do trupa”.
- Podobieństwa zabitego i zakochanego.
- Różnice między milczącym trupem a cierpiącym kochankiem.
- Puenta o ogniu, który nie pozwala rozsypać się w popiół.
- Morsztyn, „Niestatek” („Oczy są ogień…”).
- Wyszukane porównania urody panny w zgodzie.
- Te same części twarzy po kłótni opisane brzydkimi słowami.