Streszczenie — Wybrane utwory
Horacy · streszczenie krótkie i szczegółowe, plan wydarzeń oraz odsyłacze do charakterystyk bohaterów.
Streszczenie krótkie
Najważniejsza z wybranych pieśni Horacego to „Exegi monumentum” (III 30), która zamyka trzecią księgę. Poeta ogłasza w niej, że wzniósł pomnik trwalszy od spiżu i piramid, którego nie zniszczą deszcze, wichry ani wieki. Nie umrze cały, bo jego sława będzie rosła, dopóki trwa Rzym, a w rodzinnej Apulii będą mówić, że jako pierwszy przeniósł grecką lirykę do łaciny. Prosi Melpomenę o wieniec laurowy. Inne pieśni radzą chwytać dzień i nie pytać o przyszłość (I 11, I 9) oraz zachowywać umiar w szczęściu i nieszczęściu (II 10, II 3). Przypominają też o śmierci, która zabierze wszystkich (II 14, IV 7). W II 20 poeta zmienia się w łabędzia, a w I 14 ostrzega okręt państwa przed burzą.
Streszczenie szczegółowe — Wybrane utwory
Exegi monumentum (Pieśni III 30, Do Melpomeny). Wersy 1–5. Pomnik trwalszy od spiżu
Pieśń zamyka trzecią księgę i cały zbiór wydany w 23 roku p.n.e. Poeta mówi, że ukończył pomnik trwalszy od spiżu i wznioślejszy od królewskich piramid. Nie zniszczą go żarłoczne deszcze ani szalone wichry, ani niekończący się szereg lat i wieków. Horacy nie mówi wprost, z czego zbudował ten pomnik, ale wiadomo, że chodzi o jego pieśni. Spiż i piramidy były w starożytności symbolem trwałości, a mimo to poeta stawia swoje dzieło wyżej od nich.
Exegi monumentum. Wersy 5–7. Nie umrę cały
Pada zdanie, które w oryginale brzmi non omnis moriar. Motty oddaje je słowami „Nie umrę ja cały”, a Rydel „Nie wszystek umrę”. Znaczna część poety przetrwa i nie zabierze jej Libityna, rzymska bogini śmierci. Ciało umrze, ale to, co najlepsze w człowieku, przetrwa w jego twórczości.
Exegi monumentum. Wersy 7–10. Sława, która rośnie
Poeta zapowiada, że będzie wzrastał w pochwałach przyszłych pokoleń jako „wieczny młodzieniec”. Potrwa to tak długo, jak długo arcykapłan będzie wchodził na Kapitol z milczącą westalką, czyli kapłanką Westy. Ten uroczysty obrzęd był dla Rzymianina znakiem trwania państwa. Horacy wiąże więc swoją sławę z przetrwaniem Rzymu, który wydawał mu się wieczny.
Exegi monumentum. Wersy 10–14. Syn gminu, który był pierwszy
O poecie będą mówić tam, gdzie szumi gwałtowna rzeka Aufidus i gdzie w suchym kraju królował nad wieśniakami Daunus. To Apulia, rodzinne strony Horacego. Poeta podkreśla, że jest „syn gminu”, czyli człowiek niskiego pochodzenia, a mimo to stał się potęgą. Uważa się za pierwszego, który eolskim pieśniom nadał dźwięki italskie. Ma na myśli przeniesienie do poezji łacińskiej strof greckich poetów z wyspy Lesbos, Alkajosa i Safony.
Exegi monumentum. Wersy 14–16. Prośba do Melpomeny
Na końcu poeta zwraca się do Melpomeny, Muzy pieśni. Prosi, by przyjęła dumę, na którą zasłużył, i uwieńczyła jego włosy wawrzynem z Delf, świętego miejsca Apollina. Laur był nagrodą dla zwycięzców i poetów. Horacy, który przez całą pieśń mówił o sobie z wielką pewnością, oddaje na koniec zasługę Muzie. W przekładzie Rydla, rymowanym trzynastozgłoskowcem, ta sama treść zamyka się w szesnastu wersach, a ostatnie słowa brzmią „wieńcz mi włos radośnie”.
Carpe diem (Pieśni I 11, Do Leukonoe)
Poeta zwraca się do Leukonoe. Prosi, by nie próbowała dociekać, jaki koniec przeznaczyli im obojgu bogowie, i nie badała „liczb babilońskich”, czyli horoskopów. Lepiej przyjąć wszystko, co przyjdzie, bez względu na to, czy Jowisz da im jeszcze wiele zim, czy obecna zima, która rozbija Morze Tyrreńskie o skały, jest ostatnia. Radzi jej być mądrą, klarować wino i obcinać długie nadzieje do krótkiej miary życia. Czas ucieka nawet podczas tej rozmowy. Pieśń kończy się słowami, które w oryginale brzmią carpe diem, quam minimum credula postero. Motty tłumaczy je „korzystaj z obecnej doby, nie wierząc następnej!”, a Sienkiewicz „łap dzień każdy”.
Aurea mediocritas (Pieśni II 10, Do Liciniusa Mureny)
Poeta radzi Licyniuszowi żyć stateczniej. Nie trzeba wypływać daleko na pełne morze ani ze strachu przed burzą przyciskać się do zdradliwych brzegów. Kto pokochał złotą miarę, nie mieszka w zaniedbanym domu, ale też nie stawia sobie pałacu, który budzi zazdrość. Wichry częściej szarpią wysokie świerki, wysokie baszty mocniej spadają na ziemię, a pioruny biją w najwyższe szczyty. Rozsądny człowiek w nieszczęściu ma nadzieję, a w szczęściu boi się odmiany. Jowisz sprowadza zimy, ale je też odsyła. Jeśli jest źle teraz, nie zawsze tak będzie. Apollo nie zawsze napina łuk, czasem budzi Muzę lutnią. W trudnych chwilach trzeba być odważnym, a gdy wiatr wieje zbyt pomyślnie, rozsądnie zwinąć żagle.
Aequam memento (Pieśni II 3, Ad Dellium, Do Deliusza)
Pieśń znamy z dwóch przekładów, Asnyka (Ad Dellium) i Mottego (Do Deliusza). Poeta przypomina Delliuszowi, że umrze, i dlatego radzi mu zachować równowagę ducha w złych chwilach i nie wpadać w zbytnią radość w pomyślnych. Śmierć przyjdzie bez względu na to, czy spędzi życie w smutku, czy w święta będzie pił falerneńskie wino na zacisznej łące. Póki pozwalają wiek, majątek i nici trzech prządek, czyli Parek, niech każe przynosić wino, wonności i krótko kwitnące róże w cień sosny i białej topoli. Kiedyś będzie musiał zostawić kupione ziemie, dom i willę nad Tybrem, a zgromadzone bogactwa zabierze dziedzic. Nie ma różnicy, czy ktoś jest bogaczem z dawnego rodu, czy biedakiem. Wszyscy idą w to samo miejsce. Los każdego wypadnie kiedyś z urny, a łódź zawiezie go na wieczne wygnanie.
Eheu fugaces (Pieśni II 14, Do Postumiusa)
Poeta dwa razy woła imię Postumusa i mówi, że lata szybko uciekają. Pobożność nie powstrzyma zmarszczek, starości ani śmierci. Nawet gdyby Postumus co dzień składał Plutonowi w ofierze trzysta byków, nie zmiękczy boga zaświatów, który więzi za smutną rzeką olbrzymów Geriona i Titiosa. Przez tę rzekę przepłyną wszyscy, królowie i biedni rolnicy. Na próżno unika się wojny, burz morskich i jesiennych wiatrów szkodliwych dla zdrowia. Każdy musi zobaczyć czarny Kocyt, Danaidy i Syzyfa skazanego na wieczny trud. Trzeba będzie zostawić ziemię, dom i żonę, a z drzew, które Postumus hoduje, pójdą za nim tylko cmentarne cyprysy. Jego drogie wino cekub, strzeżone pod kluczem, wypije mądrzejszy dziedzic i będzie nim oblewał posadzki.
Non usitata (Pieśni II 20, Do Mecenasa)
Poeta zapowiada, że uniosą go niezwykłe, mocne skrzydła. Będzie wieszczem dwukształtnym, czyli zarazem człowiekiem i ptakiem. Opuści ziemię i miasta, wzniesie się ponad zazdrość. On, syn ubogich rodziców, którego drogi Mecenas wzywa do siebie, nie umrze i nie zamknie go na zawsze woda Styksu. Już czuje, że skóra na nogach staje się szorstka, a całe ciało od góry pokrywa się białymi piórami. Przemieniony w łabędzia, szybciej niż Ikar przeleci nad Bosforem, Syrtami i polami północy. Poznają go Kolchowie, Dakowie, Gelonowie, Hiszpanie i ludzie znad Rodanu. Na koniec prosi Mecenasa, by przy pustym grobie nie śpiewano trenów, nie było skarg i zbędnych zaszczytów. Kochanowski w Pieśni XXIV Ksiąg wtórych zwraca się w tym miejscu do Myszkowskiego, a zamiast rzymskich obrzędów wymienia świece, dzwony, mary i śpiew psalmów.
Diffugere nives (Pieśni IV 7, Do Torkwata)
Śniegi stopniały, na pola wróciła trawa, a drzewa okryły się liśćmi. Rzeki opadają, a Gracje i Nimfy tańczą w gajach. Rok i godzina, które zabierają miły dzień, ostrzegają, by nie liczyć na nieśmiertelność. Pory roku przechodzą jedna w drugą, a po jesieni wraca zima. Księżyc odzyskuje to, co stracił, ale ludzie, gdy zejdą tam, gdzie są ojciec Eneasz i bogaci królowie Tullus i Ankus, stają się prochem i cieniem. Nikt nie wie, czy bogowie dodadzą jutrzejszy dzień do dzisiejszego. Co Torkwatus da z życzliwego serca, nie dostanie się chciwemu dziedzicowi. Gdy umrze i Minos wyda nad nim wyrok, nie wrócą mu życia ani ród, ani wymowa, ani pobożność. Nawet Diana nie uwolniła z piekieł Hippolita, a heros (u Mottego Perseusz, w oryginale Tezeusz) nie zerwał letejskich okowów z przyjaciela Piritousa.
Vides ut alta (Pieśni I 9, Do Taliarcha)
Góra Sorakte lśni od śniegu, lasy uginają się pod ciężarem, a rzeki skuł mróz. Poeta każe Taliarchowi dorzucić drew do ognia i podać czteroletnie wino sabińskie w dzbanie z dwoma uchami. Resztę trzeba zostawić bogom, bo kiedy uciszą wiatr na morzu, uspokoją się i drzewa. Nie należy pytać, co będzie jutro, a każdy dzień od losu trzeba liczyć jako zysk. Póki młodość nie przeminęła, nie wolno gardzić miłością i tańcem. Wieczorem w ciemnych alejach słychać szepty umówionych spotkań i śmiech dziewczyny ukrytej w zakątku. Przekład Kozioła jest nierymowany, Siemieński ułożył tę pieśń rymowanymi strofami.
O navis (Pieśni I 14, Do Rzeczypospolitej)
Poeta zwraca się do okrętu, który nowe fale znów niosą na morze. Prosi, by trzymał się portu. Okręt ma boki bez wioślarzy, maszt uszkodzony południowym wichrem, jęczące reje i brak lin. Nie ma całych żagli ani bóstw, które mógłby wzywać w burzy. Na nic zda się chluba z pochodzenia z lasów Pontu i barwne zdobienia, bo przestraszony żeglarz nie ufa takim statkom. Poeta, któremu okręt kiedyś sprawiał kłopot, dziś bardzo się o niego martwi i prosi, by omijał morza wokół Cykladów. W łacińskich wydaniach pieśń bywa zatytułowana Ad navem, czyli Do okrętu, i tak nazywa ją też Birkenmajer. Motty zatytułował ją Do Rzeczypospolitej, bo od dawna widzi się w niej alegorię państwa po wojnach domowych.
Plan wydarzeń — Wybrane utwory
- Exegi monumentum (III 30).
- Pomnik trwalszy od spiżu i wyższy od piramid.
- Deszcze, wichry, lata i wieki, które go nie zniszczą.
- Nie umrę cały, część mnie ominie Libitynę.
- Sława rosnąca, dopóki arcykapłan wchodzi z westalką na Kapitol.
- Apulia nad Aufidusem będzie mówić o synu gminu.
- Pierwszy, który przeniósł eolską pieśń do Italii.
- Prośba do Melpomeny o delficki wawrzyn.
- Carpe diem (I 11).
- Nie pytaj o przyszłość ani astrologów.
- Ta zima może być ostatnia.
- Klaruj wino, skróć nadzieje, korzystaj z dzisiejszego dnia.
- Złoty środek (II 10).
- Ani pełne morze, ani zdradliwy brzeg.
- Złota miara, czyli ani rudera, ani pałac budzący zazdrość.
- Pioruny biją w najwyższe szczyty.
- Nadzieja w nieszczęściu, ostrożność w szczęściu.
- Zwijanie żagli przy zbyt pomyślnym wietrze.
- Równowaga wobec śmierci (II 3).
- Spokój w złych i dobrych chwilach.
- Wino i róże w cieniu drzew, póki pozwalają Parki.
- Majątek przejmie dziedzic.
- Jeden los dla bogatych i biednych, łódź na wieczne wygnanie.
- Ucieczka lat (II 14).
- Lata uciekają, pobożność nie pomoże.
- Pluton nie przyjmie okupu.
- Wszyscy przepłyną rzekę zmarłych.
- Za zmarłym pójdą tylko cyprysy, wino wypije dziedzic.
- Przemiana w łabędzia (II 20).
- Poeta dwukształtny wzlatuje nad miasta.
- Syn ubogich rodziców, przyjaciel Mecenasa, nie umrze.
- Pióra na ciele i lot dalej niż Ikar.
- Poznają go dalekie ludy.
- Prośba o pogrzeb bez trenów i skarg.
- Wiosna i śmierć (IV 7).
- Śniegi topnieją, wraca trawa.
- Pory roku ostrzegają przed złudzeniem nieśmiertelności.
- Księżyc się odradza, człowiek staje się prochem i cieniem.
- Ani ród, ani wymowa, ani pobożność nie wrócą życia.
- Zimowa uczta (I 9).
- Sorakte w śniegu, zamarznięte rzeki.
- Ogień, wino, resztę zostaw bogom.
- Każdy dzień licz jako zysk, póki trwa młodość.