Cytaty — Przedwiośnie
14 cytatów z kontekstem — gotowe do wykorzystania w wypracowaniu i na lekcji.
„Twierdziła, że kto by chciał tworzyć ustrój komunistyczny, to powinien by podzielić na równe działy pustą ziemię, jakiś step czy jakieś góry, i tam wspólnymi siłami orać, siać, budować — żąć i zbierać. Zaczynać wszystko sprawiedliwie, z Boga i ze siebie.”
Matka Cezarego jako jedyna od początku ma rację i jako jedyna nikogo nie przekonuje. Syn nazywa jej argumenty banialukami i wstydzi się ich. Tekst za wydaniem Wolnych Lektur (domena publiczna).
„— Jakaś — mam wrażenie — krucha i łatwo tłukąca się cywilizacja. — Przeciwnie! Najmocniejsza na tym padole z żelaza i betonu. — Szkło się łatwo tłucze. — Nie takie szkło!”
Cała opowieść o szklanych domach w pigułce: syn dopytuje trzeźwo, ojciec odpowiada z uporem umierającego. Obaj wiedzą, o co naprawdę toczy się ta rozmowa.
„Można by więc tę nową lechicką cywilizację nazywać nie tyle szklaną, ile świńską.”
Komentarz syna do ojcowskiej wizji hodowli i szklanych domów. Ironia Cezarego nie jest złośliwością — to obrona przed nadzieją, na którą nie chce się narazić.
„Gdzież są twoje szklane domy? — rozmyślał brnąc dalej. — Gdzież są twoje szklane domy?…”
Bohater stoi na rynku polsko-żydowskiego miasteczka pełnym bajora, patrząc na dziurawe dachy i zabryzgane błotem kramy. Zdanie powtórzone dwa razy zamyka pierwszą część powieści i weszło do polszczyzny jako nazwa każdej obietnicy bez pokrycia.
„Ech, ty głupcze! Ty dardanelski ośle! Zmarnowałeś Karusię!”
Po śmierci Karoliny przyjaciel mówi Cezaremu to, czego nikt inny w Nawłoci nie powie na głos. Rodzina zamierzała dać dziewczynie Chłodek w posagu i widziała w niej przyszłą żonę Baryki.
„— Czemuż go pan nie przytwierdzi mocnym bretnalem? — Nie mój dom. Nie ma co do tego dyspozycji.”
Rozmowa o słupie na ganku, który od dwudziestu czterech lat może kogoś przygnieść i którego nikt nie przybija. Najkrótszy obraz ziemiańskiego bezwładu w całej powieści.
„Czekali cierpliwie — żyjąc w swych kątach, na cudzym przykominiu, śpiąc na ławkach i po zapieckach, nie mając własnego domu i nie mając nic zgoła, co by swoim nazwać mogli.”
Bezrolni chłopi mieszkający kątem u gospodarzy. Cezary poznaje ich kilka tygodni po tym, jak w Nawłoci jadł po sześć razy dziennie — i to zestawienie jest właściwym zarzutem powieści.
„Przez szpary we wrótniach stodółek przypatrywał się starcom i staruchom wywleczonym z ogrzanych chałup przez dzieci i wnuki zdrowe na umarcie w mróz, zawieję, złożonym na snopku kłóci, aby prędzej doszli i nie zadręczali żywych, spracowanych i głodnych.”
Jeden z najbardziej brutalnych obrazów polskiej prozy. Żeromski nie tłumaczy go i nie łagodzi — po prostu pokazuje, co robi z ludźmi nędza, o której w Nawłoci nikt nie mówi.
„To dopiero przedwiośnie nasze. Wychodzimy na przemarznięte role i oglądamy dalekie zagony. Bierzemy się do własnego pługa, do radła i motyki, pewnie że nieumiejętnymi rękami.”
Wykład tytułu powieści, wygłoszony przez urzędnika odrodzonego państwa. To najbardziej życzliwa interpretacja polskiej rzeczywistości, jaka w książce pada — i Cezary jej nie przyjmuje.
„Wierzymy, że doczekamy się jasnej wiosenki naszej…”
Odpowiedź na uwagę Cezarego, że bardzo długo trzeba czekać, aż ktoś się tu weźmie do roboty. Gajowiec prosi o czas — jedyne, czego bohater nie chce mu dać.
„To są stosy papierów i nic więcej. Lud zgłodniały po wsiach, lud spracowany po fabrykach, lud bezdomny po przedmieściach. […] Nie macie żadnej idei.”
Kulminacja sporu między bohaterem a państwem. Gajowiec pokazuje mu dokumenty przygotowywanych reform, Cezary odpowiada, że papier nie jest ideą.
„Polsce trzeba na gwałt wielkiej idei! Niech to będzie reforma rolna, stworzenie nowych przemysłów, jakikolwiek czyn wielki, którym ludzie mogliby oddychać jak powietrzem. Tu jest zaduch.”
Najbliżej programu, jak Cezary kiedykolwiek dochodzi. Nie żąda rewolucji ani konkretnej ustawy — żąda czegoś, czym da się oddychać. Żeromski zostawia to żądanie bez odpowiedzi.
„Baryka wyszedł z szeregów robotników i parł oddzielnie, wprost na ten szary mur żołnierzy — na czele zbiedzonego tłumu.”
Cezary opuszcza szeregi demonstrantów i idzie sam na czele tłumu w stronę wojska pod Belwederem. Nie wiadomo, czy to przystąpienie do rewolucji, czy gest rozpaczy — i tej niewiedzy Żeromski nie usuwa.
„Konstancin, d. 21 września 1924.”
Data i miejsce ukończenia „Przedwiośnia”, drukowane pod ostatnim zdaniem we wszystkich wydaniach. Książka trafiła do księgarń w grudniu 1924 roku, ale na karcie tytułowej pierwszego wydania widnieje rok 1925. Żeromski zmarł niecały rok później.
Cytaty pochodzą z utworu Przedwiośnie, którego autorem jest Stefan Żeromski. Przytaczamy je w zakresie dozwolonego użytku, na potrzeby omówienia lektury.