Streszczenie — Dziady część II

Adam Mickiewicz · streszczenie krótkie i szczegółowe, plan wydarzeń oraz odsyłacze do charakterystyk bohaterów.

Streszczenie krótkie

W noc Zaduszek gromada wiejska zbiera się w kaplicy przy cmentarzu. Guślarz każe zamknąć drzwi, zasłonić okna całunami i zgasić wszystkie światła. Obrzęd dziadów ma jeden cel: wywołać dusze zmarłych, nakarmić je i dowiedzieć się, czego im brakuje do zbawienia.

Pierwsze przylatują duchy lekkie — Józio i Rózia, dzieci, które umarły, nie zaznawszy na ziemi żadnej przykrości. Nie chcą jedzenia ani modlitw; proszą o dwa ziarnka gorczycy, bo kto nie doznał goryczy, ten nie dozna słodyczy w niebie. Drugi zjawia się duch ciężki: Zły Pan, dziedzic zmarły przed trzema laty, dręczony przez ptaki nocne — dusze ludzi, których zagłodził. Błaga o odrobinę wody i dwa ziarnka pszenicy, ale ptaki zabierają wszystko. Kto nie był ni razu człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże.

Trzecia przychodzi Zosia, pasterka, najpiękniejsza dziewczyna we wsi, która umarła w dziewiętnastym roku życia, nikogo nie pokochawszy. Unosi się nad ziemią, nie mogąc ani wzbić się do nieba, ani dotknąć gruntu. Prosi, żeby młodzieńcy ściągnęli ją na chwilę w dół — kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie. Guślarz zapowiada jej jeszcze dwa lata takiego zawieszenia.

Obrzęd dobiega końca. Guślarz każe otworzyć drzwi i zapalić światła, bo przeszła północ i kogut zapiał. Wtedy podłoga zapada się i pojawia się ostatnie widmo: blady młodzieniec z krwawą pręgą biegnącą od piersi do stóp. Staje przy jednej z wieśniaczek, wpatruje się w nią i wskazuje ręką na serce. Na żadne pytanie nie odpowiada. Nie pomagają ani prośby, ani gromnica, ani święcenie. Gdy pasterkę wyprowadzają z kaplicy, widmo rusza za nią. Utwór urywa się pytaniem chóru: co to będzie.

Streszczenie szczegółowe — Dziady część II

Przygotowanie obrzędu

Wnętrze kaplicy przy cmentarzu, noc Zaduszek. Guślarz — przewodnik obrzędu, w dawnej tradycji jednocześnie kapłan i poeta — wydaje polecenia zgromadzonej gromadzie: zamknąć drzwi, ustawić się dokoła trumny, zasłonić okna całunami, zgasić wszystkie lampy i świece. Ma pozostać tylko blada jasność księżyca.

Chór powtarza słowa, które będą wracać przez cały utwór: ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie. Starzec, głos rozsądku i ostrożności, wyraża wątpliwość, czy wolno robić takie rzeczy; Guślarz go ucisza. Obrzęd się zaczyna.

Duchy lekkie — Józio i Rózia

Guślarz zapala garść kądzieli i wzywa dusze najlżejsze, te, które nie zaznały ziemskiego ciężaru. Zjawiają się dwa aniołki: Józio i Rózia, rodzeństwo zmarłe w dzieciństwie. Wołają do obecnej na obrzędzie matki, opowiadają o raju, w którym mają wszystkiego pod dostatkiem, gdzie stąpną — wyrasta trawka, gdzie dotkną — rozkwita kwiat.

A jednak nie mogą wejść do nieba. Dręczy je, jak mówią, nuda i trwoga. Guślarz pyta, czego im potrzeba: chwały Boga, przysmaków, pączków, mleczka, jagódek. Odpowiedź dzieci jest zaskakująca — nie chcą niczego z tych rzeczy. Właśnie zbytek słodyczy na ziemi uczynił je nieszczęśliwymi. Józio wspomina swoje krótkie życie: pieszczoty, łakotki, swawole, zrywanie kwiatków dla siostry. Nic gorzkiego go nigdy nie spotkało.

Proszą o dwa ziarnka gorczycy — pokarm gorzki, symbol choćby minimalnego cierpienia. Wypowiadają pierwszą naukę obrzędu: kto nie doznał goryczy ni razu, ten nie dozna słodyczy w niebie. Chór ją powtarza, Guślarz odprawia dzieci formułą „a kysz, a kysz”.

Duch ciężki — Zły Pan

Guślarz rzuca w ogień garść pakuł i wzywa dusze najcięższe. Za oknem ukazuje się widmo dziedzica, zmarłego przed trzema laty właściciela wsi. Woła do zebranych, żeby go poznali — to ich nieboszczyk pan, którego sami składali do grobu.

Jego kara jest dosłowna i nieustanna: musi cierpieć głód i pragnienie, a jedzenie odbierają mu ptaki nocne — sowy, kruki i puchacze. To dusze ludzi, których za życia zagłodził. Wyrok mówi, że będzie tak, dopóki któryś z poddanych go nie nakarmi i nie napoi. Widmo żebrze o odrobinę wody i dwa ziarnka pszenicy.

Chór ptaków odpowiada, że prosi na darmo. Kruk opowiada swoją historię: przymierając głodem, wszedł do pańskiego sadu i strząsnął kilka jabłek. Ogrodnik poszczuł go psami, a pan kazał dać przykład grozy — zbito go dziesięcioma pękami łozy, aż każda kość odstała od skóry. Sowa opowiada własną: w noc wigilijną, na mrozie, stała z niemowlęciem pod bramą i błagała o pomoc, bo mąż umarł, córkę zabrano do dworu, matka leżała chora. Pan, hulając w pijanej ochocie, kazał hajdukowi wypędzić żebraczkę. Wywleczono ją za włosy i wepchnięto z dzieckiem w śnieg.

Gromada chciałaby pomóc, ale nie może: cokolwiek położy, ptaki zabiorą. Widmo samo wypowiada wyrok na siebie, uznając go za sprawiedliwy: kto nie był ni razu człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże.

Duch pośredni — Zosia

Guślarz wzywa dusze lekkie inaczej — te, które żyły wśród ludzi, ale jakby nie dla świata: jak zioła, z których ani zwierzę się nie nakarmi, ani człowiek nie ubierze, a które wiszą wysoko na ścianie w pachnących wiankach.

Zjawia się zjawa tak jasna, że Guślarz przez chwilę bierze ją za obraz Matki Boskiej. To Zosia, najpiękniejsza dziewczyna z tej wsi, zmarła w dziewiętnastym roku życia. Wokół niej barwny orszak: baranek, motylek, wianek, zielony badylek — obrazy jej dawnych zabaw.

Opowiada swoją historię. Oleś chciał ją pocałować za parę gołąbków, Józio dał wstążkę, Antoś oddał serce — wszystkich wyśmiała. Umarła, nie zaznawszy troski, ale też prawdziwego szczęścia. Teraz nie wie, co się z nią dzieje: nic jej nie boli, może robić cuda, prząść rąbki z tęczy, ale wiatr miota nią jak piórkiem i nie potrafi ani wzbić się pod niebiosa, ani dotknąć ziemi. Jest zawsze sama.

Prosi, żeby młodzieńcy złapali ją za ręce i ściągnęli na chwilę do ziemi. Guślarz odpowiada, że to nie pomoże: wyrok jest taki, że musi tak przelatywać jeszcze dwa lata. Pada trzecia nauka: kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie.

Widmo

Guślarz rzuca w rogi kaplicy garście maku i soczewicy dla wszystkich dusz razem i ogłasza koniec obrzędu. Czas otworzyć drzwi, zapalić lampy, przeszła północ, kogut zapiał. I nagle się zatrzymuje: jeszcze jedna mara.

Podłoga zapada się i powstaje z niej blady młodzieniec. Zwraca się ku jednej z wieśniaczek — pasterce siedzącej w żałobie na grobie — i staje tuż przy niej. Twarz ma białą jak śnieg, wzrok dziki i zasępiony, utopiony całkiem w jej oku. Od piersi aż do nóg biegnie mu pąsowa pręga, jakby wstęga albo sznur korali. Wskazuje ręką na serce, ale nie mówi ani słowa.

Guślarz pyta go tak samo jak poprzednie duchy: czego mu potrzeba, czy prosi o chwałę nieba, o święcone gody, o mleko, chleb, owoce. Widmo milczy. Guślarz wzywa je ostrzej, sięga po stułę i gromnicę, święci — nic. Każe wyprowadzić pasterkę z kaplicy; ona ogląda się za siebie i uśmiecha.

Wtedy widmo rusza z miejsca i idzie za nią. Utwór urywa się na słowach chóru: gdzie my z nią, on za nią wszędzie — co to będzie.

Plan wydarzeń — Dziady część II

  1. Przygotowanie obrzędu w kaplicy przy cmentarzu.
    1. Polecenia Guślarza: zamknąć drzwi, zasłonić okna całunami, zgasić światła.
    2. Ustawienie gromady dokoła trumny.
    3. Wątpliwości Starca i uciszenie ich przez Guślarza.
  2. Wywołanie duchów lekkich.
    1. Zapalenie garści kądzieli.
    2. Przybycie Józia i Rózi, rodzeństwa zmarłego w dzieciństwie.
    3. Opowieść o raju, w którym mają wszystkiego dostatek.
    4. Wyznanie, że dręczy je nuda i trwoga, bo droga do nieba jest zamknięta.
    5. Prośba o dwa ziarnka gorczycy.
    6. Pierwsza nauka: kto nie doznał goryczy, ten nie dozna słodyczy w niebie.
  3. Wywołanie ducha ciężkiego.
    1. Wrzucenie w ogień garści pakuł.
    2. Ukazanie się za oknem widma Złego Pana, zmarłego przed trzema laty dziedzica.
    3. Prośba o odrobinę wody i dwa ziarnka pszenicy.
    4. Odpowiedź chóru ptaków nocnych: dusz ludzi zagłodzonych przez pana.
    5. Opowieść Kruka o zakatowaniu za kilka jabłek z pańskiego sadu.
    6. Opowieść Sowy o wypędzeniu z dzieckiem na mróz w noc wigilijną.
    7. Bezradność gromady: ptaki zabierają wszystko, co zostanie podane.
    8. Druga nauka: kto nie był ni razu człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże.
  4. Wywołanie duchów pośrednich.
    1. Pojawienie się Zosi, pasterki zmarłej w dziewiętnastym roku życia.
    2. Opowieść o zalotnikach, których wszystkich wyśmiała.
    3. Skarga na zawieszenie między niebem a ziemią i na samotność.
    4. Prośba, żeby młodzieńcy ściągnęli ją na chwilę do ziemi.
    5. Wyrok Guślarza: jeszcze dwa lata takiego stanu.
    6. Trzecia nauka: kto nie dotknął ziemi, ten nigdy nie może być w niebie.
  5. Zakończenie obrzędu.
    1. Rzucenie maku i soczewicy w rogi kaplicy dla wszystkich dusz.
    2. Polecenie otwarcia drzwi i zapalenia świateł po pianiu koguta.
  6. Pojawienie się ostatniego widma.
    1. Zapadnięcie podłogi i powstanie bladego młodzieńca z krwawą pręgą na piersi.
    2. Wskazanie ręką na serce i milczenie.
    3. Bezskuteczne pytania Guślarza, stuła, gromnica i święcenie.
    4. Wyprowadzenie pasterki z kaplicy i podążenie widma za nią.
    5. Pytanie chóru bez odpowiedzi: co to będzie.

Pozostałe materiały — Dziady część II