Problematyka — Dziady część II
Motywy, symbole i interpretacja — z odwołaniem do konkretnych scen utworu.
Trzy nauki, czyli co znaczy być człowiekiem
Cały utwór jest zbudowany wokół trzech zdań, które padają w regularnych odstępach i które chór za każdym razem powtarza. Kto nie doznał goryczy, nie dozna słodyczy w niebie. Kto nie był ni razu człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże. Kto nie dotknął ziemi, nigdy nie może być w niebie.
Razem tworzą one spójną odpowiedź na pytanie, co jest potrzebne do pełnego życia. Trzeba doświadczyć cierpienia — bez niego człowiek nie rozumie, czym jest ulga. Trzeba być człowiekiem wobec innych — bez tego nie ma dla nas ratunku. Trzeba żyć wśród ludzi i dla ludzi, a nie obok nich. Mickiewicz nie mówi tego wprost ani jako autor, ani ustami księdza: każdą prawdę wypowiada duch, który przekonał się o niej na własnej skórze.
Ludowość przeciw rozumowi
To utwór programowo romantyczny i widać to najlepiej w tym, kto ma tu rację. Mądrość wypowiada wiejski Guślarz, dziedzic obrzędu wywodzącego się z czasów pogańskich. Prawdy moralne przynoszą duchy. Wiedzę o świecie ma gromada, nie wykształcony obserwator.
Mickiewicz podkreślił to już w przedmowie, pisząc, że światłe duchowieństwo i właściciele ziemscy usiłowali obrzęd wykorzenić, wobec czego lud obchodzi go potajemnie. Opowiedzenie się po stronie zabobonu przeciw oświeceniowemu rozumowi było w 1823 roku deklaracją literacką — tak samo jak w balladzie Romantyczność, gdzie prostej dziewczynie wierzy się bardziej niż uczonemu ze szkiełkiem.
Krzywda chłopska
Historia Złego Pana jest najostrzejszym społecznie fragmentem utworu i warto zauważyć, jak została opowiedziana. Nie mówi jej narrator ani Guślarz, tylko same ofiary — Kruk zakatowany za kilka jabłek i Sowa wypędzona z niemowlęciem na mróz w noc wigilijną.
Oba opowiadania są konkretne, z datami, miejscami i szczegółami: dziesięć pęków łozy, gruszka dojrzewająca w sadzie, hajduk wywlekający kobietę za włosy. Nie ma tu ogólników o wyzysku. Jest jedna wieś, jeden pan i dwie zapamiętane krzywdy, a kara za nie jest wymierzona dokładnie tak, jak wina: pan, który morzył głodem, będzie głodował wiecznie.
Życie niepełne
Zosia jest najciekawszą z trzech postaci, bo jej wina jest najtrudniejsza do nazwania. Nie skrzywdziła nikogo, nie zgrzeszyła w żaden oczywisty sposób — po prostu nigdy nikogo nie pokochała i przeżyła dziewiętnaście lat w lekkiej, przyjemnej obojętności.
Kara odpowiada dokładnie temu, jak żyła: unosi się w powietrzu, niesiona wiatrem, nie mogąc ani wznieść się do nieba, ani dotknąć ziemi. Sama mówi, że nic jej nie boli i nic jej nie smuci, a mimo to ciągle kogoś wygląda i zawsze jest sama. Mickiewicz przedstawia tu tezę, która brzmi surowo: obojętność wobec innych ludzi też jest winą, nawet jeżeli nikomu nie zaszkodziła.
Widmo, czyli pytanie bez odpowiedzi
Czwarty duch łamie wszystkie reguły ustanowione przez poprzednie trzy sceny. Nie odpowiada na pytania, nie formułuje nauki, nie daje się odprawić ani prośbą, ani gromnicą, ani święconą stułą. Zamiast tego wskazuje na zakrwawione serce i wpatruje się w jedną z wieśniaczek.
Powszechnie przyjmuje się, że to zapowiedź Gustawa z części IV — nieszczęśliwego kochanka, który odebrał sobie życie. Tekst tego jednak nie mówi i nie ma tu żadnego wyjaśnienia. Efekt jest zamierzony: po trzech przypadkach, w których wina i kara układały się w czytelny system, przychodzi przypadek, którego system nie obejmuje. Obrzęd ludowy okazuje się bezradny, a utwór urywa się pytaniem.
Dlaczego obrzęd jest formą, a nie tłem
Warto zauważyć, że Dziady część II nie opowiadają o obrzędzie — one są obrzędem. Utwór ma strukturę rytuału: wezwanie, zjawienie się, prośba, dar, formuła odprawiająca, powtórzenie przez chór. Ten sam schemat powtarza się trzykrotnie, dokładnie tak, jak powtarza się modlitwa.
Dlatego czwarta scena robi takie wrażenie. Widz, który przyswoił już rytm, spodziewa się czwartej nauki i czwartego „a kysz”. Zamiast tego dostaje milczenie i otwarte zakończenie. Mickiewicz używa formy rytualnej po to, żeby ją w ostatniej chwili złamać.