Problematyka — Cyberiada
Motywy, symbole i interpretacja — z odwołaniem do konkretnych scen utworu.
Granice techniki
Konstruktorzy umieją zbudować wszystko, a mimo to ich wynalazki ciągle wymykają się spod kontroli. Maszyna od litery „n” niszczy część świata, bo spełnia polecenie dosłownie. Maszyna rozumna jest uparta jak osioł. Lem nie straszy techniką, ale pokazuje, że najmądrzejsze urządzenie nie zastąpi rozwagi tego, kto wydaje polecenia.
Władza i jej nadużycia
W Cyberiadzie roi się od królów, którzy są okrutni, chciwi albo po prostu głupi. Okrucyusz zabija konstruktorów, którzy go zawiedli, Baleryon wszystko traktuje jak zabawę, a tyran z wyprawy siódmej chce rządzić choćby miniaturowym państwem. Badacze zauważają, że w tych opowieściach kryje się też ukryty komentarz do władzy w czasach, w których Lem pisał. Konstruktorzy wygrywają z tyranami sprytem, nie siłą.
Czy szczęście można wyprodukować
Kilka opowiadań sprawdza, co się stanie, gdy ktoś spróbuje uszczęśliwić innych za pomocą wynalazku. Altruizyna miała nauczyć współczucia, a wywołała obłęd. Trurl w opowiadaniu Kobyszczę mnoży kolejne urządzenia do szczęścia i ponosi klęskę. Model cywilizacji Najwyższej Fazy Rozwoju tłumaczy, że nikogo nie da się uszczęśliwić na siłę. Lem był sceptyczny wobec wiary, że technika rozwiąże problemy moralne.
Odpowiedzialność twórcy
Gdy Trurl buduje królestwo w pudle, nie zastanawia się, czy jego mieszkańcy mogą cierpieć. Dopiero Klapaucjusz zmusza go do tego pytania. Podobny problem wraca przy Elektrybałcie, którego Trurl nie potrafi wyłączyć, choć maszyna sprawia kłopoty. Twórca odpowiada za swoje dzieło także wtedy, gdy zrobił je dla zabawy albo na zamówienie.
Przyjaźń i rywalizacja
Trurl i Klapaucjusz dokuczają sobie, podejrzewają się nawzajem i potrafią się pobić. Jednocześnie razem wyruszają na wyprawy i ratują się z opresji. Ich rywalizacja napędza wynalazki, a przyjaźń pozwala naprawiać szkody. Lem pokazuje, że spór dwóch zdolnych osób bywa twórczy, jeśli nie niszczy łączącej je więzi.
Język jako zabawa
W wielu opowiadaniach słowo ma moc większą niż maszyna. Litera „n” decyduje o losie świata, wiersze Elektrybałta budzą zachwyt i gniew, a urzędowe pisma pokonują potwora. Lem bawi się staropolszczyzną, terminami naukowymi i nowymi słowami. Czytelnik może śledzić fabułę jak baśń, a przy okazji odkrywać, jak wiele da się zrobić samym językiem.