Cytaty — Zbrodnia i kara
14 cytatów z kontekstem — gotowe do wykorzystania w wypracowaniu i na lekcji.
„W początku lipca, w dzień nadzwyczaj skwarny, pod wieczór pewien młodzieniec wyszedł ze swej komórki, którą odnajmował od lokatorów w zaułku S., na ulicę, i zwolna, jakby niezdecydowany, skierował się w stronę mostu K.”
Pierwsze zdanie powieści. Wszystkie cytaty na tej stronie pochodzą z anonimowego przekładu wydanego w 1928 roku przez Bibljotekę Rodzinną w Warszawie, który jest w domenie publicznej. Zachowano oryginalną, przedwojenną pisownię; w tym przekładzie Sonia nazywa się Zosia, a Porfiry Pietrowicz — Porfirjusz. W nowszych tłumaczeniach brzmienie tych zdań bywa inne.
„Jego komórka mieściła się pod samym dachem wysokiego czteropiętrowego domu i podobna była raczej do szafy, niż do mieszkania.”
Sześć kroków długości, obdarta tapeta, sufit tuż nad głową. Dostojewski wraca do tego opisu wielokrotnie — ciasnota tego pokoju jest w powieści jedną z przyczyn zbrodni, nie tylko jej tłem.
„No, bo niema do kogo, bo niema już gdzie iść. A przecie potrzeba, żeby każdy człowiek miał pójść choćby gdziekolwiek. Bywa bowiem taka chwila, że chciałoby się pójść, bądź co bądź, gdziekolwiek, byle tylko pójść!”
Pijany urzędnik tłumaczy, dlaczego wciąż wraca do szynku, choć wie, co robi rodzinie. To zdanie otwiera w powieści cały temat ludzi, dla których nie ma już żadnego wyjścia — i wraca potem przy Soni, Katarzynie Iwanownie i samym Raskolnikowie.
„pan rzuca mimochodem twierdzenie, że istnieją pewne typy, które mogą... a raczej nie „mogą“, tylko mają prawo popełniać wszelkie zbrodnie i występki, osobniki nie podlegające prawu.”
Sędzia śledczy cytuje bohaterowi jego własny artykuł sprzed kilku miesięcy. Nie ma żadnych dowodów — ma tylko tę jedną myśl i przeczucie, że autor postanowił ją sprawdzić na sobie.
„sądziłem tylko, że człowiek nadzwyczajny ma prawo, rozumie się, nie jest to jakieś urzędowe prawo, lecz prawo wobec sumienia — uwolnić swe sumienie od powszechnie obowiązujących prawideł i skrupułów.”
Bohater sam wykłada swoją teorię, wiedząc, że zastawiono na niego pułapkę — i przyjmuje walkę, bo pochlebia mu, że ktoś przeczytał jego artykuł uważnie.
„ludzie, z natury rzeczy, dzielą się wogóle, na dwa gatunki: na niższy (zwyczajnych), to jest, że tak powiem, na materjał, służący jedynie do płodzenia sobie podobnych, i na istotnych ludzi, to jest posiadających dar albo talent do powiedzenia swojemu środowisku nowego słowa.”
Sedno teorii. Warto zauważyć, jak pogardliwie brzmi określenie pierwszej grupy — i że autor tej teorii sam nie ma pieniędzy na obiad.
„wszyscy... no dajmy na to prawodawcy i prowodyrowie ludzkości, zaczynając od najstarożytniejszych, poprzez Likurgów, Salonów, Mahometów, Napoleonów i t. p., wszyscy co do jednego byli przestępcami.”
Historyczny argument teorii: ci, którzy tworzyli nowe prawo, musieli złamać stare i nie cofali się przed krwią. Raskolnikow dodaje zaraz, że większość tych dobroczyńców ludzkości była strasznie krwiożercza.
„A cóżbym ja znaczyła bez Boga?”
Odpowiedź na pytanie, czy często się modli. Raskolnikow próbuje uznać ją za obłąkaną, bo inaczej musiałby przyjąć, że jej wiara jest odpowiedzią na jego teorię — a tego nie jest w stanie zrobić.
„Wolność i władzę, nadewszystko władzę! Nad wszelkiem drżącem stworzeniem i nad całem mrowiskiem!... To cel!”
Bohater tłumaczy dziewczynie, o co naprawdę chodziło. „Drżące stworzenie” to formuła, która w innych przekładach brzmi „drżąca kreatura” — i którą Raskolnikow odnosi także do siebie.
„Czyż ja zabiłem, starą? Ja siebie zabiłem, nie starą! Za jednym zamachem zmiażdżyłem siebie na wieki!”
Najczęściej cytowane zdanie powieści i jej właściwa teza. Kara nie zaczyna się w sądzie, tylko w chwili, gdy sprawca orientuje się, co zrobił ze sobą.
„Zrób się pan słońcem, wszyscy pana zobaczą. Słońce przedewszystkiem powinno być słońcem.”
Sędzia śledczy, który wie już wszystko i nie ma dowodów, radzi podejrzanemu, żeby się przyznał. Obiecuje przy tym, że dobrowolne zeznanie zmniejszy karę — i słowa dotrzyma.
„Roiło mu się w chorobie, jakoby cały świat skazany został na pastwę jakiejś strasznej i niesłychanej morowej zarazy, idącej z głębi Azji na Europę. […] Zjawiły się jakieś nowe bakterje, żyjątka były duchami, obdarzonemi rozumem i wolą.”
Sen z syberyjskiej maligny. Każdy zarażony uważa się za jedynego posiadacza prawdy i nie potrafi porozumieć się z nikim; całe miasta i narody wybijają się nawzajem. To teoria Raskolnikowa rozciągnięta na całą ludzkość.
„Nigdy nie uważali za bardziej kategoryczne i słuszne swoich wyroków, swoich wywodów naukowych swoich moralnych przekonań i poglądów.”
Dalszy ciąg snu o zarazie. Choroba nie odbiera ludziom rozumu — przeciwnie, daje im absolutną pewność, że mają rację. Dostojewski opisał tu mechanizm, który w XX wieku nazwano ideologią.
„Ale tu już zaczyna się nowa historja, historja stopniowego odnawiania się człowieka […]. Mogło by to posłużyć za temat nowego opowiadania, ale powieść niniejsza jest skończona.”
Dostojewski urywa dokładnie w chwili, gdy zaczyna się to, na co czytelnik czekał przez sześćset stron. Powieści o odrodzeniu Raskolnikowa nigdy nie napisał.
Cytaty pochodzą z utworu Zbrodnia i kara, którego autorem jest Fiodor Dostojewski. Przytaczamy je w zakresie dozwolonego użytku, na potrzeby omówienia lektury.