Streszczenie — Wybrane pieśni i treny

Jan Kochanowski · streszczenie krótkie i szczegółowe, plan wydarzeń oraz odsyłacze do charakterystyk bohaterów.

Streszczenie krótkie

Kochanowski zaprasza biesiadników do wina i muzyki, bo nikt nie zna jutra, a Fortuna jednych wynosi, innych strąca. Radzi spokojnie znosić szczęście i nieszczęście, a gdy los się odwróci, oddać jego dary i schronić się we własnej cnocie. W „Pieśni o spustoszeniu Podola” zawstydza szlachtę, którą Tatarzy złupili w czasie bezkrólewia, i wzywa ją, by przetopiła srebrne talerze na żołd. W Trenie IX ojciec przyznaje, że Mądrość, do której dążył całe życie, zawiodła go po śmierci córki. W Trenie X pyta Urszulkę, gdzie jest, a w Trenie XI powtarza za Brutusem, że cnota to fraszka.

Streszczenie szczegółowe — Wybrane pieśni i treny

Pieśń IX (Księgi pierwsze). Strofy 1–2

Pieśń zaczyna się od pytania, czy chcemy się razem zabawić. Mówiący prosi gospodarza, by kazał czeladzi przynieść na stół dobre wino, a przy tym grać na złotych gęślach albo na lutni. W drugiej strofie pyta, kto jest tak mądry, by zgadnąć, co go spotka jutro. Przyszłość zna tylko Bóg. Śmieje się On z nieba, kiedy człowiek martwi się bardziej, niż trzeba.

Pieśń IX. Strofy 3–4

Trzecia strofa radzi rozsądnie gospodarować tym, co już się ma. Resztę niech Fortuna doprowadzi do końca tak, jak zaczęła, łaskawie albo inaczej, bo wszyscy jesteśmy pod jej władzą. W czwartej strofie poeta pokazuje, jak łatwo u Fortuny upaść temu, kto stoi wysoko. Ten, kto przed chwilą leżał u jej stóp, może wkrótce patrzeć na nas z góry.

Pieśń IX. Strofy 5–6

Na tym biednym świecie wszystko dziwnie się plecie. Kto chciałby rozumem dojść do sedna wszystkiego, zginie, a nie trafi do celu. W szóstej strofie poeta mówi, że śmiertelny człowiek na próżno zajmuje się sprawami wiecznymi. Wystarczy mu wiedza, że nie ominie go to, co od wieków postanowiła Opatrzność.

Pieśń IX. Strofy 7–8

Nigdy nie zbłądzi ten, kto tak przygotuje umysł, by umiał znosić i szczęście, i nieszczęście. Nieszczęście trzeba mężnie wytrzymać, a w szczęściu się nie wywyższać. W ósmej strofie mówiący chwali szczęście trwałe. Jeśli jednak nie zechce ono trwać wiecznie, odda to, co dostał, owinie się własną cnotą i zadowoli się uczciwym ubóstwem bez posagu.

Pieśń IX. Strofy 9–10

Ostatnie dwie strofy tworzą jedno zdanie. Kiedy nagłe wiatry uderzą w żagle, poeta nie będzie padał krzyżem i obiecywał świętym darów, byle tylko tureckie towary nie wzbogaciły chciwego morza po rozbiciu statku o skały. Zamiast tego popłynie spokojnie i z otuchą na niewielkim statku przez morskie burze. Kto nie przywiązuje się do bogactwa, nie musi się bać jego utraty.

Pieśń V (Księgi wtóre). Pieśń o spustoszeniu Podola. Strofy 1–3

Poeta zwraca się do Polaka. Spotkała go wieczna hańba i niepowetowana strata. Ziemia podolska leży spustoszona, a okrutny poganin siedzi nad Dniestrem i dzieli łupy. Niewierny Turek wypuścił na Polskę swoje psy, czyli Tatarów, którzy uprowadzili piękne kobiety razem z dziećmi. Nie ma nadziei, że kiedyś wrócą do swoich lasów. Jedne sprzedano Turkom za Dunaj, drugie zapędzono do dalekiej hordy. Szlacheckie córki muszą ścielić łoże muzułmańskim najeźdźcom.

Pieśń V. Strofy 4–5

Napadają na nas zbójcy, którzy nie budują ani miast, ani wsi, tylko siedzą w namiotach na polach. Zjadają nas, bo jesteśmy nierządni. Poeta porównuje szlachtę do porzuconego stada. Wilki rozszarpują je bez przeszkód, bo pasterz nie pilnuje owiec i nie prowadzi ze sobą czujnych psów. Przypis Wolnych Lektur dopuszcza, że to aluzja do sytuacji po ucieczce Henryka Walezego.

Pieśń V. Strofy 6–7

Skoro nie umiemy poradzić sobie z tak podłym przeciwnikiem, to jaką odwagę dodajemy samemu sułtanowi? Turek mało co nie narzuca nam już króla. Poeta wzywa Lacha, by przetarł oczy ze snu i w porę zadbał o swoje bezpieczeństwo. Nikt nie wie, komu Fortuna zechce sprzyjać. Dopóki Mars, bóg wojny, nie wyda wyroku, nie wolno ustąpić ani kroku.

Pieśń V. Strofy 8–10

Polak ma teraz myśleć o tym, jak sprawić, by wróg zapłacił krwią za wyrządzone szkody i zmył hańbę, którą ziemia nosi. Poeta pyta, czy już siadamy na konie, czy może trzymają nas półmiski. Za godniejszego jedzenia na srebrze uważa tego, komu sprzyja żelazny Mars. Wzywa, by przekuć srebrne talerze na talary i przygotować pieniądze dla żołnierza. Inni bez celu trwonili pieniądze po drogach, a my mielibyśmy skąpić na to, by państwo przetrwało w całości?

Pieśń V. Strofy 11–12

Poeta odpowiada sam sobie, że trzeba dać, i to od razu. Siebie samych szlachta ma zachować na większą potrzebę. Tarczę wystawia się przed pierś zawczasu, bo kto jest już przebity, za późno szuka puklerza. Na koniec poeta przypomina przysłowie „Polak mądr po szkodzie”. Ostrzega, że jeśli i ono przestanie być prawdą, Polacy dorobią się nowego, że są głupi i przed szkodą, i po szkodzie.

Tren IX. Wersy 1–6

Poeta zwraca się do Mądrości. Warto by ją kupić za każde pieniądze, bo podobno potrafi wykorzenić z człowieka wszystkie pragnienia i zmartwienia. Prawie zamienia go w anioła, który nie wie, co to ból, nie czuje smutku, nie podlega nieszczęściom i nie ulega lękom.

Tren IX. Wersy 7–16

Mądrość wszystkie ludzkie sprawy ma za fraszkę. W szczęściu i w żałobie zachowuje ten sam spokój, wcale nie boi się śmierci i stoi niewzruszona. Bogactwo mierzy nie złotem ani skarbami, ale zaspokojeniem naturalnych potrzeb. Jej przenikliwe oko dostrzega nieszczęśnika nawet pod złoconym dachem. Uboższym nie zazdrości tego, co uczciwie mają, jeśli tylko ktoś zechce słuchać jej rad.

Tren IX. Wersy 17–20

Ojciec nazywa siebie nieszczęśliwym człowiekiem. Strawił lata na tym, by choćby ujrzeć progi Mądrości. Teraz nagle został zrzucony z ostatnich stopni i policzony między innych ludzi, jako jeden z wielu. Filozofia nie ochroniła go przed rozpaczą.

Tren X. Wersy 1–4

Ojciec pyta swoją miłą Orszulę, gdzie się podziała i do jakiej krainy się udała. Zastanawia się, czy została wyniesiona wysoko ponad wszystkie nieba i policzona między małe aniołki.

Tren X. Wersy 5–14

Pytania płyną dalej. Może córka trafiła do raju albo na Wyspy Szczęśliwe? Może Charon wiezie ją przez smutne jeziora i poi wodą zapomnienia, przez co nic nie wie o płaczu ojca? Może porzuciła ludzką postać i dziewczęce myśli i stała się słowikiem? Może oczyszcza się w czyśćcu, jeśli zostało na niej choć trochę ziemskiej winy? A może po śmierci wróciła tam, gdzie była, zanim się urodziła na jego ciężki żal?

Tren X. Wersy 15–18

Ojciec mówi „Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest”, czyli dopuszcza myśl, że córki może już nigdzie nie być. Prosi, by zlitowała się nad jego żalem. Jeśli nie może przyjść w dawnej postaci, z duszą i ciałem, niech go pocieszy, jak potrafi. Niech mu się ukaże choćby we śnie, jako cień albo złudne widziadło.

Tren XI. Wersy 1–4

Tren zaczyna się od słów pokonanego Brutusa, że cnota to fraszka. Poeta przyznaje mu rację. Kto się przyjrzy, zobaczy, że cnota jest fraszką z każdej strony. Pyta, kogo kiedykolwiek uratowała pobożność albo kogo dobroć uchroniła przed nieszczęściem.

Tren XI. Wersy 5–8

Ludzkimi sprawami miesza jakiś nieznany wróg. Nie troszczy się ani o dobrych, ani o złych. Gdzie powieje jego tchnienie, nikt się nie ukryje. Dosięga każdego bez wyboru, sprawiedliwego i niesprawiedliwego.

Tren XI. Wersy 9–14

Ludzie mimo to chcą uchodzić za rozumnych. Są dumni wśród prostaczków, choć sami nic nie wiedzą. Wspinają się do nieba i próbują podpatrzyć Boże tajemnice, ale wzrok śmiertelnika jest na to zbyt słaby. Zwodzą ich lekkie i niestałe sny, które może nigdy się nie wyjaśnią.

Tren XI. Wersy 15–16

Na koniec ojciec zwraca się do własnej żałości. Pyta, co z nim robi i czy ma stracić jednocześnie pociechę i rozsądek.

Inne wybrane pieśni. Pieśń II (Księgi pierwsze), „Serce roście patrząc na te czasy”

Poeta cieszy się wiosną. Niedawno lasy były nagie, śnieg leżał wyżej łokcia, a po zamarzniętych rzekach jeździły ciężkie wozy. Teraz drzewa okryły się liśćmi, łąki zakwitły, po wodzie płyną łodzie, a ptaki wiją gniazda i śpiewają przed świtem. Prawdziwa radość płynie jednak z czystego sumienia. Kto je ma, będzie wesoły nawet przy wodzie, bez wina i muzyki. Kogo gryzie ukryty mól, nie ucieszy go żadna uczta ani pieśń. Na koniec poeta zaprasza dobrą myśl do swojej altany z gałęzi.

Pieśń IX (Księgi wtóre), „Nie porzucaj nadzieje”

Poeta prosi, by nie tracić nadziei, bo po złej chwili przychodzi piękny dzień. Zimą drzewa tracą krasę, a śnieg przykrywa pola, ale przyjdzie wiosna i ziemia znów okryje się barwami. Na świecie nic nie trwa wiecznie, radość przeplata się z troską. Człowiek w szczęściu staje się hardy, a gdy Fortuna go zawiedzie, zwiesza głowę. Tymczasem serce ma być takie samo na każdy los. Bóg może w godzinę wiele odmienić, a kto Mu ufa, nie zginie.

Pieśń XIX (Księgi wtóre), „Jest kto, co by wzgardziwszy te doczesne rzeczy”

Poeta szuka towarzyszy, którzy zamiast dóbr doczesnych zadbają o dobrą sławę, bo ciało zniszczeje, a imię może przetrwać. Nie warto nazywać człowiekiem kogoś, kto żyje jak bydlę i myśli tylko o jedzeniu i piciu. Bóg dał ludziom rozum i mowę. Kto ma talent i wymowę, niech szczepi dobre obyczaje, pilnuje porządku i praw ojczystych. Kto ma siłę i odwagę, niech walczy z poganinem, bo zwycięstwo zależy od męstwa, nie od liczby. Kto oddaje życie za sławę, nie przegrywa.

Pieśń XXIV (Księgi wtóre), „Niezwykłym i nie leda piórem opatrzony”

Poeta zapowiada, że na niezwykłych skrzydłach odleci z ziemi. Zwraca się do Myszkowskiego i zapewnia, że nie umrze, a Styks go nie zamknie. Opisuje swoją przemianę w białego ptaka. Skóra na nogach staje się chropawa, na palcach wyrastają pióra, a z ramion skrzydła. Szybszy od Ikara odwiedzi Bosfor, Syrty i zimne krainy północy. Poznają go Moskwa, Tatarzy, Anglicy, Niemcy, Hiszpanie i Włosi znad Tybru. Dlatego przy pustym grobie nie trzeba lamentów, świec ani dzwonów.

Pieśń świętojańska o Sobótce

Wstęp opowiada, że gdy słońce weszło w znak Raka, czyli w czas najkrótszej nocy, w Czarnym Lesie zapalono sobótkę. Do ognia zeszli się goście i domownicy. Sześć par dziewcząt jednakowo ubranych i przepasanych bylicą zaczęło po kolei śpiewać. Każda z dwunastu panien śpiewa własną pieśń. Panna I przypomina, że trzeba świętować tak, jak nauczyły matki, i ufać Bogu. Następne śpiewają o tańcu, śmiechu, miłości, pasterzach i Filomeli zamienionej w słowika. Ostatnia, Panna XII, wychwala wieś słowami „Wsi spokojna, wsi wesoła” i przeciwstawia życie ziemianina dworowi, kupiectwu i wojnie.

Plan wydarzeń — Wybrane pieśni i treny

  1. Pieśń IX (Księgi pierwsze), „Chcemy sobie być radzi”.
    1. Zaproszenie do biesiady przy winie i muzyce.
    2. Nikt nie zna jutra, Bóg śmieje się z ludzkich trosk.
    3. Władza Fortuny, która jednych strąca, a innych wynosi.
    4. Granice ludzkiego rozumu i zaufanie do Opatrzności.
    5. Zasada złotego środka wobec szczęścia i nieszczęścia.
    6. Gotowość oddania darów losu i schronienie we własnej cnocie.
    7. Obraz żeglarza, który bez lęku płynie małym statkiem przez burzę.
  2. Pieśń V (Księgi wtóre), „Pieśń o spustoszeniu Podola”.
    1. Hańba i strata po najeździe na Podole.
    2. Los porwanych kobiet i dzieci.
    3. Tatarzy jako zbójcy, szlachta jako stado bez pasterza.
    4. Groźba ze strony sułtana i wezwanie do czujności.
    5. Wezwanie do zemsty i do wstania od stołów.
    6. Przetopienie srebra na żołd dla wojska.
    7. Przysłowie o Polaku mądrym po szkodzie i jego gorsza wersja.
  3. Tren IX, „Kupić by cię, mądrości”.
    1. Pochwała Mądrości, która uwalnia od smutku i lęku.
    2. Cechy mędrca obojętnego na los i wolnego od żądzy bogactwa.
    3. Wyznanie ojca, że Mądrość zawiodła go w nieszczęściu.
  4. Tren X, „Orszulo moja wdzięczna”.
    1. Pytanie, dokąd odeszła córka.
    2. Wyliczenie możliwych miejsc pobytu, od nieba po czyściec.
    3. Wątpliwość „jesliś jest” i prośba o pojawienie się we śnie.
  5. Tren XI, „«Fraszka cnota»”.
    1. Słowa Brutusa o bezwartościowej cnocie.
    2. Nieznany wróg, który rządzi ludzkim losem.
    3. Pycha ludzkiego rozumu i jego bezsilność.
    4. Lęk przed utratą pociechy i rozsądku.
  6. Inne wybrane pieśni.
    1. Pieśń II (Księgi pierwsze) – wiosna i radość czystego sumienia.
    2. Pieśń IX (Księgi wtóre) – nadzieja i zmienność losu.
    3. Pieśń XIX (Księgi wtóre) – dobra sława i służba ojczyźnie.
    4. Pieśń XXIV (Księgi wtóre) – poeta zamieniony w ptaka i jego nieśmiertelna sława.
    5. Pieśń świętojańska o Sobótce – noc świętojańska w Czarnym Lesie i pochwała wsi.

Pozostałe materiały — Wybrane pieśni i treny