Streszczenie — Wybrana satyra
Ignacy Krasicki · streszczenie krótkie i szczegółowe, plan wydarzeń oraz odsyłacze do charakterystyk bohaterów.
Streszczenie krótkie
Przyjaciel gratuluje panu Piotrowi ślubu, ale ten odpowiada chłodno i opowiada swoją historię. Ożenił się z piękną panną wychowaną w mieście, bo w posagu wnosiła cztery wsie. W intercyzie żona wymogła zimy w stolicy, własny powóz i dom z osobnymi pokojami. Już przed wyjazdem na wieś zażądała karety na resorach, a w drodze wyśmiała jego czułe słowa, kucharza i wiejskie desery. We dworze odepchnęła starego szafarza, zlekceważyła plebana i zażądała osobnych pokojów oraz modnego ogrodu. W dwa tygodnie przebudowała dom, a potem urządziła bal z fajerwerkiem, od którego spłonęła stodoła. Gdy mąż wspomniał o wydatkach, kazała wracać do miasta. Pan Piotr przyznaje, że sam jest sobie winien.
Streszczenie szczegółowe — Wybrana satyra
Wersy 1–20. Rozmowa z przyjacielem
Satyra zaczyna się od słów przyjaciela, który gratuluje panu Piotrowi ślubu. Pan Piotr dziękuje krótko „Bóg zapłać”, co dziwi rozmówcę. Przyjaciel pyta, czy małżeństwo już mu się sprzykrzyło. Pan Piotr odpowiada, że niezupełnie, bo pierwsze chwile są zwykle słodkie, ale przyznaje, że jest w goryczy. Przyjaciel radzi mu, by cierpliwie milczał jak inni mężowie, którzy są tylko uniżonymi sługami swoich żon. Pan Piotr wylicza zalety żony. Wniosła w posagu cztery wsie, jest piękna, grzeczna i rozumna. Na to przyjaciel mówi „Tym lepiej”, a pan Piotr „Tym gorzej”. Całe zło wynika według niego z tego, że żona wychowała się w mieście. Wolałby żonę ze wsi, a przed żoną z miasta niech Bóg broni.
Wersy 21–34. Zaloty
Od tej chwili mówi już tylko pan Piotr. Wspomina, że od pierwszego spotkania przeczuwał kłopoty, ale tłumaczył sobie wszystko na dobre. Zaangażował się w starania i nie chciał narazić panny na wstyd. Wzdychał więc do niej jak wiejski Tyrsys do Filidy, bohaterów sielanek. Narzeczeni postępowali jak bohaterowie romansów, ale pan Piotr widział, że źle gra swoją rolę. Cokolwiek robił, uśmiechał się, skarżył, milczał czy wzdychał, modna Filis gardziła jego sercem domatora. Przyznaje, że sam by nią wzgardził. Zatrzymały go jednak honor i przede wszystkim majątek, czyli dziedziczne wioski sąsiadujące z jego ziemią. To one, jak mówi, wprawiły go w „okowy śliczne”.
Wersy 35–52. Intercyza i ślub
Przed ślubem spisano intercyzę, czyli umowę przedślubną. Pan Piotr przytacza jej punkty. Pierwszy mówi, że żona zamieszka w mieście przy francuskiej opiekunce za każdym razem, gdy zachoruje. Drugi, że nawet zdrowa co zimę odwiedzi stolicę. W trzecim wymogła własny ekwipaż, czyli powóz. Czwarty nakazuje wynająć wygodny dom z paradnymi pokojami dla gości, z mieszkaniem męża z tyłu, a żony od frontu. Piąty punkt przeraził pana Piotra. Krewni wyjaśnili, że chodzi o sytuację, gdy małżonkowie za wspólną zgodą zechcą się rozstać. Pan Piotr odparł, że węzeł małżeński kończy dopiero śmierć, a obecni wyśmiali jego wiejską prostotę. Tak, płacąc wolnością za pochopne zaloty, został wpisany do „bractwa braci żałujących”.
Wersy 53–70. Podróż na wieś
Po ślubie małżonkowie wyjeżdżają do domu pana Piotra. Żona jest w złym humorze i pyta, czym pojadą. Kiedy słyszy, że karetą, pyta, czy na resorach. Mąż kupuje więc angielską karetę od kasztelanica, który przegrał wszystko do ostatniego grosza. Żona choruje, więc podróż trzeba odłożyć. Gdy wreszcie zdrowieje, do karety wnoszą skrzynki, skrzyneczki, woreczki i paczki z perfumami i tabaką, pudło z czepcami i kosz na fanty. Jadą z nimi kanarek wygrywający melodie, sroka z jedzeniem w garnuszku, kotka z kociętami i mysz na łańcuszku. Obok żony siada jej ulubiona suczka. Dla pana Piotra nie ma miejsca. Bierze więc klatkę pod pachę, a suczkę na kolana. Żona siedzi smutna, on milczy, a wrzeszczy tylko sroka.
Wersy 71–102. Rozmowa w karecie
Żona pyta, czy mąż ma kucharza. Ten odpowiada „Mam, moje serce”, a ona oburza się na takie prostackie, jak mówi, czułości wzięte z kalendarza. Pan Piotr milknie, a gdy znowu pada pytanie o kucharza, zwraca się do niej „mościa dobrodziejko”. Żona pyta jeszcze o stangreta. Mąż odpowiada, że przecież ich wiezie, ale ona uznaje go za zwykłego furmana i chce innego, od parady. Kucharz jest poddanym pana Piotra, więc żona drwi, że to pewnie mistrz od wiejskich łazanek. Radzi oddać „pana Matyjasza” którejś z sąsiadek, np. pani wojskiej, albo księdzu plebanowi na kiermasz. Żąda kucharzy cudzoziemców, modnych pasztetników i cukiernika. Pyta o lustrzany serwis i porcelanowe figurki, a gdy mąż mówi, że ich nie ma, wyśmiewa wiejski deser. Wylicza półki zastawione krajankami, gomółkami, tatarakiem w cukrze, imbirem w miodzie, kminem w bibułce i toruńskim piernikiem pozłacanym. Na koniec drwi, że jest niegodna takiej wspaniałości. Mąż milczy.
Wersy 103–134. Przyjazd do dworu
Kiedy kareta wjeżdża we wrota, żona krzywi się na zwykły parkan i pyta, czemu nie ma sztachet. Wysiada ze swoją suczką, kotką i myszką i odpycha starego szafarza Franciszka, któremu łzy stają w oczach. Księdza plebana wita lekceważącym „Kłaniam”. Pyta o salę, a gdy słyszy, że w tej izbie się jada, oburza się, że nie zmieści się tu czterdziestu gości. Franciszek aż drży, a klucznica ucieka ze strachu. Gdy mąż pokazuje sypialnię i mówi, że będą spać razem, żona odsyła go do jego pokojów. Ona chce mieć osobne pokoje do spania, na stroje, książki, muzykę i zabawy, a także dla panien pokojowych i służby. W ogrodzie każe wyrzucić kwatery z bukszpanu i ligustru, bo to „niemczyzna”. Marzy o gaikach cyprysowych, strumykach, kiosku, meczeciku, domku pustelnika i świątyni Diany. Chce wśród cyprysów rozmyślać nad losem Pameli albo Heloizy. Pan Piotr nie może już tego słuchać i ucieka.
Wersy 135–150. Przebudowa domu
Żona obejmuje rządy w domu. Robi się głośno, do Warszawy idą trzy sztafety w tygodniu, a po dwóch tygodniach domu nie da się poznać. Z izby stołowej znikają stare belki, a na nowym suficie pojawia się obraz z Wenerą. Sypialnia dostaje złoconą alkowę, a gabinet od stroju gipsowe ozdoby. Z apteczki wyrzucono słoiki i konfitury. Stanęły mahoniowe szafy pełne francuskich książek, globus na stoliku, marmurowe stoliki, porcelana i lustrzane ściany, a buduar lśni złotem. Pan Piotr mówi, że jego domek przewyższył warszawskie pałace, a on sam siedzi w kącie i płacze.
Wersy 151–172. Bal, pożar i powrót do miasta
Najgorsze przychodzi z gośćmi. Zjeżdżają wytworni kawalerowie i modne damy, są bal, maski, trąby, kotły i muzyka. Pan szambelan wznosi toasty za zdrowie pani domu, a pan adiutant pije stare wino gospodarza. Żona siedzi w kącie z panią starościną i śmieje się, patrząc, jak mąż uwija się niczym sługa. Po wieczerzy goście oglądają fajerwerk. Jedna raca spada między zabudowania i zapala stodołę. Pan Piotr biegnie gasić, a trębacze grają na wiwat. Gdy wraca zmęczony, czekają go nowe żarty i drwiny. Goście ciągle przybywają, a on zwraca uwagę na zbyt wielkie wydatki. Żona odpowiada gniewnie, że wniosła cztery wsie. Mąż pokornie zauważa, że i osiem by nie wystarczyło. Wtedy żona postanawia wrócić do miasta. Pan Piotr się zgadza i od kilku tygodni trwonią pieniądze w mieście. Na koniec przyznaje, że dobrze mu tak, i kończy przysłowiem, że próżny żal po szkodzie.
Plan wydarzeń — Wybrana satyra
- Rozmowa z przyjacielem.
- Gratulacje przyjaciela i chłodne „Bóg zapłać” pana Piotra.
- Rada, by milczał i cierpiał jak inni mężowie.
- Zalety żony i cztery wsie posagu.
- Skarga na wychowanie żony w mieście.
- Zaloty i ślub.
- Pan Piotr jako wiejski Tyrsys wzdychający do modnej Filidy.
- Pogarda panny dla domatora i pokusa sąsiednich wiosek.
- Intercyza z pięcioma punktami, w tym zastrzeżeniem o rozstaniu.
- Śmiech krewnych z prostoty pana Piotra i ślub.
- Podróż na wieś.
- Żądanie karety na resorach i kupno angielskiej karety od kasztelanica.
- Choroba żony i odłożenie wyjazdu.
- Kareta pełna skrzynek, ptaków, kotów, myszy i suczki faworyty.
- Mąż z klatką pod pachą i psem na kolanach.
- Spór o „moje serce”, kucharza, stangreta i wiejskie wety.
- Przyjazd do dworu.
- Drwiny z parkanu i odepchnięcie szafarza Franciszka.
- Lekceważące powitanie księdza plebana.
- Pogarda dla jadalni i żądanie osobnych pokojów.
- Wyrzucenie kwater ogrodowych i marzenie o sentymentalnym ogrodzie.
- Ucieczka pana Piotra.
- Rządy żony.
- Sztafety do Warszawy i przebudowa domu w dwa tygodnie.
- Nowe sufity, alkowa, buduar, francuskie książki i lustrzane ściany.
- Bal z muzyką, toasty szambelana i drwiny żony z męża.
- Fajerwerk i pożar stodoły.
- Zakończenie.
- Uwaga męża o wydatkach i odpowiedź żony o czterech wsiach.
- Powrót do miasta i kilka tygodni hulanek.
- Przysłowie „Próżny żal po szkodzie”.