Streszczenie — Wiersze dla dzieci
Julian Tuwim · streszczenie krótkie i szczegółowe, plan wydarzeń oraz odsyłacze do charakterystyk bohaterów.
Streszczenie krótkie
Na stacji stoi ciężka lokomotywa z czterdziestoma wagonami, a potem rusza i pędzi coraz szybciej. Dziadek nie może wyrwać rzepki, aż pomogą mu babcia, wnuczek i całe podwórko. Ptaki nadają audycję, która kończy się kłótnią. Abecadło spada z pieca. Pan Hilary szuka okularów, które ma na nosie, a słoń Trąbalski o wszystkim zapomina. Zosia Samosia nie chce się uczyć, Dyzio marzy o niebie z tortu, a Grześ zmyśla historię o liście. Maleńki pan Maluśkiewicz płynie szukać wieloryba. Są tu też głodny kotek, drobny jesienny deszcz, Grześ z dziurawym workiem i słowik, który spóźnił się na kolację.
Streszczenie szczegółowe — Wiersze dla dzieci
Lokomotywa
Na stacji stoi wielka lokomotywa. Jest rozgrzana, sapie i dmucha, a palacz wciąż sypie w nią węgiel. Do lokomotywy doczepiono około czterdziestu wagonów. W każdym są ludzie, a do tego krowy, konie, grubasy jedzące kiełbasy, banany, sześć fortepianów, wielka armata, dębowe stoły i szafy, słoń, niedźwiedź, dwie żyrafy, świnie oraz kufry i skrzynie. Tysiąc atletów nie dałoby rady tego udźwignąć. Nagle rozlega się gwizd i pociąg rusza. Najpierw jedzie powoli jak żółw, potem coraz szybciej. Mknie przez most, góry, tunel, pola i las, a koła stukają do taktu. Na końcu poeta tłumaczy, co pcha pociąg. To gorąca para płynie z kotła do tłoków, a tłoki poruszają koła.
Rzepka
Dziadek zasadził w ogrodzie rzepkę i codziennie chodził ją oglądać. Rzepka wyrosła duża i jędrna. Dziadek chce ją wyciągnąć, ale nie może. Woła na pomoc babcię, potem przybiega wnuczek. Wnuczek woła szczeniaczka Mruczka, Mruczek kotkę Kicię, a Kicia kurkę z podwórka. Dalej dołączają gąska, bocian i żabka, a na końcu kawka, która też ma ochotę na rzepkę. Za każdym razem wszyscy ciągną, sapią i stękają. Kiedy złapała się już cała kolejka, rzepka nagle wyskakuje z ziemi. Wszyscy przewracają się po kolei, aż na samym końcu kawka ląduje na trawce.
Ptasie radio
Z brzozowego gaju nadaje ptasie radio. Ptaki zbierają się na naradę. Mają ustalić, co świtem piszczy w trawie, gdzie się chowa echo, kto pierwszy kąpie się w rosie i jak poznać, kto jest ptakiem. Pierwszy zaczyna słowik i śpiewa „Halo” na wiele sposobów. Wróbel się złości, że musi zajrzeć do słownika, by zrozumieć ten śpiew, i sam zaczyna ćwierkać. Kogut odpowiada gniewnym „kukuryku”. Kukułka nie pozwala mu używać jej „kuku”. Odzywają się dzięcioł, czajka i przepióreczka. W końcu wszystkie ptaki kłócą się o ziarnka, piórka i sznurki do gniazd. Audycja kończy się bójką, którą przerywa ptasia milicja.
Abecadło
Abecadło, czyli wszystkie litery, spada z pieca i rozsypuje się po kątach. Każda litera coś sobie robi. I gubi kropeczkę, H łamie kładeczkę, B zbija sobie brzuszki, a A zwichnęło nóżki. O pęka jak balon, a P bardzo się przestraszyło. T gubi daszek, L wskakuje do U, S się prostuje, a R łamie prawą nogę. Na końcu W staje do góry nogami i udaje, że jest literą M.
Okulary
Pan Hilary biega po domu i krzyczy, że nie może znaleźć okularów. Szuka w spodniach, w surducie i w butach. Przewraca wszystko w szafach, sprawdza szlafrok i palto. Krzyczy, że ktoś mu je ukradł. Szuka pod kanapą i na kanapie, w piecu, w kominie, w mysiej dziurze, a nawet w pianinie. Chce już zrywać podłogę i wzywać policję. Nagle zerka do lusterka i widzi, że okulary ma na własnym nosie.
Słoń Trąbalski
Tomasz Trąbalski to wielki słoń, któremu brakuje tylko jednego, czyli pamięci. Zaprasza kolegów na karty, ale kiedy przychodzą, nie ma go w domu. Sam miał iść do państwa Krokodylów na filiżankę wody z Nilu i zapomniał. Nie pamięta imion swoich dzieci. Na synka Białego Ząbka woła „Trąbek”, a na córkę Kachnę „Grubachna”. Siebie przedstawia jako Tobiasz Bimbalski, a imienia żony, Bani, w ogóle nie pamięta. Żona wysyła go do doktora. Słoń idzie jednak do adwokata, szewca i rejenta i wszędzie pyta, czego właściwie chciał. W końcu trafia do kuźni. Kowal chce go podkuć, więc słoń sobie przypomina, po co wyszedł. Kowal bada go i radzi codziennie polewać głowę wodą i zawiązać supełek na trąbie. Słoń biegnie do domu z supłem. Żona pyta, o czym ma mu on przypominać, a Trąbalski odpowiada, że już zapomniał.
Zosia Samosia
Zosia ma przezwisko Samosia, bo wszystko chce robić sama i uważa, że sama wie najlepiej. Szkoła, książki i mama nic dla niej nie znaczą. Nie chce się uczyć, bo myśli, że wszystko umie. Kiedy ktoś zadaje jej pytania, odpowiada źle. Mówi, że dwa i dwa to osiem, Kopernik był królem, Śląsk daje sól, a Kraków leży nad Wartą. Uważa też, że uczyć się nie warto. Chwali się, że sama zbuduje nawet samochód. Na koniec ktoś pyta, kto jest głupi, a Zosia odpowiada, że ona sama.
Dyzio marzyciel
Dyzio leży na łące i patrzy w błękitne niebo. Marzy, żeby białe obłoczki były z kremu waniliowego, różowe z lodów malinowych, a złote z ciastek. Najchętniej zamieniłby całe niebo w tort czekoladowy. Wtedy leżałby na trawie, wyciągał rękę i jadł bez końca.
O Grzesiu kłamczuchu i jego cioci
Ciocia pyta Grzesia, czy wrzucił list do skrzynki. Grześ zapewnia, że tak. Ciocia kilka razy prosi, żeby przyznał się do kłamstwa, ale chłopiec przysięga, że mówi prawdę. Opowiada ze szczegółami, że list był do wuja Leona, skrzynka czerwona, a na znaczku był Belweder. Dodaje, że przechodził tatuś Halinki, a bardzo wysoki oficer musiał kucać przy skrzynce. Jechały taksówka i powóz, ktoś prowadził krowę, trąbił autobus i szły trzy dziewczynki. Ciocia kiwa głową i mówi, że nie dała mu żadnego listu.
Pan Maluśkiewicz i wieloryb
Pan Maluśkiewicz jest malutki jak ziarnko kawy, ale lubi podróże. Widział już wszystko oprócz wieloryba. Robi sobie łódkę z łupinki orzecha, wyściela ją watą, a z jednej zapałki struga cztery wiosła. Pakuje jedzenie, namiot, rower, gramofon, radio, armatę i ubrania, bo wszystko ma malutkie. Samolotem motylim leci do Gdyni i wypływa w morze. Płynie dwa tygodnie, potem dwa miesiące, a wieloryba nie widać. Zmęczony dopływa do wyspy. Jeździ po niej rowerem, słucha gramofonu i zabija komara z armaty. Kiedy wbija gwoździe pod namiot, wyspa nagle kicha. To był nos wieloryba, który leży pod wodą. Wieloryb jest zły, że ktoś wbija mu gwoździe w nos. Przestraszony pan Maluśkiewicz wraca do Gdyni, a potem do Warszawy. Gdy ktoś go pyta, czy widział wieloryba, zadziera nos i odpowiada „No chyba…”.
Kotek
Wiersz ma trzy krótkie zwrotki. W pierwszej kotek miauczy, bo wypił już całe mleko z miseczki, a chciałby jeszcze. W drugiej wzdycha, bo śniła mu się wielka rzeka pełna mleka. W trzeciej ktoś pozwala mu pić. Kotek zasypia i we śnie znowu chlipie mleczko.
Kapuśniaczek
Jesienią pada drobny deszczyk, jakby sypały się małe muszki albo mokry maczek. Jest tak słaby, że nie umie nawet bębnić po blasze. Chciałby być dorosłym deszczem. Marzy o burzy, ulewie, pluskaniu w rynnach i kałużach i o stukaniu w szyby. Na koniec zostaje z niego jedna kropla na drucie. Wróbel ją strząsa i deszczu już nie ma.
Idzie Grześ
Grześ idzie przez wieś i niesie worek piasku. Worek ma dziurę i piasek wysypuje się po drodze. Grześ się cieszy, bo worek jest coraz lżejszy. W domu zrzuca worek i widzi, że piasku nie ma. Wraca więc przez wieś i zbiera ziarnko po ziarnku, aż uzbiera pełną miarkę. Potem znowu idzie z tym samym dziurawym workiem. Wiersz kończy się słowem „itd.”, bo ta historia może się powtarzać bez końca.
Spóźniony słowik
Pani Słowikowa płacze w gniazdku na akacji. Pan Słowik miał wrócić na kolację przed dziewiątą, a jest już po jedenastej. Wszystko stygnie, czyli zupka z muszek, komary w sosie z konwalii, motyl z rożna i tort z wietrzyka. Słowikowa martwi się, że ktoś napadł męża i ukradł mu piękny głos. Podejrzewa zazdrosnego skowronka. Nagle pan Słowik wraca, podskakując. Tłumaczy, że wieczór był taki piękny, że szedł piechotą.
Plan wydarzeń — Wiersze dla dzieci
- Lokomotywa.
- Ciężka lokomotywa stoi na stacji i sapie.
- Wyliczenie ładunku w dziesięciu wagonach z około czterdziestu.
- Gwizd i powolny start.
- Pociąg przyspiesza i pędzi przez most, góry, tunel, pola i las.
- Wyjaśnienie, że pociąg napędza para z kotła.
- Rzepka.
- Dziadek sadzi rzepkę i nie może jej wyciągnąć.
- Na pomoc przychodzą kolejno babcia, wnuczek, Mruczek, Kicia, kurka, gąska, bocian, żabka i kawka.
- Rzepka wyskakuje z ziemi.
- Wszyscy przewracają się jeden na drugiego.
- Ptasie radio.
- Zapowiedź audycji z brzozowego gaju i pięć spraw do omówienia.
- Wyliczenie ptaków biorących udział w naradzie.
- Śpiew słowika i złość wróbla.
- Spór kukułki z kogutem o „kuku”.
- Kłótnia wszystkich ptaków i przybycie ptasiej milicji.
- Abecadło.
- Abecadło spada z pieca.
- Litery łamią się i gubią swoje części.
- W staje do góry nogami i udaje M.
- Okulary.
- Pan Hilary krzyczy, że zgubił okulary.
- Szukanie w ubraniach, szafach, piecu, kominie i pianinie.
- Pomysł, by zerwać podłogę i wezwać policję.
- Spojrzenie w lusterko i okulary na nosie.
- Słoń Trąbalski.
- Słoń ma wszystko słoniowe z wyjątkiem pamięci.
- Zapomniane spotkania z kolegami i z państwem Krokodylami.
- Pomylone imiona dzieci, żony i własne.
- Wizyty u adwokata, szewca i rejenta zamiast u doktora.
- Rada kowala i supeł na trąbie.
- Słoń nie pamięta, po co mu supeł.
- Zosia Samosia.
- Zosia wszystko chce robić sama i nie chce się uczyć.
- Błędne odpowiedzi na proste pytania.
- Przechwałki, że sama zrobi nawet samochód.
- Odpowiedź na pytanie, kto jest głupi.
- Dyzio marzyciel.
- Dyzio leży na łące i patrzy w niebo.
- Marzenie o obłokach z kremu, lodów i ciastek.
- Marzenie o niebie z tortu i jedzeniu bez końca.