Streszczenie — Wesele
Stanisław Wyspiański · streszczenie krótkie i szczegółowe, plan wydarzeń oraz odsyłacze do charakterystyk bohaterów.
Streszczenie krótkie
W chłopskiej chacie w Bronowicach pod Krakowem trwa wesele. Pan Młody, poeta z miasta, ożenił się z Panną Młodą, córką miejscowego gospodarza. Na zabawę zjechała krakowska inteligencja: dziennikarze, poeci, panny z dobrych domów. Gośćmi są też wszyscy sąsiedzi ze wsi. Przez izbę obok sali tanecznej przewijają się kolejne pary rozmówców — i każda rozmowa kończy się nieporozumieniem. Czepiec wypytuje Dziennikarza o wielką politykę i słyszy, że najlepiej byłoby, gdyby wieś została cicha i spokojna. Radczyni kwituje spotkanie dwóch światów jednym zdaniem: każdy sobie rzepkę skrobie.
Rachela, oczytana córka karczmarza, mówi Poecie, że w sadzie stoi okryty słomą krzak róży i że takiego chochoła wypadałoby zaprosić na wesele. Pan Młody rzuca zaproszenie na żart — i zaprasza przy okazji wszystkie „dziwy”, jakie zechcą przyjść.
W nocy żart zaczyna działać. Do izby wchodzi słomiany Chochoł, a za nim kolejne zjawy. Każda przychodzi do innego człowieka i mówi mu to, o czym on sam woli nie myśleć. Marysia widzi zmarłego narzeczonego, Dziennikarz — Stańczyka, który wyśmiewa jego bezsilność, Poeta — rycerza Zawiszę Czarnego, Pan Młody — hetmana Branickiego, zdrajcę z Targowicy, a Dziad — Jakuba Szelę, przywódcę rzezi galicyjskiej. Ostatni przychodzi Wernyhora: daje Gospodarzowi złoty róg i rozkazuje zwołać chłopów przed kaplicę, nim zapieje trzeci kur.
Gospodarz przekazuje róg parobkowi Jaśkowi i każe mu objechać wieś, zakazując schylać się po cokolwiek. Sam zasypia na krześle. Jaśkowi spada po drodze czapka z pawich piór; schyla się po nią i gubi złoty róg — zostaje mu tylko sznur.
Nad ranem uzbrojeni chłopi stoją w izbie z kosami, czekając na sygnał. Sygnału nie ma. Gospodarz nie pamięta nocnego rozkazu, wszyscy nasłuchują tętentu, który nie nadchodzi. Wtedy pojawia się Chochoł, bierze z rąk Jaśka patyki, zaczyna grać — i cały orszak weselny rusza w powolny, senny taniec wokół stołu. Jasiek krzyczy, żeby chwytali za broń, ale nikt go nie słyszy. Dramat kończy się chocholim tańcem: zbiorowym uśpieniem, z którego nikt się nie budzi.
Streszczenie szczegółowe — Wesele
Akt I — dwa światy w jednej izbie
Listopadowa noc 1900 roku, chata w Bronowicach pod Krakowem. W sali obok trwa wesele: grają basy, skrzypce i klarnet, tańczy cała wieś i połowa krakowskiej inteligencji. Akcja rozgrywa się w przechodniej izbie, dokąd goście wychodzą odetchnąć i porozmawiać.
Czepiec, bystry gospodarz z Bronowic, zaczepia Dziennikarza pytaniem o wielką politykę i o to, jak się trzymają Chińczycy. Dziennikarz zbywa go z góry: jego zdaniem świat parafii powinien chłopu wystarczyć, a najlepiej byłoby, żeby polska wieś została cicha i spokojna, choćby dookoła szalała wojna. Czepiec odpowiada, że i na wsi czyta się gazety.
Kolejne pary przechodzą przez izbę. Radczyni rozmawia z Kliminą i obie stwierdzają, że panowie i chłopi nigdy się nie zejdą. Pan Młody zachwyca się swoją żoną i wiejskim życiem, a Panna Młoda żali się, że buty ją cisną — ale zdejmować ich nie zamierza, bo trzeba być w butach na weselu. Ksiądz targuje się z Panem Młodym i z Czepcem, Żyd rozmawia o dzierżawie karczmy, Poeta flirtuje z Maryną i z Rachelą.
Rachela, oczytana córka karczmarza, widzi poezję wszędzie: w błocie, w sadzie, w krzaku róży okrytym na zimę słomą. Namawia Poetę, żeby zaprosić chochoła na wesele. Pan Młody podchwytuje żart i zaprasza wszystkie dziwy, jakie zechcą przyjść. Akt kończy się, gdy zaproszenie zostaje wypowiedziane na głos.
Akt II — noc zjaw
Do izby wchodzi słomiany Chochoł. Mała Isia bierze go za śmieć i wygania, ale on zapowiada, że gości będzie więcej: na wesele przyjdzie w tan każdy, kto komu w duszy gra.
Zjawy przychodzą po kolei, każda do jednej osoby. Marysia widzi Widmo — swojego narzeczonego, malarza, który zmarł na gruźlicę. Dziennikarzowi ukazuje się Stańczyk, nadworny błazen Zygmunta Starego, i podaje mu błazeńską laskę jako kaduceus: masz, mąć nim wodę. Poecie staje przed oczami Rycerz, Zawisza Czarny, wcielenie dawnej potęgi, do której współczesność nie dorasta. Pan Młody, żeniący się z chłopką, spotyka Hetmana — Franciszka Ksawerego Branickiego, targowiczanina, który wyrzuca mu hańbę mezaliansu. Dziad staje twarzą w twarz z Upiorem: to Jakub Szela, przywódca rzezi galicyjskiej z 1846 roku, i domaga się prawdy o tym, co chłopi zrobili szlachcie.
Ostatni przychodzi Wernyhora, legendarny kozacki lirnik i wieszcz. Gospodarzowi — a więc gospodarzowi domu, malarzowi żonatemu z chłopką — oddaje złoty róg i wydaje rozkaz: rozesłać wici, zebrać chłopów przed kaplicą przed świtem, a kiedy nadejdzie chwila, zadąć w róg. Wernyhora odjeżdża; jego koń gubi pod progiem złotą podkowę, którą Gospodyni znajduje i chowa do skrzyni.
Gospodarz woła parobka Jaśka, wręcza mu róg i sznur, każe objechać wieś i wrócić, nim zapieje trzeci kur. Dodaje jeden warunek: nie schylać się nigdzie po nic. Jasiek rusza. Gospodarz zostaje sam i zasypia.
Akt III — świt
Nad ranem goście są senni i pijani. Gospodarz drzemie w fotelu, Nos na sofie, Czepiec kłóci się z muzykantami, żeby grali dalej. Powoli zaczyna docierać, że w nocy wydarzyło się coś ważnego, ale nikt nie potrafi tego złożyć w całość.
Przed chatą gromadzą się chłopi z kosami, szablami i strzelbami. Gospodarz, obudzony, nie pamięta rozkazu; przypomina go sobie dopiero wtedy, gdy jest już za późno. Wszyscy nasłuchują: ma nadejść Wernyhora z tabunem koni. Zapada cisza, w której naprawdę słychać tętent — po czym okazuje się, że to nic.
Wraca Jasiek. Rogu nie ma. Po drodze spadła mu czapka z pawich piór, schylił się po nią i zgubił złoty róg — dokładnie to, czego zakazał mu Gospodarz. Został sznur.
Do izby wchodzi Chochoł. Bierze z rąk Jaśka podane mu patyki, przykłada je jak skrzypce i zaczyna grać. Uzbrojeni chłopi opuszczają broń, weselnicy łączą się w pary i ruszają w powolny, senny taniec wokół stołu. Chochoł przygrywa i śpiewa Jaśkowi, że miał złoty róg i czapkę z piór, a został mu tylko sznur. Pieje kur. Jasiek krzyczy, żeby chwytali za broń i za konie, ale nikt go nie słyszy — tańczący krążą dalej, jakby ich chwyciło spanie. Kurtyna zapada nad chocholim tańcem.
Plan wydarzeń — Wesele
- Wesele w chacie w Bronowicach pod Krakowem, listopadowa noc 1900 roku.
- Pan Młody, poeta z Krakowa, żeni się z Panną Młodą, chłopką ze wsi.
- Na zabawie spotykają się krakowska inteligencja i bronowiccy gospodarze.
- Rozmowy gości w przechodniej izbie (akt I).
- Czepiec pyta Dziennikarza o politykę i słyszy, że wieś ma być cicha i spokojna.
- Radczyni i Klimina stwierdzają, że dwa stany nigdy się nie zejdą.
- Panna Młoda skarży się na buty, Pan Młody zachwyca się wiejskim życiem.
- Poeta rozmawia z Rachelą o poezji i o chochole w sadzie.
- Zaproszenie chochoła na wesele.
- Rachela namawia Poetę, żeby zaprosić okryty słomą krzak róży.
- Pan Młody na żart zaprasza wszystkie dziwy, jakie zechcą przyjść.
- Przyjście zjaw (akt II).
- Chochoł wchodzi do izby i zapowiada kolejnych gości.
- Marysia widzi Widmo zmarłego narzeczonego.
- Dziennikarz spotyka Stańczyka, który podaje mu błazeńską laskę jako kaduceus.
- Poeta rozmawia z Rycerzem, Zawiszą Czarnym.
- Pan Młody staje przed Hetmanem, targowiczaninem Branickim.
- Dziad spotyka Upiora, czyli Jakuba Szelę z rzezi galicyjskiej 1846 roku.
- Wernyhora i złoty róg.
- Wernyhora oddaje Gospodarzowi złoty róg i każe zwołać chłopów przed świtem.
- Koń Wernyhory gubi pod progiem złotą podkowę, którą Gospodyni chowa do skrzyni.
- Gospodarz wręcza róg Jaśkowi i zakazuje mu schylać się po cokolwiek.
- Gospodarz zasypia na krześle.
- Świt i daremne czekanie (akt III).
- Uzbrojeni chłopi gromadzą się przed chatą i czekają na sygnał.
- Gospodarz nie pamięta nocnego rozkazu.
- Weselnicy nasłuchują tętentu, który nie nadchodzi.
- Utrata złotego rogu.
- Jaśkowi spada po drodze czapka z pawich piór.
- Schyla się po nią i gubi róg; zostaje mu sznur.
- Wraca do chaty z pustymi rękami.
- Chocholi taniec.
- Chochoł bierze od Jaśka patyki i zaczyna grać.
- Chłopi opuszczają broń, weselnicy ruszają w powolny taniec wokół stołu.
- Chochoł śpiewa Jaśkowi o utraconym rogu i czapce z piór.
- Pieje kur, Jasiek wzywa do broni, ale nikt go nie słyszy.