Problematyka — Wesele
Motywy, symbole i interpretacja — z odwołaniem do konkretnych scen utworu.
Dlaczego Polacy nie potrafią się zebrać
To jest właściwe pytanie „Wesela” i Wyspiański stawia je bez osłonek. Wszystkie warunki zostają spełnione: przychodzi wezwanie z zaświatów, przychodzi znak, chłopi stają w izbie z kosami, broń jest na wyciągnięcie ręki. I nic się nie dzieje. Nie z braku odwagi ani z braku chęci — z braku czegoś trudniejszego do nazwania: skupienia, pamięci, wzajemnego zaufania. Gospodarz zaśnie, Jasiek schyli się po czapkę, reszta będzie nasłuchiwać.
Odpowiedź jest tym bardziej gorzka, że nikt tu nie jest złoczyńcą. Jasiek nie zdradza — po prostu chce ładnie wyglądać. Gospodarz nie tchórzy — po prostu jest zmęczony i podpity. Klęska nie ma winnego, co znaczy, że winni są wszyscy.
Inteligencja i chłopi: mit pojednania
Małżeństwo Pana Młodego z chłopką miało być symbolem zjednoczenia stanów. Wyspiański pokazuje, że jest wyłącznie kostiumem. Inteligenci są zafascynowani wsią, ale traktują ją jak widowisko: Pan Młody zachwyca się „ludem”, Poeta zbiera wrażenia, nikt nie pyta chłopów o zdanie w sprawie, która ich dotyczy.
Chłopi widzą to doskonale. Czepiec jest bystrzejszy od Dziennikarza i czyta gazety, a mimo to zostaje potraktowany protekcjonalnie. Kiedy Dziennikarz mówi o wsi cichej i spokojnej, Czepiec natychmiast rozpoznaje, że to nie troska, tylko wygoda. Dwie strony mówią do siebie przez cały akt pierwszy i ani razu się nie spotykają.
Pod spodem leży rzeź galicyjska 1846 roku. Upiór, czyli Jakub Szela, przychodzi po to, żeby przypomnieć, że między dworem a wsią wciąż stoi nieodrobiona krzywda. „Myśmy wszystko zapomnieli” — powtarzają kolejni bohaterowie, i to zdanie w ustach każdego z nich znaczy co innego.
Rozliczenie z romantyzmem
Wyspiański korzysta z całego repertuaru romantycznego teatru — duchy, widma, wieszcz, mesjanistyczna misja — i konsekwentnie go unieważnia. Zjawy nie przynoszą objawienia, tylko wyrzuty sumienia. Rycerz i Wernyhora są pięknymi zjawami z legendy, ale ich rozkaz nie zostaje wykonany, bo nikt w niego naprawdę nie wierzy.
Najostrzej dostaje się poezji. Poeta mówi o Polsce jak o wielkiej rzeczy i zaraz potem układa sobie w głowie sonet. Rachela żyje literaturą tak dalece, że zaprasza na wesele krzak róży. Piękne słowo zastępuje tu działanie i to jest jego najcięższy zarzut wobec własnego środowiska — Wyspiański sądzi przecież przede wszystkim siebie i swoich przyjaciół.
Symbole i to, co znaczą
Chochoł to okryty słomą krzak róży: martwa powłoka, pod którą czeka żywa roślina. Może więc znaczyć uśpioną nadzieję, ale w finale jest przede wszystkim tym, kto usypia. Złoty róg to szansa na czyn — dana, a nie wykorzystana. Sznur, który zostaje Jaśkowi, jest tej szansy pustą oprawą. Czapka z pawich piór to próżność, przez którą róg przepadł.
Osobno stoi złota podkowa zgubiona przez konia Wernyhory. Gospodyni znajduje ją pod progiem i chowa do skrzyni: szczęście, którego się nie pokazuje ludziom i którego nikt nie użyje. To ten sam gest co uśpienie Gospodarza, tylko wykonany z troski.
Taniec, sen i kompozycja finału
Chocholi taniec stał się w polszczyźnie synonimem zbiorowego marazmu, ale w samym dramacie jest czymś precyzyjniejszym. To taniec „powolny, poważny, spokojny, pogodny” — ludzie nie cierpią w nim ani nie szaleją, oni po prostu nie słyszą. Jasiek krzyczy im prosto w ucho i nie dociera.
Wyspiański zbudował całą noc jak sen: realistyczny początek, zatarcie granicy między jawą a widzeniem w środku, przebudzenie, które nie następuje. Dlatego tak trudno powiedzieć, czy zjawy „naprawdę” przyszły. Dla dramatu to bez znaczenia: liczy się, że każdy z bohaterów usłyszał dokładnie to, co i tak o sobie wiedział.