Streszczenie — Treny (jako cykl poetycki)

Jan Kochanowski · streszczenie krótkie i szczegółowe, plan wydarzeń oraz odsyłacze do charakterystyk bohaterów.

Streszczenie krótkie

Jan Kochanowski opłakuje swoją córkę Urszulę, która zmarła, mając dwa i pół roku. Na początku cyklu wzywa wszystkie łzy świata do swojego domu i oskarża śmierć oraz Persefonę o okrucieństwo. Wspomina rozśpiewaną dziewczynkę, jej pożegnanie z matką, ubranka i pustkę w domu. Rozpacz prowadzi go do kryzysu. Przyznaje, że filozofia stoików nie daje mu ukojenia, a w końcu wątpi nawet, czy córka istnieje po śmierci. Szuka pomocy w mitach o Orfeuszu i Niobe, potem zwraca się do Boga z prośbą o litość. W ostatnim trenie we śnie odwiedza go zmarła matka z Urszulką na ręku i przynosi mu pocieszenie.

Streszczenie szczegółowe — Treny (jako cykl poetycki)

Motto i dedykacja

Cykl otwiera łaciński dwuwiersz, według którego myśli ludzi są takie, jakim światłem Jowisz oświetla ziemię. Po nim następuje dedykacja prozą, napisana wielkimi literami. Jan Kochanowski, „niefortunny ociec”, poświęca ją Orszuli, wdzięcznej i niepospolitej dziewczynce, która pokazała początki wszystkich cnót, a zgasła nagle w niedojrzałym wieku. Dedykację zamyka jedno krótkie zdanie, „Nie masz cię, Orszulo moja”.

Tren I

Poeta wzywa do swojego domu wszystkie płacze, łzy Heraklita i skargi Symonidesa, wszystkie troski i żale świata, by pomogły mu opłakiwać córkę. Porównuje śmierć do smoka, który wybiera z gniazda małe słowiki. Matka ptaków rzuca się na zbójcę, ale ten atakuje i ją, a ona ledwie uchodzi z życiem. Ktoś mógłby powiedzieć, że płakać nie warto. Ojciec odpowiada, że wszystko na świecie jest daremne, a ludzkie życie to błąd. Nie wie, co jest lżejsze – opłakiwać stratę otwarcie czy walczyć z naturą.

Tren II

Kochanowski tłumaczy, dlaczego pisze o dziecku. Gdyby miał kiedykolwiek pisać dla dzieci, wolałby układać kołysanki. Nieszczęście zmusiło go jednak do płaczu nad „głuchym grobem” córki i do skarg na Prozerpinę. Nie chciał śpiewać o żywych, a teraz musi śpiewać o zmarłych. Zwraca się do bogini podziemia, „nieubłaganej ksieni” cieni. Urszula umarła, zanim nauczyła się żyć, i zamiast pociechy zostawiła rodzicom smutek.

Tren III

Ojciec mówi, że córka wzgardziła jego ojcowizną, bo ta wydawała się zbyt skromna wobec jej rozumu i przymiotów. Wspomina jej słowa, zabawy i wdzięczne ukłony. Wie, że dziewczynka już nie wróci, więc sam musi przygotować się do drogi jej śladami. Ma nadzieję, że zobaczy ją po śmierci i że wtedy rzuci mu się na szyję.

Tren IV

Poeta oskarża śmierć, że zgwałciła jego oczy, bo musiał patrzeć, jak umiera jego dziecko. Śmierć strząsnęła niedojrzały owoc. Ojciec przyznaje, że każda śmierć córki byłaby dla niego bolesna, ale ta jest najcięższa. Wolałby sam umrzeć wcześniej i stawić się przed Persefoną, zanim poczuł taki ból. Teraz nie dziwi się Niobe, która skamieniała, patrząc na martwe ciała swoich dzieci.

Tren V

Cały tren opiera się na rozbudowanym porównaniu. Mała oliwka rośnie w sadzie pod wysokimi drzewami, śladem matki. Nie ma jeszcze ani gałązek, ani liści. Gdy sadownik, oczyszczając grunt z cierni i pokrzyw, przypadkiem ją podetnie, roślinka więdnie i pada u stóp matki. Tak samo stało się z Urszulą. Rosła na oczach rodziców, aż owiana tchnieniem śmierci padła martwa u ich nóg. Ojciec pyta Persefonę, czy mogła pozwolić, by tyle łez popłynęło na próżno.

Tren VI

Ojciec nazywa córkę „Safo słowieńską”, czyli słowiańską Safoną. Miała odziedziczyć po nim nie tylko ziemię, ale i lutnię, bo ciągle śpiewała i układała własne piosenki, jak słowik w krzaku. Śmierć przerwała jej śpiew zbyt wcześnie. Nawet umierając, nie przestała śpiewać i ostatnie słowa do matki ułożyła rymem. Pocałowała ją i powiedziała, że nie będzie jej już służyć ani siadać przy jej stole, że musi oddać klucze i opuścić dom rodziców na zawsze. Ojciec dziwi się, że serce matki wytrzymało ten żal.

Tren VII

Poeta zwraca się do ubranek córki, które ściągają jego wzrok i zwiększają żal. Dziewczynka już ich nie włoży, bo ogarnął ją „sen żelazny”. Letnia sukienka, wstążki i złocone paski to dary od matki, które stały się bezużyteczne. Matka obiecywała córce inną wyprawę i inne łoże, a dała jej tylko koszulkę i skromną opaskę. Ojciec włożył jej pod głowę grudkę ziemi. Posag i dziewczynka zostały zamknięte w jednej skrzyni, czyli w trumnie.

Tren VIII

Ojciec opisuje pustkę w domu po śmierci córki. Wszyscy są na miejscu, a jednak jakby nikogo nie było, bo ubyła jedna mała dusza. Urszula mówiła i śpiewała za wszystkich, zaglądała do każdego kąta, nie pozwalała matce się martwić, a ojcu zbytnio się zamyślać. Obejmowała i rozśmieszała domowników. Teraz wszystko umilkło, a z każdego kąta wyziera żal.

Tren IX

Poeta zwraca się do Mądrości, czyli do filozofii stoickiej. Według jej zwolenników potrafi ona wykorzenić z człowieka wszystkie żądze i smutki, uczynić go obojętnym na szczęście i nieszczęście oraz wolnym od lęku przed śmiercią. Kochanowski chętnie kupiłby ją za każdą cenę. Przyznaje jednak, że spędził lata na tym, by stanąć choćby na jej progu, a teraz został zrzucony z ostatnich stopni i stał się zwykłym, cierpiącym człowiekiem.

Tren X

Ojciec pyta córkę, dokąd się udała. Wylicza kolejne możliwości, takie jak niebo wśród aniołków, raj, Wyspy Szczęśliwe, łódź Charona i wody zapomnienia, postać słowika, czyściec albo miejsce, w którym była przed narodzeniem. Słowa „Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest” zdradzają, że wątpi w życie pozagrobowe. Prosi, by dziewczynka zlitowała się nad jego żalem i ukazała mu się choćby we śnie, jako cień albo mara.

Tren XI

Poeta powtarza słowa pokonanego Brutusa, że cnota to fraszka. Nikogo nie uratowała pobożność ani dobroć. Ludzkimi sprawami rządzi jakiś nieznany wróg, który nie odróżnia dobrych od złych. Ludzie, pewni swojego rozumu, próbują poznać tajemnice Boga, ale ich wzrok jest na to za słaby, a bawią ich tylko lekkie sny. Na koniec ojciec pyta żałość, czy ma stracić i pociechę, i rozsądek.

Tren XII

Ojciec mówi, że żaden rodzic nie kochał dziecka bardziej, ale też żadne dziecko nie zasługiwało bardziej na miłość. Wylicza zalety Urszulki. Była schludna, posłuszna, skromna, umiała śpiewać, mówić i rymować, kłaniać się i zachowywać jak panienka. Rano modliła się przed śniadaniem, wieczorem żegnała się z matką. Witała ojca, gdy wracał z drogi, i wyręczała służbę. A wszystko to potrafiła, mając zaledwie trzydzieści miesięcy. Ojciec porównuje ją do kłosa, który, zamiast wydać plon, został z powrotem wsiany w ziemię razem z jego nadziejami.

Tren XIII

Ojciec wyznaje, że wolałby, aby córka nigdy się nie urodziła albo nie umarła. Za małe pociechy płaci wielkim żalem. Porównuje ją do snu o złocie, który cieszy chciwca, a po przebudzeniu zostawia tylko żądzę. Urszula zabrała mu połowę duszy. Ojciec każe murarzom położyć na grobie kamień z napisem, że leży tu Orszula Kochanowska, kochanie ojca, a raczej jego płacz. Napis kończy się wyrzutem wobec śmierci, że to córka powinna była płakać nad ojcem, a nie on nad nią.

Tren XIV

Poeta szuka wrót, którymi Orfeusz zszedł do podziemi po swoją żonę. Chciałby pójść tą samą drogą, przeprawić się przez bród, przez który przewoźnik wozi blade cienie, i dojść do cyprysowych lasów. Prosi lutnię, by poszła z nim do Plutona, bo razem łzami i pieśniami zmiękczą boga i odzyskają córkę. Jeśli się nie uda, ojciec zostanie w zaświatach razem z nią i tam zrzuci z siebie troskę.

Tren XV

Kochanowski prosi muzę Erato i lutnię o chwilę ukojenia, zanim sam zmieni się w kamienny słup. Zastanawia się, czy cudze nieszczęścia pomagają spokojniej znosić własne. Opowiada o Niobe, która utraciła siedmiu synów i wiele córek. Widać czternaście mogił, a matka obejmuje groby dzieci. Poeta prosi Febusa i mściwą boginię, by skrócili jej cierpienie. Niobe skamieniała na górze Sypil, ale jej łzy nadal płyną z kamienia strumieniem. Jest zarazem martwa i sama staje się własnym grobem.

Tren XVI

Poeta porzuca lutnię i rym, bo nieszczęście przenika go do kości. Pyta, czy żyje, czy dręczy go fałszywy sen. Łatwo mądrze mówić o cierpieniu, gdy człowiekowi się wiedzie. Trudniej znieść nędzę i żal. Zwraca się do Cycerona, zwanego „Arpinem wymownym”. Wielki mówca uczył, że mędrzec wszędzie jest u siebie i nie boi się śmierci, a jednak z płaczem opuszczał Rzym i rozpaczał po stracie córki. Kochanowski stwierdza, że człowiek nie jest z kamienia. Prosi czas, ojca zapomnienia, by uleczył jego serce.

Tren XVII

Poeta uznaje, że dotknęła go ręka Pana i odebrała mu radość. Płacze bez przerwy, o świcie i o zmierzchu. Wie, że nikt nie ukryje się przed Bogiem, a nieszczęście dosięgnie człowieka wszędzie, nawet jeśli nie pływa po morzu i nie chodzi na wojnę. Żył tak skromnie, że mało kto o nim wiedział, a mimo to Bóg zadał mu cios właśnie wtedy, gdy czuł się bezpiecznie. Rozum, który kiedyś mądrze mówił o nieszczęściach, teraz jest bezsilny. Kto śmieje się w nieszczęściu, ten szaleje. Tylko Bóg może powstrzymać jego żal.

Tren XVIII

Tren ma formę modlitwy. Poeta mówi w imieniu wszystkich ludzi, nieposłusznych dzieci Boga, którzy w szczęściu rzadko Go wspominają. Prosi, by Bóg trzymał ich na wodzy i przypominał o sobie choćby karą, ale karał po ojcowsku, bo przed Jego gniewem topnieją jak śnieg w słońcu. Wyznaje, że jego winy są wielkie, ale miłosierdzie Boga jest większe, i prosi o litość.

Tren XIX albo Sen

Żal długo nie pozwala poecie zasnąć. Na godzinę przed świtem przychodzi sen, a w nim zmarła matka poety z Urszulką na ręku. Dziewczynka ma na sobie białą koszulkę i wygląda tak jak wtedy, gdy rano przychodziła do ojca na modlitwę. Matka mówi, że jego płacz dotarł aż do krainy umarłych. Zapewnia, że zmarli żyją życiem ważniejszym niż ziemskie, bo duch pochodzi z nieba. Urszula jest wśród aniołów, świeci jak jutrzenka i modli się za rodziców. Uniknęła cierpień tego świata, takich jak przymusowe małżeństwo, poród, sieroctwo czy niewola tatarska. Matka porównuje ją do żeglarza, który wolał zawrócić do brzegu, niż wypłynąć na niebezpieczne morze. Przypomina synowi, że człowiek z natury jest celem nieszczęść, że trzeba dziękować za to, co zostało, i że mądry człowiek nie czeka, aż czas sam go uleczy. Radzi mu, by ludzkie nieszczęścia znosił po ludzku. Po tych słowach znika. Poeta budzi się i nie wie, czy słyszał ją we śnie, czy na jawie.

Plan wydarzeń — Treny (jako cykl poetycki)

  1. Wprowadzenie.
    1. Łacińskie motto i dedykacja dla Orszuli.
    2. Wezwanie wszystkich łez świata do domu poety (Tren I).
    3. Wyjaśnienie, dlaczego poeta pisze o zmarłym dziecku (Tren II).
  2. Urszulka i rozpacz.
    1. Nadzieja na spotkanie z córką po śmierci (Tren III).
    2. Oskarżenie śmierci i porównanie do Niobe (Tren IV).
    3. Porównanie córki do ściętej oliwki (Tren V).
    4. Wspomnienie śpiewu i ostatnich słów dziewczynki (Tren VI).
    5. Ubranka i pogrzeb (Tren VII).
    6. Pustka w domu (Tren VIII).
  3. Kryzys światopoglądowy.
    1. Zawód wobec Mądrości stoików (Tren IX).
    2. Pytanie, gdzie jest córka i czy w ogóle istnieje (Tren X).
    3. Zwątpienie w cnotę i rozum (Tren XI).
  4. Powrót żalu i szukanie ratunku.
    1. Pochwała zalet Urszulki (Tren XII).
    2. Epitafium na nagrobek (Tren XIII).
    3. Pragnienie zejścia do podziemi jak Orfeusz (Tren XIV).
    4. Historia Niobe (Tren XV).
    5. Cyceron i bezsilność filozofii, prośba do czasu (Tren XVI).
  5. Zwrot ku Bogu.
    1. Uznanie, że cios zadała ręka Pana (Tren XVII).
    2. Modlitwa o miłosierdzie (Tren XVIII).
  6. Ukojenie.
    1. Bezsenna noc i sen przed świtem (Tren XIX).
    2. Przyjście matki z Urszulką na ręku.
    3. Nauka o nieśmiertelności duszy i szczęściu córki w niebie.
    4. Rady matki i przebudzenie poety.

Pozostałe materiały — Treny (jako cykl poetycki)