Problematyka — Mały Książę
Motywy, symbole i interpretacja — z odwołaniem do konkretnych scen utworu.
Oswajanie, czyli jak powstaje więź
Rozdział o lisie jest sercem tej książki i warto go czytać dosłownie. Lis mówi, że oswoić znaczy stworzyć więzy, i tłumaczy to bardzo konkretnie: dziś są dla siebie jednym ze stu tysięcy podobnych chłopców i lisów, a po oswojeniu będą sobie wzajemnie potrzebni i jedyni na świecie.
Dalej idzie instrukcja. Trzeba cierpliwości. Trzeba siadać codziennie coraz bliżej i nie mówić, bo język jest źródłem nieporozumień. Trzeba przychodzić o stałej godzinie, żeby druga strona wiedziała, na kiedy przygotować serce. Saint-Exupéry opisuje przyjaźń nie jako uczucie, które spada z nieba, tylko jako rzecz, którą się buduje — powoli, regularnie i świadomie.
Cena też jest wymieniona. Lis wie, że przy rozstaniu będzie płakał, i uważa, że mimo to warto — bo zyskał kolor zboża, który odtąd będzie mu przypominał przyjaciela.
Za co się odpowiada
Mały Książę uciekł od róży, bo nie umiał znieść jej kaprysów. Dopiero na Ziemi, w ogrodzie pełnym pięciu tysięcy identycznych kwiatów, przeżywa najgorszy moment podróży: odkrywa, że jego róża wcale nie jest jedyna.
Lis odwraca to rozumowanie. Róża jest jedyna nie dlatego, że jest niepowtarzalna, tylko dlatego, że to jej poświęcono czas — podlewano ją, nakrywano kloszem, słuchano jej skarg. Stąd wniosek, który pada na końcu rozdziału: na zawsze bierze się odpowiedzialność za to, co się oswoiło.
To jest teza moralna książki i jest ona twardsza, niż się wydaje. Nie mówi, że trzeba kochać tych, którzy na to zasługują. Mówi, że kto raz stworzył więź, nie może się z niej wycofać, tłumacząc, że druga strona jest trudna.
Sześć karykatur dorosłości
Każda z odwiedzonych asteroid to alegoria jednej wady i warto umieć je wyliczyć. Król — potrzeba władzy, sprowadzona do absurdu przez brak poddanych. Pyszałek — próżność, która nie słyszy niczego poza pochwałą. Pijak — ucieczka w nałóg zamknięta w błędne koło. Biznesmen — chciwość, która gromadzi rzeczy nieprzydatne nikomu. Geograf — wiedza oderwana od doświadczenia, spisywana ze słyszenia.
Latarnik jest wyjątkiem i to wyjątek istotny. Jego praca dawno straciła sens, bo planeta kręci się za szybko, a on i tak zapala i gasi latarnię bez chwili odpoczynku. Mały Książę uznaje go jednak za jedynego, którym nie pogardza — bo jako jedyny zajmuje się czymś poza sobą. Saint-Exupéry stawia wierność obowiązkowi wyżej niż jej sensowność, co jest tezą, o którą można się spierać i warto to na lekcji zrobić.
To, co niewidoczne
Zdanie lisa o tym, że dobrze widzi się tylko sercem, wraca w książce w kilku wariantach i za każdym razem dotyczy czego innego. Róża jest ważna przez czas, którego nie widać. Pustynia jest piękna, bo gdzieś kryje studnię, której nie widać. Gwiazdy są piękne z powodu kwiatu, którego nie widać. Dom z dzieciństwa narratora był zaczarowany przez skarb, którego nikt nigdy nie znalazł.
Wspólny wniosek pada w rozmowie przy studni: nieważne, czy chodzi o dom, o gwiazdy, czy o pustynię — to, co czyni je pięknymi, jest niewidoczne. Cała książka jest rozwinięciem tej jednej myśli, a rysunek węża boa z pierwszego rozdziału jest jej pierwszym przykładem: dorośli widzą kapelusz, bo patrzą oczami.
Samotność i tęsknota
Właściwie każda postać w tej książce jest sama. Pilot rozbił się tysiąc mil od ludzi. Mały Książę mieszkał na planecie, na której nie było nikogo poza kwiatem. Król nie ma poddanych, pyszałek nie ma publiczności, biznesmen nie ma z kim rozmawiać, latarnik nie ma miejsca na drugą osobę. Lis prosi o oswojenie, bo jego życie jest monotonne.
Warto zestawić to z biografią autora. Saint-Exupéry pisał Małego Księcia w Nowym Jorku, jako emigrant po klęsce Francji, skłócony z otoczeniem i tęskniący za krajem, którego nie było. Dedykacja dla ukrywającego się w okupowanej Francji przyjaciela jest w tym kontekście najbardziej osobistym zdaniem całej książki.
Zakończenie — śmierć czy powrót
Ostatnie rozdziały są napisane tak, żeby dało się je przeczytać na dwa sposoby, i żadna interpretacja nie jest w tekście przesądzona.
Za śmiercią przemawia dosłowność sceny: jadowity wąż, ukąszenie, osunięcie się bez krzyku, żółty błysk przy kostce. Za powrotem — słowa samego bohatera, że to będzie wyglądało tak, jakby umarł, ale to nieprawda, że ciało jest tylko zbyt ciężką powłoką, oraz fakt, że rano narrator nie znajduje zwłok.
Saint-Exupéry pozostawia tę niejednoznaczność celowo i dopisuje do niej prośbę skierowaną do czytelnika: gdyby kiedyś na afrykańskiej pustyni pojawił się jasnowłosy chłopiec, który nie odpowiada na pytania, trzeba natychmiast napisać, że wrócił. To zdanie ma sens tylko wtedy, gdy powrót jest możliwy.