Problematyka — Makbet

Motywy, symbole i interpretacja — z odwołaniem do konkretnych scen utworu.

Ambicja jako siła niszcząca

Makbet sam nazywa swoją pobudkę bez owijania: jedyną ostrogą jego zamiarów jest ambicja, „własną pochopnością za szranki celów swych przeskakująca”. To nie żądza władzy dla wygody ani nawet dla sławy — to pęd, który przekracza własny cel i nie potrafi się zatrzymać. Dlatego korona niczego nie kończy. Zaraz po koronacji Makbet odkrywa, że „być królem jest niczym, jeśli nie mogę być królem bezpiecznie”, i zaczyna zabijać, żeby utrzymać to, co zdobył zabijaniem.

Wolna wola i przeznaczenie

Czarownice nie każą Makbetowi nikogo zabić — mówią mu tylko, że zostanie królem. Banko słyszy podobną wróżbę i nie robi nic, choć dotyczy ona jego potomstwa. Różnica nie tkwi w przepowiedni, tylko w człowieku, który jej słucha. Szekspir zostawia pytanie otwarte: czy wiedźmy widzą przyszłość, czy ją stwarzają, pokazując pragnienie, które samo szuka pretekstu? Banko od razu podejrzewa to drugie i ostrzega, że siły ciemności „prawdę nam mówią”, by potem „popchnąć w ciemną przepaść”.

Sumienie i rozpad osobowości

Zbrodnia w „Makbecie” nie mieści się w jednej scenie — rozlewa się na całą psychikę bohaterów. Makbet przed zabójstwem widzi sztylet, po zabójstwie słyszy głos, że zamordował sen, a na uczcie widzi ducha Banka, którego nikt inny nie dostrzega. Lady Makbet, która na początku wydawała się twardsza, rozpada się jako pierwsza: chodzi we śnie, myje ręce i mówi o plamie, której nie da się usunąć. Sumienie działa tu jak choroba o odroczonym początku — im dłużej je tłumić, tym gwałtowniej wybucha.

Władza i prawowitość

Zabójstwo króla nie jest u Szekspira zwykłym morderstwem, lecz naruszeniem porządku świata. Po śmierci Duncana sowa zabija sokoła w locie, królewskie konie dziczeją i zaczynają się gryźć, a w biały dzień panuje ciemność. Państwo rządzone przez uzurpatora choruje razem z nim: „pod jarzmem ziemia nasza jęczy, w krwi i łzach tonie”. Sztuka nie kończy się jednak na diagnozie — Malkolm wraca, odzyskuje tron i jedzie na koronację do Scone, przywracając przerwaną ciągłość.

Małżeństwo i role płciowe

Lady Makbet wie, że nie może działać sama, więc działa przez męża, a swoją siłę zdobywa, wypierając się kobiecości: prosi duchy, by ją „odniewieściły”, i mówi, że łatwiej byłoby jej roztrzaskać własne niemowlę, niż złamać dane słowo. Odwagę definiuje jako męskość, a wahanie męża — jako tchórzostwo. Ta zamiana ról działa krótko. Kiedy Makbet zaczyna zabijać bez jej udziału, przestaje jej cokolwiek mówić, a ona zostaje sama ze świadomością tego, co zaczęła.

Dwuznaczność i pozory

Pierwszą kwestią, jaką słyszymy od czarownic, jest „brzydnieje uroda, brzydota pięknieje”, a pierwszą kwestią Makbeta — „dnia tak szpetnego i pięknego razem nie miałem jeszcze”. Cała sztuka opiera się na słowach, które znaczą dwie rzeczy naraz. Duncan mówi o zdrajcy, że „nie ma sztuki zdolnej na twarzy tajne myśli czytać”, i zaraz potem obdarza zaufaniem swojego mordercę. Przepowiednie okazują się prawdziwe co do litery i kłamliwe co do sensu: las rzeczywiście rusza, bo żołnierze niosą gałęzie, a Makduf rzeczywiście nie urodził się tak jak inni. Makbet przegrywa nie dlatego, że uwierzył wiedźmom, lecz dlatego, że uwierzył we własne rozumienie ich słów.

Pozostałe materiały — Makbet