Streszczenie — Janko Muzykant
Henryk Sienkiewicz · streszczenie krótkie i szczegółowe, plan wydarzeń oraz odsyłacze do charakterystyk bohaterów.
Streszczenie krótkie
W ubogiej chałupie komornicy przychodzi na świat słabe dziecko, które kumy chrzczą z wody imieniem Jan. Chłopiec wyrasta na chudego, chorowitego dziesięciolatka. Nie nadaje się do pracy, ale wszędzie słyszy muzykę – w lesie, w polu i pod karczmą – dlatego ludzie nazywają go Jankiem Muzykantem. Robi sobie skrzypki z gonta, lecz marzy o prawdziwych. Pewnej nocy zakrada się do dworskiego kredensu, by dotknąć skrzypiec lokaja. Zostaje złapany i oskarżony o kradzież. Wójt każe dać mu rózgą, a stójka Stach bije go tak mocno, że Janko umiera trzeciego dnia. Nazajutrz państwo wracają z Włoch zachwyceni tamtejszymi artystami.
Streszczenie szczegółowe — Janko Muzykant
Narodziny i chrzest
Chłopiec przychodzi na świat wątły i słaby. Kumy zebrane przy położnicy kręcą głowami nad matką i nad dzieckiem. Kowalka Szymonowa, uważana za najmądrzejszą, zapowiada, że zapali nad położnicą gromnicę, i radzi posłać po księdza, bo matka jej zdaniem umrze. Druga kuma uważa, że dziecko trzeba ochrzcić od razu, bo nie doczeka przyjazdu księdza. Jedna z kum zapala gromnicę, kropi dziecko wodą i nadaje mu imię Jan. Dziecko jednak nie umiera, tylko wierzga nogami i płacze cichutko. Ksiądz przyjeżdża, robi swoje i odjeżdża, a matce robi się lepiej. Po tygodniu matka wraca do pracy.
Dzieciństwo w biedzie
Chłopak ledwo dyszy, ale żyje. Wiosną, w czwartym roku życia, jego zdrowie się poprawia i Janko dożywa dziesięciu lat. Jest chudy i opalony, ma wydęty brzuch, zapadłe policzki, prawie białą czuprynę i jasne oczy, wpatrzone jakby w daleki świat. Zimą siedzi za piecem i płacze z zimna, a czasem z głodu. Latem chodzi w koszulinie przepasanej krajką i w słomianym kapeluszu. Matka jest biedną komornicą, żyjącą z dnia na dzień pod cudzym dachem. Może kocha syna po swojemu, ale często go bije i nazywa odmieńcem. Od ósmego roku życia Janko pasie bydło albo chodzi do boru po grzyby. Jest nierozgarnięty i do roboty się nie nadaje, więc nikt nie spodziewa się po nim pociechy.
Wieś, która gra
Janka pociąga w życiu tylko muzyka. Kiedy wraca z boru bez jagód, opowiada matce, że coś tam grało, a ona w odpowiedzi bije go warząchwią. Chłopcu gra jednak cały bór, bylica w polu i wróble w sadku. Wieczorami słucha wszystkich głosów wsi. Gdy ma rozrzucać gnój, słyszy grę wiatru w widłach. Karbowy, który przyłapuje go na tym słuchaniu, bije go rzemieniem, ale to nic nie pomaga. Ludzie nazywają go Jankiem Muzykantem. Wiosną chłopak ucieka nad strugę kręcić fujarki, a nocami nie może spać, bo słucha żab, derkaczy i kogutów. Matka nie może zabierać go do kościoła, bo gdy zagrają organy, oczy dziecka zachodzą mgłą.
Pod karczmą
Stójka, który nocą obchodzi wieś, widuje białą koszulę Janka przemykającą w stronę karczmy. Chłopiec nie chodzi jednak do karczmy, tylko pod nią. Przyczajony pod murem słucha, jak ludzie tańczą obertasa, jak skrzypki śpiewają cienko, a basetla wtóruje im grubym głosem. Oddałby wszystko, żeby mieć takie skrzypki albo żeby choć raz pozwolono mu wziąć je w rękę. Wolno mu tylko słuchać. Słucha więc, dopóki stójka nie przegoni go do domu.
Skrzypki z gonta
Każda okazja, by usłyszeć skrzypce, na dożynkach czy na weselu, jest dla Janka wielkim świętem. Potem całymi dniami siedzi milczący za piecem. W końcu sam robi sobie skrzypki z gonta i końskiego włosia. Nie grają one tak pięknie jak tamte w karczmie, tylko brzęczą cicho jak muszki albo komary. Janko gra na nich od rana do wieczora i dostaje za to tyle szturchańców, że wygląda jak obite niedojrzałe jabłko. Coraz bardziej chudnie. Na przednówku przymiera głodem i żyje głównie surową marchwią i marzeniem o skrzypcach.
Skrzypce we dworze
We dworze lokaj ma skrzypce i grywa na nich o zmierzchu, żeby się podobać pannie służącej. Janko podczołguje się między łopuchami pod otwarte drzwi kredensu, by im się przypatrzeć. Skrzypce wiszą na ścianie naprzeciw drzwi. Chłopcu wydają się świętością, której nie jest godzien dotknąć, a jednocześnie jego największym ukochaniem. Chciałby choć raz potrzymać je w ręku.
Noc w kredensie
Pewnej nocy w kredensie nikogo nie ma. Państwo od dawna przebywają za granicą, a lokaj siedzi u panny pokojowej po drugiej stronie domu. Janko przygląda się skrzypcom z łopuchów. Księżyc oświetla je tak, że zdają się świecić srebrem. Chłopca to strach zatrzymuje, to ciągnie nieprzezwyciężona chęć. Wiatr i łopuchy zdają się szeptać, że w kredensie nikogo nie ma. Słowik namawia go, by poszedł i wziął skrzypce, a lelek woła, żeby tego nie robił. Janko powoli przesuwa się naprzód i wchodzi do środka. Od razu ogarnia go strach. Czuje się jak dzikie zwierzątko w pułapce. Błyskawica oświetla go na czworakach przed skrzypcami. Po chwili w ciemności rozlega się cichy dźwięk trącanej struny. Wtedy zaspany głos z kąta kredensu pyta, kto tam jest. Zapala się zapałka. Słychać przekleństwa, uderzenia, płacz dziecka, szczekanie psów i hałas w całym dworze.
Sąd i kara
Następnego dnia Janko staje przed sądem u wójta. Wójt i ławnicy patrzą na małego, chudego i pobitego chłopca, który nie rozumie, czego od niego chcą. Uznają, że dziesięciolatka nie poślą do więzienia, ale każą stójce dać mu rózgą, żeby więcej nie kradł. Stójka Stach bierze Janka pod pachę jak kociaka i wynosi do stodółki. Chłopiec milczy, dopóki Stach nie rozciągnie go na ziemi i nie uderzy z całej siły. Wtedy woła matulę, coraz ciszej i słabiej, aż wreszcie milknie. Narrator gani Stacha, że tak bije małe, słabe dziecko. Matka zabiera syna i musi zanieść go do domu.
Śmierć Janka
Następnego dnia Janko nie wstaje, a trzeciego dnia wieczorem umiera na tapczanie pod zgrzebnym kilimkiem. W czereśni pod przyzbą świergoczą jaskółki, a promień słońca oświetla jasną główkę chłopca. Przez otwarte okno wpadają głosy wsi. Dziewczęta wracające od siana śpiewają, a od strugi dochodzi granie fujarek. Janko słucha ostatni raz, jak gra wieś. Obok niego leżą jego skrzypki z gonta. Chłopiec pyta matkę, czy Pan Bóg da mu w niebie prawdziwe skrzypki. Matka odpowiada, że da, ale zaraz wybucha płaczem i pada twarzą na skrzynię. Gdy się podnosi, oczy syna są już nieruchome. Narrator żegna go słowami „Pokój ci, Janku!”.
Powrót państwa z Włoch
Część oddzielona w tekście gwiazdką jest bardzo krótka. Nazajutrz po śmierci Janka do dworu wracają z Włoch państwo razem z panną i kawalerem, który się o nią stara. Kawaler zachwyca się po francusku pięknem Włoch. Panna dodaje, że to naród artystów i że wielką przyjemnością jest wyszukiwać tam talenty i otaczać je opieką. Nad Jankiem szumią już brzozy.
Plan wydarzeń — Janko Muzykant
- Narodziny i dzieciństwo.
- Narodziny słabego dziecka w chałupie komornicy.
- Chrzest z wody udzielony przez jedną z kum.
- Przyjazd księdza i powrót matki do pracy.
- Dzieciństwo w biedzie, głodzie i zimnie.
- Praca przy pasieniu bydła i zbieraniu grzybów.
- Talent Janka.
- Słuchanie muzyki boru, pola i wsi.
- Kara od matki za opowieści o graniu w boru.
- Słuchanie wiatru w widłach i chłosta od karbowego.
- Przezwisko Janko Muzykant.
- Kręcenie fujarek nad strugą i nocne słuchanie przyrody.
- Wzruszenie muzyką organów w kościele.
- Marzenie o skrzypcach.
- Nocne słuchanie muzyki pod karczmą.
- Przeganianie chłopca przez stójkę.
- Skrzypki z gonta i końskiego włosia.
- Szturchańce za ciągłe granie i głód na przednówku.
- Podglądanie skrzypiec lokaja przez drzwi kredensu.
- Noc w kredensie.
- Pusty kredens w księżycową noc.
- Wahanie w łopuchach, głos słowika i ostrzeżenie lelka.
- Wejście do kredensu i strach chłopca.
- Dotknięcie strun.
- Schwytanie i pobicie Janka.
- Kara i śmierć.
- Sąd u wójta i wyrok chłosty.
- Bicie rózgą przez stójkę Stacha w stodółce.
- Zaniesienie Janka do domu przez matkę.
- Pytanie o skrzypki w niebie.
- Śmierć chłopca trzeciego dnia wieczorem.
- Zakończenie.
- Powrót państwa z Włoch.
- Rozmowa panny i kawalera o włoskich talentach.
- Brzozy szumiące nad Jankiem.