Problematyka — Hobbit, czyli tam i z powrotem

Motywy, symbole i interpretacja — z odwołaniem do konkretnych scen utworu.

Przemiana bohatera

Hobbit jest w swojej istocie opowieścią o dojrzewaniu, choć bohater jest dorosły. Bilbo zaczyna jako ktoś, kto boi się wyjść bez chusteczki, mdleje na wieść o smoku i najbardziej na świecie ceni drugie śniadanie. Kończy jako uczestnik wyprawy, który samodzielnie ratuje towarzyszy, rozmawia ze smokiem i podejmuje decyzję wbrew własnej drużynie.

Przemiana nie następuje w jednym momencie. Tolkien rozkłada ją na etapy: kompromitacja u trolli, znalezienie pierścienia, pierwsze samodzielne zwycięstwo nad pająkiem, ucieczka z lochów, rozmowa ze Smaugiem, oddanie Arcyklejnotu. Każdy kolejny krok wymaga od Bilba czegoś, czego poprzedni jeszcze nie wymagał. W ostatnim nie chodzi już o odwagę, lecz o sumienie.

Chciwość

To najmocniej rozpisany temat drugiej połowy książki i jedyny, który Tolkien pokazuje trzykrotnie w tej samej formie. Smaug leży na skarbie, którego nie używa, i strzeże go przez wieki. Thorin, gdy skarb odzyskuje, zachowuje się dokładnie tak samo: barykaduje wejście, liczy klejnoty i odmawia pomocy ludziom, których miasto spłonęło z jego powodu. Nawet Król Elfów przybywa pod Górę nie z troski o sprawiedliwość, lecz z powodu złota.

Chciwość jest tu przedstawiona jako choroba, która nie wybiera gatunku i nie zależy od charakteru. Thorin nie jest złym krasnoludem — jest krasnoludem, który dostał za dużo. Lekarstwem okazuje się dopiero śmierć i wypowiedziane przed nią zdanie o tym, że jedzenie, wesołość i pieśni są warte więcej niż zgromadzone złoto.

Odwaga niepozorna

Wszystkie najważniejsze rzeczy w tej książce robi najmniejszy jej uczestnik, i to najczęściej wtedy, gdy nikt nie patrzy. Bilbo nie wygrywa żadnej walki siłą: wygrywa sprytem, cierpliwością i tym, że potrafi się bać, a mimo to działać. Tolkien konsekwentnie odbiera chwałę tym, którym w baśni należałaby się z urzędu — smoka nie zabija bohater wyprawy, tylko postać drugiego planu, a decydującą bitwę Bilbo przesypia ogłuszony kamieniem.

Dom i tęsknota za nim

Przez całą wyprawę Bilbo myśli o swojej norze, fotelu i czajniku. Ta tęsknota nie jest w powieści śmiesznostką, tylko wartością: to dzięki niej hobbit ma po co wracać i dlatego nie ulega skarbowi tak jak krasnoludowie. „Tam i z powrotem” z podtytułu opisuje właśnie ten mechanizm — bohater, który ma dom, nie da się zatrzymać złotu.

Wojna i pojednanie

Bitwa Pięciu Armii jest jedyną sceną, w której Tolkien pisze o wojnie wprost, i jest wymowna w swojej konstrukcji. Trzy strony przez kilka rozdziałów szykują się do walki ze sobą o pieniądze — i stają ramię w ramię dopiero wtedy, gdy pojawia się wspólny wróg. Autor, który sam był na froncie pod Sommą, nie idealizuje tego pojednania: przychodzi za późno i kosztuje życie Thorina, Filiego i Kiliego.

Świat wymyślony i jego zaplecze

Osobnym tematem interpretacyjnym jest samo Śródziemie. Tolkien nie wymyślał świata dla ozdoby — był filologiem i budował go z języka. Imiona krasnoludów i Gandalfa pochodzą wprost z Eddy starszej, zagadki z rozdziału o Gollumie mają wzory w tradycji staroangielskiej i staroskandynawskiej, a struktura wyprawy po smoczy skarb powtarza schemat znany z Beowulfa, nad którym autor pracował zawodowo. Dzięki temu Hobbit jest jednocześnie baśnią dla dzieci i ćwiczeniem z mitologii porównawczej.

Pozostałe materiały — Hobbit, czyli tam i z powrotem