Problematyka — Ania z Zielonego Wzgórza
Motywy, symbole i interpretacja — z odwołaniem do konkretnych scen utworu.
Potrzeba domu
Zanim Ania trafiła do sierocińca, obcy ludzie potrzebowali jej tylko do opieki nad swoimi dziećmi. Kiedy dowiaduje się, że Cuthbertowie czekali na chłopca, mówi, że nikt jej nigdy nie chciał. Z przypadku rodzi się jednak rodzina: Maryla zatrzymuje Anię z poczucia obowiązku, a po pięciu latach mówi, że kocha ją jak córkę.
Siła wyobraźni
Wyobraźnia pozwoliła Ani przetrwać samotne dzieciństwo: wymyślała przyjaciółki w szybie i w echu, nadawała nazwy drzewom. Na Zielonym Wzgórzu ta sama wyobraźnia staje się źródłem kłopotów, bo Ania marzy, zamiast pracować. Powieść nie każe jej z niej rezygnować. Mateusz prosi ją, żeby nie traciła całej romantyczności, tylko zachowała trochę.
Przyjaźń i pokrewne dusze
Ania szuka „pokrewnych dusz”, czyli ludzi, którzy rozumieją świat tak jak ona. Znajduje je w Dianie, Mateuszu, pani Allan, pannie Stacy, a nawet w zgryźliwej pannie Józefinie Barry. Przekonuje się, że pokrewne dusze nie są tak rzadkie, jak myślała.
Wychowanie
Maryla wychowuje surowo, a Mateusz rozpieszcza. Wychowanie działa jednak w obie strony: Maryla, która nigdy nie okazywała uczuć, uczy się śmiać, przyznawać do błędu i w końcu mówi Ani, że ją kocha.
Duma i przebaczenie
Ania nie potrafi wybaczyć Gilbertowi jednego słowa i przez lata płaci za to samotną rywalizacją. Po śmierci Mateusza Maryla opowiada, że w młodości też nie wybaczyła ojcu Gilberta i żałuje tego całe życie. W ostatnim rozdziale Ania godzi się z Gilbertem.
Dojrzewanie i wybór
Na początku Ania jest dzieckiem, które chce wszystkiego naraz. Na końcu rezygnuje ze stypendium, na które ciężko pracowała, bo Maryla traci wzrok. Mówi o tym jak o zakręcie drogi: nie wie, co jest za nim, ale wierzy, że to też może być dobre.