Henryk Szlangbaum — charakterystyka postaci

Subiekt, później właściciel sklepu w utworze Lalka. Cechy z uzasadnieniem, cytaty i miejsce postaci w świecie przedstawionym.

Rzecki opisuje go w pamiętniku z mieszaniną podziwu i litości: mały, czarny, zgarbiony, zarośnięty, „trzech groszy nie dałbyś za niego”, kiedy siedzi za kantorkiem — ale gdy wejdzie klient, kręci się jak fryga i pracuje za trzech. W jednej rzeczy zgadzają się wszyscy subiekci, starzy i nowi: żeby dokuczyć Szlangbaumowi.

Szlangbaum był z Wokulskim na zesłaniu i to ich łączy mocniej niż sklep. Próbował się zasymilować, zmienił nawet nazwisko na Szlangowski, walczył o to, żeby go traktowano jak Polaka. Otoczenie mu na to nie pozwoliło — im bardziej się starał, tym wyraźniej pokazywano mu, gdzie jest jego miejsce.

Wraca więc do własnej społeczności, do pieniędzy ojca-lichwiarza i do bezwzględnych metod handlowych. Kiedy Wokulski oddaje mu sklep, Szlangbaum obniża pensje, zwalnia subiektów i rozbija zespół, który Rzecki budował przez dekady. Stary subiekt notuje to z rozpaczą.

Prus nie robi z niego ani ofiary, ani czarnego charakteru. Pokazuje mechanizm: człowieka wypchnięto na margines, a potem obwiniono o to, że stamtąd wrócił z pazurami. W ostatniej scenie powieści, zapytany, kto właściwie zostanie w tym mieście, odpowiada razem z Maruszewiczem jednym słowem: my.

Cechy — Henryk Szlangbaum

Cechy postaci Henryk Szlangbaum wraz z uzasadnieniem
CechaUzasadnienie w tekście
Pracowity ponad miaręNajlepszy subiekt w sklepie, pracujący za trzech i lekceważony przez wszystkich.
Towarzysz zesłaniaZnał Wokulskiego z Syberii i to on jest mu winien więcej niż komukolwiek.
Odrzucony asymilantPróbował zostać Polakiem, zmieniał nazwisko, i za każdym razem dostawał odpowiedź, że nie wolno.
Bezwzględny w interesachPo przejęciu sklepu tnie pensje i rozbija zespół, który Rzecki budował latami.
Zwycięzca finałuNa pytanie, kto zostanie w Warszawie, odpowiada jednym słowem razem z Maruszewiczem: „My”.

Częste pytania — Henryk Szlangbaum

Kim jest Henryk Szlangbaum?

Subiektem w sklepie Wokulskiego, jego towarzyszem z zesłania syberyjskiego, a pod koniec powieści właścicielem tego sklepu. Pochodzi z zamożnej żydowskiej rodziny — jego ojciec jest lichwiarzem.

Dlaczego Szlangbaum przestał się asymilować?

Bo asymilacja nie działała. Zmieniał nazwisko, starał się być traktowany jak Polak i za każdym razem otoczenie przypominało mu, kim jest. Prus pokazuje ten proces jako porażkę społeczeństwa, nie jednostki.

Jak Szlangbaum przejął sklep Wokulskiego?

Wokulski po załamaniu przekazał mu interes, a Szlangbaum, dysponując kapitałem rodziny, poprowadził go po swojemu: obniżył pensje, zwolnił część subiektów i rozbił zespół, który Rzecki budował przez lata.

Czy Szlangbaum jest postacią negatywną?

Nie w prostym sensie. Prus pokazuje mechanizm, a nie charakter: człowiek odrzucony przez otoczenie wraca do własnej społeczności i zaczyna działać bezwzględnie, a wtedy to samo otoczenie obwinia go o bezwzględność. To jeden z najuczciwiej postawionych problemów powieści.

Co oznacza odpowiedź „My!” w finale?

Doktor Szuman pyta nad zwłokami Rzeckiego, kto właściwie zostanie w tym mieście, skoro jedni giną, a drudzy wyjeżdżają. Maruszewicz i Szlangbaum odpowiadają jednogłośnie: „My!”. To najbardziej gorzka puenta polskiego pozytywizmu.

Jak Rzecki opisuje Szlangbauma?

W pamiętniku pisze, że to człowiek porządny, „mały, czarny, zgarbiony, zarośnięty”, za którego nie dałbyś trzech groszy, gdy siedzi za kantorkiem — ale przy kliencie pracuje jak maszyna parowa. Dodaje też, że wszyscy subiekci zgadzają się tylko w jednym: żeby mu dokuczyć.